Facebook Google+ Twitter

Wyrok sądu: Gilowska nie była agentem SB

Zapadł wyrok w sprawie profesor Zyty Gilowskiej. Sąd orzekł, że ex wicepremier Gilowska nie skłamała w swoim oświadczeniu lustracyjnym. Rzecznik Interesu Publicznego nie będzie się miał gdzie odwołać, bo... przestaje istnieć.

– Teza obrony, że zapisy SB mogą dotyczyć innego TW o kryptonimie "Beata", ostać się nie mogą, bo z analizy akt IPN jednoznacznie wynika, że inni agenci o takim kryptonimie nie byli prowadzeni przez Witolda Wieczorka – uznał Sąd Lustracyjny. – Zyta Gilowska była osobą nad wyraz wiele mówiącą, żeby nie powiedzieć - gadatliwą.

Sędzia Mojkowska mówiła, że w ocenie sądu spełniono przesłankę kontaktowania się z przedstawicielem służb specjalnych; kontakty miały charakter towarzyski, czasem bez udziału osób trzecich (np. żony Witolda Wieczorka). Rozmowy z Wieczorkiem mogły być według sądu jej niefrasobliwością, ale informacje od Gilowskiej były dla kontrwywiadu przydatne.

Sąd w uzasadnieniu powołał się na odwieczną zasadę prawną: w procesie poszlakowym brak materialnych dowodów działa na korzyść oskarżonego. Dowody jakie przedstawiono w trakcie procesu wydają się być wątłe. Dramatis personae, szpion Wieczorek utrzymuje, że dokumenty i sam fakt rejestracji Gilowskiej był sfingowany. Wieczorek naraża się takim zeznaniem na karę za fałszowanie dokumentów. Sąd nie uwierzył jednak w jego zeznania. Dlaczego?

Rzecznik się odwoła?


Mimo iż ex wicepremier Gilowska została uniewinniona, to wcale nie oznacza, że jej dobre umie zostało przywrócone. Wątpliwości ma zapewne wiele osób (ja gotów jestem oddać rękę za uczciwość w tym względzie pani Gilowskiej).

Osobista tragedia pani profesor Gilowskiej ma wymiar nie tylko osobisty. Wpisuje się w szerszy konspekt dyskusji o zmianach w ustawie lustracyjnej i o samej lustracji. Gdyby zapadł niekorzystny dla Gilowskiej wyrok, powinien on zostać zaskarżony do Sądu Lustracyjnego II instancji, a potem – do Sądu Najwyższego. Ewentualną procedurę odwoławczą przerwałoby wejście w życie nowej ustawy lustracyjnej, która zakłada m.in. likwidację Sądu Lustracyjnego i urzędu Rzecznika.
Pani Gilowskiej pozostałby tylko sąd cywilny. A tam Zyta Gilowska musiałaby udowodnić, że nie jest wielbłądem, co jest zadaniem arcytrudnym. Uniewinnienie Gilowskiej w trudnej sytuacji postawiło Rzecznika Interesu Publicznego. Musi on wnieść rewizję, co może być niemożliwe (nowelizacja ustawy zakłada likwidację urzędu RIP).

Krótki flirt z braćmi


Pani Zyta Gilowska mimo wyroku straciła dobre imię i pracę. Straciła ją własne życzenie. Jej flirt z braćmi Kaczyńskimi był krótkotrwały. Musiał być taki. Wiedzieli o tym wszyscy z wyjątkiem... pani Gilowskiej. Kiedy blisko rok temu pani Zyta odchodziła z Platformy Obywatelskiej – przypomnijmy, że odchodziła w atmosferze skandalu (zatrudniała w swoim biurze poselskim synową, synowi zaś zlecała opracowywanie analiz) – podjęła prawdopodobnie decyzję o zemście. – Nu pogadi Donald – obiecała w duchu Tuskowi i Platformie.

Jak pomyślała, tak zrobiła. Po przegranych przez Donalda Tuska i PO wyborach do Prawa i Sprawiedliwości zaczęli garnąć się różni polityczni cwaniacy. W myśl zasady: przyłącz się do silniejszego. Oprócz pospolitych cwaniaczków akces do PiS zgłosił powszechnie (do tej pory) szanowany profesor Religa. Pokusie zagrania na nosie PO, a także uzyskania realnej władzy uległa również pani profesor Gilowska.

"Nu pogadi Donald!" ziściło się


Pani Zyta musiała bowiem wiedzieć, że jej przystąpienie do rządu PiS legalizowało w oczach wyborców program polityczny i gospodarczy tej partii. Jej przystąpienie pozwoliło zakrzyknąć prezesowi Kaczyńskiemu: – Widzicie, nawet główna ekonomistka PO akceptuje nasz program gospodarczy! I to by było na tyle. Profesor Gilowska, teraz już wicepremier i minister finansów nie była PiS-owi potrzebna. Wręcz przeciwnie – stała się zawadą. Nowi koalicjanci z LPR i z Samoobrony widzieli w niej przeszkodę w realizacji swoich populistycznych planów. A i działacze PiS mieli obawy (zapewne słuszne), że rozdawnictwo „wyborczej kiełbasy” przed wyborami samorządowymi będzie przy Gilowskiej trudne.

Nigdy nie byłem zbytnim admiratorem pomysłów ekonomicznych pani profesor. Sławne 5,10,15 było nieporozumieniem. Próba odebrania twórcom przywilejów podatkowych – samobójstwem. Pani Gilowska jawi mi się jako ekonomiczny Korwin Mikke w spódnicy. Na przeszkodzie jej ekonomicznym wizjom stoją ludzie, polskie społeczeństwo. Nie da się realizować ekonomicznych planów w oderwaniu od społecznych problemów, które od dawna czekają w Polsce na rozwiązanie. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom premier Gilowska próbowała głębiej sięgnąć do naszych kieszeni. Mam zresztą wrażenie, że polscy ministrowie finansów uznają tylko jeden cel: skrupulatnie wyszukują te fragmenty społecznej rzeczywistości, w których znajdują się jeszcze jakieś pieniądze. A ofiarami tych poszukiwań są zazwyczaj ludzie. I to nie ci najbogatsi – wprost przeciwnie.

Skrzywdzono kobietę. Skrzywdzono polityka


Może najwyższa już pora skończyć z idiotyzmem lustracji. Z nagonką na wszystkich, którzy byli agentami lub mogli nimi być. Kogo to dziś obchodzi. Wyłącznie polityków i politycznych rozrabiaczy. Mają ciągle w ręku broń przeciwko opozycji lub niepokornym. Tempo w jakim maszyna lustracyjna tratuje polskie świętości jest przerażające. Tłumy agentów w kościele! Taka sama agentura w polityce, wśród aktorów, artystów... Agentem był (przypomnijmy): Chrzanowski, Wałęsa... Dość, to obrzydliwe. Zaraz jakiś kretyn będzie dowodził, że agentami byli święty ksiądz Popiełuszko i najświętszy Ojciec Święty... Dość, dość...

Nie interesuje mnie kto na kogo donosił kiedyś, donosi dziś i będzie donosił jutro. W najgłębszej pogardzie mam wszystkich zawodowych i „społecznych” lustratorów. Na pohybel im.

Zaś pani profesor Zycie Gilowskiej bardzo współczuję, ale nieśmiało zapytam: po co był pani ten idiotyczny flirt z PiSem? O to samo zapytam niebawem (obym nie musiał) profesora Religę...

Rzecznik Praw Obywatelskich o wyroku

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

widzisz Erwinie, problem tkwi w tym, że ustawa ustawa lustracyjna w najmniejszym nawet stopniu nie dotyka sb-ków. Ci, którzy krzywdzili nas i nasze rodziny w dalszym ciągu znajdują się pod szczególną ochroną. Straszliwą cenę płacą dziś ich ofiary i bliscy ofiar. Osobliwością ustawy lustracyjnej (aktualnej i nowelizowanej) jest to, że dyskusja o niej przebiega nie na poziomie międzyparyjnym, lecz generacyjnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

,,Może najwyższa już pora skończyć z idiotyzmem lustracji. Z nagonką na wszystkich, którzy byli agentami lub mogli nimi być. Kogo to dziś obchodzi" - mnie i ludzi którym działalność SB TW odebrała ojców, mężów, dzieci, bądź zdrowie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wreszcie koniec tej bzdury!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy prof. Gilowska nie pracowała nad programam PO? Więc jak pracowała, że to było tylko pięć stron Rokity? A o barierach podatkowych jakoś na razie zapomniano w rządzie? Doceniam, że być może chodziło o dobro naszej Polski, ale dlaczego z rządem, który, jak dotąd, tylko zapewnia, że coś zrobi?...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprawa Zyty Gilowskiej nie zakończy się chyba nigdy. Dzisiejszy wyrok zabrzmiał bowiem jak sławetne wałęsowe: jestem za a nawet przeciw. Sędzia Mojskowska powiedziała w uzasadnieniu wyroku: niewinna, ale winna... Gdybym nie współczuł pani Gilowskiej. Gdybym nie solidaryzował się z jej problemami, to po uzasadnieniu wyroku miałbym 100-procentową pewność, że pani profesor donosiła. A to już hańba dla legislatury, dla sądu...Dodatkowego smaczku orzeczeniu Sądu Lustracyjnego dodaje fakt rychłej (ewentualnej) noweli do ustawy lustracyjnej. W myśl nowej ustawy lustracyjnej Gilowska będzie donosicielem. Będzie musiała po raz kolejny dowodzić swojej niewinności. Teraz już przed sądem powszechnym, z powództwa cywilnego. Doświadczenie pokazuje, że takie sprawy ciągną się latami. Zatem dzisiejszy uniewinniający wyrok skazuje Zytę Gilowską na infamię polityczną i cywilną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego w tym kraju jak ktoś chce coś zrobić to nazywa się to zachłannością na władze? Tego nie rozumiem. Gilowską wyrzucili z PO Schetyna z Tuskiem, którym nie na rękę był tak twardy polityk - lepieć trzymać wszystko w garści, przecież nie liczy się program (którego PO nota bene nie miała i nie ma - tylko ignorant albo zakochany w PO mógł się nabrać na pięć papierków ze strony Rokity). Skoro może likwidować bariery podatkowe w rządzie PiS, niech to robi. Może będzie miała okazję jak zechce wrócić. Odnoszę wrażenie, że ta "rządza władzy" to dlatego, że to rząd PiS. Proszę mnie wyprowadzić z błędu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mogę tylko powtórzyć zdania:"Nie interesuje mnie, kto na kogo donosił kiedyś, donosi dziś i będzie donosił jutro. W najgłębszej pogardzie mam wszystkich zawodowych i "społecznych" lustratorów." W ogóle mam dość wiecznego babrania się w przeszłości. Zwłaszcza, że wciąż wbija się nam do głowy, jaka była zakłamana i obrzydliwa. Nie rozumiem: zamiast gardzić jakimś przekupnym, perfidnym, podłym donosicielem, czyni się go wiarygodnym żródłem dla obrzucania błotem poczciwych, może naiwnych i lekkomyślnych. Pani Gilowskiej chyba nie za bardzo współczuję. Zaskoczyła mnie swoją zachłannością na władzę i tylko mam nadzieję, że będzie mądrzejsza i wyciągnie właściwe wnioski na przyszłość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.