Facebook Google+ Twitter

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego otworzył "teczkę" Pandory

W tej chwili media podkreślają, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy lustracyjnej obronił polską demokrację. Nikt nie zwrócił uwagi na absurdalność niektórych sformułowań sędziów, które nie wystawiają najlepszego świadectwa Trybunałowi.

Janusz Niemcewicz wiceprezes i Jerzy Stępień, prezes Trybunału Konstytucyjnego, podczas ogłoszenia wyroku w sprawie zaskarżonej przez SLD nowej ustawy lustracyjnej. / Fot. PAP/Andrzej WiktorStraszenie sędziów Trybunału Konstytucyjnego pełnym otwarciem archiwów IPN jeszcze przed wydaniem wyroku i tuż po nim przeszło albo bez echa, albo było najczęściej komentowane w ten sposób, że jest to jeszcze jeden bezskuteczny straszak PiS-u. Mylą ci, którzy sądzą, że sprawa lustracji została zamknięta w sposób rzekomo "cywilizowany" dzięki wyrokowi Trybunału. Tak naprawdę wyrok Trybunału nie oznacza otwarcia lustracyjnej puszki Pandory, oznacza otwarcie bardzo wielu puszek, a właściwie teczek.

Sędziowie Trybunału popełnili - moim zdaniem - poważny błąd. Powinni jeszcze przed przyjęciem znowelizowanej ustawy lustracyjnej przez Sejm doprowadzić do konsultacji z autorami projektu i przyczynić się do tego, by istotnej części ustawy nie trzeba było teraz odrzucać. Zamiast tego ulegli oni konwencji "oko za oko" i odrzucając jakikolwiek dialog z większością sejmową oraz wydając wyrok, zrobili na złość babci i odmrozili sobie uszy. Dokładniej mówiąc, odmrozili uszy wielu ludziom, których teczki zostaną teraz ujawnione albo zgodnie z prawem, albo faktycznie "na dziko". Trybunał odniósł tym samym zwycięstwo Pyrrusowe, jako że z całą pewnością zapowiedzi o pełnym ujawnieniu zawartości teczek zostaną spełnione. Sądzę, że teraz już nikt nie będzie czekał na ponownie znowelizowaną ustawę, lecz zacznie ujawniać wszystko, co tylko znajdzie w archiwach IPN. A może Trybunałowi o to chodziło, by doprowadzić do całkowitej anarchii lustracyjnej?

Z drugiej strony, jeśli zastanowimy się nad zgodnymi z prawem krokami większości sejmowej, które mogą doprowadzić do ponownej, takiej nowelizacji ustawy, która tej większości będzie odpowiadać, to podanie recepty jest zadaniem dziecinnie prostym. W tej chwili na 15 sędziów Trybunału, tylko 6 zostało mianowanych w okresie sprawowania władzy przez PiS, a 9 w okresie wcześniejszym, gdzie wpływ na to mianowanie miały SLD, UW, PO. Spośród tych 9 nie-PiS-owskich sędziów, kadencja dwóch kończy się już wkrótce (Ciemniewskiemu za kilka miesięcy – 18 grudnia 2007 r., a Stępniowi - za rok – 25 czerwca 2008 r.). Koalicja rządząca odczeka ten rok i po uzyskaniu większości w Trybunale przeforsuje taką ustawę, jaka jej będzie odpowiadać.

Ktoś w tym miejscu może się oburzyć, że Trybunał może być potraktowany niczym zgromadzenie wspólników jakiejś spółki. Takie są jednak polskie realia. Przy czym należy mocno podkreślić, że wina za ten stan rzeczy leży nie tylko po stronie polityków. Trybunał zapracował mocno na obniżenie swego autorytetu, wdając się w bijatykę nie tylko prawną, ale i polityczną.

Już decyzja Trybunału przed wyborami samorządowymi w tamtym roku, dotycząca znowelizowanej ordynacji wyborczej, przyczyniła się do kompromitacji sędziów. Trybunał uznał bowiem za zgodne z Konstytucją regulacje, które następnie doprowadziły do afery warszawskiej (Gronkiewicz-Waltz) oraz wyborów według zasady, akceptującej tworzenie tak zwanych bloków. W skrócie mówiąc, doprowadziło to do sytuacji, że z jednej strony w wyborach startowało 75 osób, a z drugiej - 25, czyli już na starcie szanse były nierówne. Teraz ktoś może stworzyć np. blok 100 list wyborczych i będzie miał 100 razy większe szanse na wygraną niż pojedyncza, obywatelska lista wyborcza.

Teraz Trybunał skompromitował się nie tylko tym, że wdał się w polityczną bijatykę, lecz wypowiedział się na temat tych części ustawy lustracyjnej, które określały szczegóły, co do których mogliby się wypowiadać eksperci z dziedziny służb specjalnych, a nie prawnicy. Np. wspaniałomyślnie nie zakwestionował nowej definicji tajnego współpracownika pod warunkiem, że była to faktyczna współpraca. Definicja albo jest, albo nie jest poprawna. Jeśli dodaje się, że musi chodzić o faktyczną współpracę, to trzeba by znowu zdefiniować, co to jest faktyczna współpraca. Jest to absurdalne stwierdzenie Trybunału. Poza tym nie jest rola Trybunału zgadzać się albo nie zgadzać z definicją pojęcia, o którym mgliste pojęcie - jak się okazało - mają sędziowie. Jeśli koniecznie chcieli się wypowiadać na ten temat, mogli przecież posłużyć się opinią ekspertów. Także wypowiadanie się na temat osobowego źródła informacji obnażyło brak kompetencji sędziów.

Gdybym był na miejscu PiS i chciał znowelizować tak ustawę lustracyjną, by z jednej strony była "ostrzejsza" niż dotychczasowa, a z drugiej, by nie zakwestionował jej Trybunał Lustracyjny (powołując się np. na quasi prawne opinie instytucji europejskich), przyjąłbym po prostu prawie w 100 procentach lustracyjną ustawę niemiecką. Nikt już o tym nie pamięta, ale w wyniku funkcjonowania tego prawa oraz Instytutu Gaucka, dokonała się w RFN po przyłączeniu NRD istna "rzeź" agentów komunistycznych. Prawo niemieckie w tej sferze było znacznie ostrzejsze dla tajnych współpracowników i oficerów ich prowadzących niż właśnie zakwestionowana nasza ustawa. Gdyby skopiować ustawę niemiecką, Trybunał nic by nie miał do powiedzenia (no bo przecież było nie było, ustawy niemieckiej nie odważyła się zakwestionować żadna instytucja europejska).

Niejako post scriptum chciałbym zauważyć, iż bardzo często młodzi ludzie gwałtownie protestują, jeśli w dyspucie na temat przeszłości PRL-owskiej i jej skutkach dla naszej obecnej rzeczywistości, używa się argumentu, iż ich opinie są błędne, m.in. ze względu na słabą znajomość najnowszej historii naszego kraju. Kilka dni temu przeprowadzono na jednej z bardziej znaczących polskich uczelni badania wśród studentów pierwszego roku dziennikarstwa. Większość z nich nie wiedziała, kto to był Stanisław Pyjas, choć dopiero co obchodzona była 30 rocznica powstania SKS.

Zobacz także:

Dlaczego Polska nie jest państwem demokratycznym?l
Jak wygrać z państwem polskim przed Trybunałem w Strasburgu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

.....emocje maturalne podwyższyły Ci chyba niebezpiecznie ciśnienie mimo młodego wieku
.....wcześniej napisałeś do innego człowieka, że masz go "w d...e", co potwierdza, że jesteś tak nieprzemakalny na argumenty jak swego rodzaju środkowoeuropejska odmiana "taliba"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napisałem merytoryczny komentarz, w którym (mimo trudu) powstrzymałem się od choćby złośliwości. W odpowiedzi nie otrzymałem żadnego kontrargumentu, tylko mieszaninę bełkotu i obraźliwych tekstów. Zresztą pokazał Pan już swoje chamstwo wcześniej w dyskusji z Oliwią. A z chamem ja nie mam zamiaru rozmawiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. pożal się Boże "konstytucjonaliści" wykształceni w PRL-u mogą sobie twierdzić, teraz gdy wszyscy oprócz postbolszewii chcą otwarcia archiwów, dojdzie do tego i to szybko - legalnie labo nielegalnie
2. Nieprawda, że Trybunal nie moze wyrażac opinii w czasie procesu legislacyjnego - patrz ostatnie 18 lat
3. PiS jak sądzę znajdzie takich dwóch sędziów, którzy nie są zależni od SLD czy PO, po tej ostatniej nauczce.
4.Nie masz pojęcia o ordynacji wyborczej, a się wypowiadasz, co jest dowodem na to, że obojetne, co by nie było napisane, byłbyś przeciw. Na temat tzw. bloków pisałem juz w tekście "Dlaczego Polska nie jest demokracją", bloki działaja dokładnie tak, jak opisałem...poczytaj sobie ordynację
5.Co do definicji lustracji, musisz jeszcze trochę postudiować logikę i za jakies 4 lata będziemy mogli pogadać na temat w/w uwagi TK.
6.Skoro nie znasz akt Stasi, to nie powinieneś się na ten temat wypowiadać. Twoja uwaga potwierdza jeszcze raz, że z założenia jesteś "przeciw", choć nie masz zielonego pojęcia, o czym piszesz. Berufsverbot funkcjonował w RFN kilkadziesiąt lat. Różnice w obydwy konstytucjach nie mają znaczenia, gdyż tu chodziło mi o zastrzeżenia TK z uwagi na Konwencją Praw Człowieka....
7. Cyt. w jęz. angielskim dowodzi jedynie zastrzeżeń z powodu aktywnego członkostwa w legalnej partii, a nie zwolnienia kogoś z powodu działalności niezgodnej z konstytucja RFN (np. nawoływanie do obalenia demokracji etc.). Mnóstwo osób zostało zwolnionych i nie wygrali swych spraw w Strasburgu, nie mówiąc już o byłych TW Stasi, których zwalniano masowo po 1992 roku.
8. To co piszesz i jak piszesz dowodzi, że nie masz pojęcia o "obecnych standardach prawnych" - (przykład Twoja nieznajomość skutków samorządowej ordynacji wyborczej).
9. TK udowodnił wielokrotnie , że jest niekompetentny (niezakwestionowanie ustawy, która doprowadziła do absurdu w przypadku Gronkiewicz Waltz i wielu innych samorządowców) czy przede wszystkim niezakwstionowanie ordynacji do Sejmu - nie jest proporcjonalna, a Konstytucja mówi, że taka być powinna.
10. Stępień powiedział np. w Wielkiej Brytanii archiwa 50 lat są utajnione. Tym samym jeszcze bardziej się skompromitował porównując dokumenty panśtwa demokratycznego z dokumentami takimi samymi jak np. Gestapo, KGB etc. tij. archiwami totalitarnej policji politycznej.
11. Brak dostępu do akt doprowadzi do paraliżu (np. ktoś zaczął pisać pracę doktorską i co teraz?). Gdyby tacy ludzie jak Stępień czy Niemcewicz wcześniej wpadli na pomysł utajnienia akt IPN np. nigdy nie powstałyby takie książki jak Lasoty czy ks. Zalewskiego.
12. Nie miałbym do Ciebie pretensji o Twoją ignorację, która siłą rzeczy musi sąsiadować z arogancją (to jest prawo Twojego wieku), gdybym np. wiedział, że jesteś "rewolucjonistą" także w innych sytuacjach. Gdybyś np. ryzykował utartę czegoś, co jest dla Ciebie ważne, broniąc jakichś wartości, to ten Twój koktajl Mołotowa (igno-aro) będąc składnikiem natury młodego "rewolucjonisty" i byłoby OK. Ale podejrzewam (choć oczywiście nie mogę być tego pewny) , że nie o taki przypadek tu chodzi.
PS
Nie odpowiedziałeś, jaki kierunek studiów wybrałeś?
mc

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny tekst, z którym nie sposób mi się zgodzić...

"Tak naprawdę wyrok Trybunału nie oznacza otwarcia lustracyjnej puszki Pandory, oznacza otwarcie bardzo wielu puszek, a właściwie teczek.
(...) odmrozili uszy wielu ludziom, których teczki zostaną teraz ujawnione albo zgodnie z prawem, albo faktycznie "na dziko". Trybunał odniósł tym samym zwycięstwo Pyrrusowe, jako że z całą pewnością zapowiedzi o pełnym ujawnieniu zawartości teczek zostaną spełnione."

PiS sobie może straszyć, ale konstytucjonaliści twierdzą, że otwarcie archiwów też może być niezgodne z Konstytucją.

"Sędziowie Trybunału popełnili - moim zdaniem - poważny błąd. Powinni jeszcze przed przyjęciem znowelizowanej ustawy lustracyjnej przez Sejm doprowadzić do konsultacji z autorami projektu i przyczynić się do tego, by istotnej części ustawy nie trzeba było teraz odrzucać. Zamiast tego ulegli oni konwencji "oko za oko" i odrzucając jakikolwiek dialog z większością sejmową oraz wydając wyrok, zrobili na złość babci i odmrozili sobie uszy."

To jest zarzut absurdalny. Nie jest zadaniem Trybunału ingerować w proces legislacyjny. To parlament ma dbać o jakość tworzonego prawa i to on jest za nie odpowiedzialny. To twórcy ustawy powinni skonsultować się z ekspertami. Trybunał może jedynie rozpatrzyć skargę wobec istniejącego już aktu normatywnego.

"Spośród tych 9 nie-PiS-owskich sędziów, kadencja dwóch kończy się już wkrótce (Ciemniewskiemu za kilka miesięcy – 18 grudnia 2007 r., a Stępniowi - za rok – 25 czerwca 2008 r.). Koalicja rządząca odczeka ten rok i po uzyskaniu większości w Trybunale przeforsuje taką ustawę, jaka jej będzie odpowiadać."

Byłoby to prawdziwe, pod warunkiem, że PiS uda się znaleźć sędziów, którzy całkowicie odrzucą swą niezależność i w oczywistych sprawach będą działali wbrew prawu. Wydaje mi się to jednak mało prawdopodobne - sędziowie TK są nieusuwalni i często uwalają ustawy klubów, które ich wybrały. Przykładem niech będzie Marek Kotlinowski z LPR, który współtworzył ustawę, a teraz wycofał się z orzekania nad nią.

"Teraz ktoś może stworzyć np. blok 100 list wyborczych i będzie miał 100 razy większe szanse na wygraną niż pojedyncza, obywatelska lista wyborcza."

Nie wiem skąd Pan wziął tą prostą zależność - 100 list = 100 razy większe szanse. Co więcej, przecież już wcześniej lista mogła być dowolnie długa i możliwe było tworzenie koalicji wyborczych.

"Np. wspaniałomyślnie nie zakwestionował nowej definicji tajnego współpracownika pod warunkiem, że była to faktyczna współpraca. Definicja albo jest, albo nie jest poprawna. Jeśli dodaje się, że musi chodzić o faktyczną współpracę, to trzeba by znowu zdefiniować, co to jest faktyczna współpraca. Jest to absurdalne stwierdzenie Trybunału."

Ależ Trybunał już dawno zdefiniował, co oznacza faktyczną współpracę. Chodzi o współpracę m.in. świadomą, tajną i przynoszącą konkretne szkody. Zarzuca Pan absurdalność wyrokowi, a przez to tylko obnaża swoje braki wiedzy.

"Gdybym był na miejscu PiS i chciał znowelizować tak ustawę lustracyjną, by z jednej strony była "ostrzejsza" niż dotychczasowa, a z drugiej, by nie zakwestionował jej Trybunał Lustracyjny (powołując się np. na quasi prawne opinie instytucji europejskich), przyjąłbym po prostu prawie w 100 procentach lustracyjną ustawę niemiecką. (...) Gdyby skopiować ustawę niemiecką, Trybunał nic by nie miał do powiedzenia (no bo przecież było nie było, ustawy niemieckiej nie odważyła się zakwestionować żadna instytucja europejska)."

Po pierwsze, Polska ma inną Konstytucję niż Niemcy, więc "skopiowana" ustawa niekoniecznie musi być zgodna z polskim prawem. Przypuszczam też, że Stasi działała nieco inaczej niż SB i ich archiwa się różnią, ergo ustawa też musi być przystosowana do polskich warunków.
Nie wiem też czy nie myli się Pan, twierdząc, że instytucje europejskie nie kwestionowały prawa niemieckiego. Pisał Pan kiedyś o Berufsverbot, a ten okazał się bezprawną dyskryminacją:

"In at least one case (Vogt v. Germany (1), 1995) the European Court of Human Rights found Germany in breach of its responsibilities to a citizen (Dorothea Vogt, a dismissed teacher who was an active member of the German Communist Party) under article 10 (right to freedom of expression) and 11 (right to freedom of assembly and association) of the European Convention on Human Rights. The government subsequently settled with her, providing compensation for her time without full earnings, topping up her pension rights for that period, as well as other modest damages and costs."

"młodzi ludzie gwałtownie protestują, jeśli w dyspucie na temat przeszłości PRL-owskiej i jej skutkach dla naszej obecnej rzeczywistości, używa się argumentu, iż ich opinie są błędne, m.in. ze względu na słabą znajomość najnowszej historii naszego kraju"

I dobrze, że protestują (a raczej - protestujemy), bo tu nie jest potrzebna znajomość historii, tylko obecnych standardów prawnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Profesjonalizm w każdym calu. Niesamowity artykuł. Ogromna wiedza autora. Naprawdę dobry tekst. Oczywiście plus!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku! Czapka z głowy za Pana teksty! Cieszę się, że niebiosa nam pana zrzuciły :)

Trybunał się ugiął. Tylko naiwny mógł sądzić że pewne kręgi "tak ot" dadzą się wyeliminować. Polska to nie Niemcy czy Czechy, gdzie wszystko poszło szybko i sprawnie. Polska pod tym wzgledem do roździabdziana guma do żucia. Srebrzystowłosi mędrcy mieli nad sobą młot o wadze kilkuset tysięcy ton a pod spodem kowadło twarde jak Giewont. Nie mieli szans wobec takiej presji... Mam tego dosyć, otwórzcie te teczki raz na zawsze! Kaczuchy do boju albo uznam że jesteście "miętcy"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.