Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33080 miejsce

Wyrok w kolorze nadziei

Droga miejska, obok chodnik, a między nimi szpaler starych drzew, które stanowią naturalny ekran ochronny dla idących chodnikiem ludzi, dla okolicznych mieszkańców. Tak jeszcze dziś wygląda ulica Rybnicka w Gliwicach. Co będzie jutro?

Zielona kropka



Wyrok już zapadł / Fot. Andrzej PieczyrakPrzy ulicy Rybnickiej rosną szlachetne, szczepione jesiony, z charakterystycznym, bulwiastym zgrubieniem pnia w miejscu zrostu zraza i podkładki. Kuliste korony wciąż jeszcze noszą ślady formowania zarzuconego wiele lat temu. Ostatnio na większości tych drzew pojawiły się namalowane fluorescencyjną farbą zielone kropki. Mało kto wie, co oznacza ten niepozorny znaczek. I trudno uwierzyć, że ta mała kropka w kolorze nadziei oznacza - wyrok śmierci. Wyrok wydany do spółki przez Wydział Środowiska Urzędu Miasta i pracowników MZUK (Miejski Zakład Usług Komunalnych)...

Aleja jesionów na ulicy Rybnickiej / Fot. Andrzej PieczyrakKropki, malowane dla niepoznaki od mniej widocznej strony pnia (od jezdni, a nie od chodnika) i w tym usypiającym czujność sympatycznym kolorze, nie budzą niczyich podejrzeń. Dopiero gdy do akcji wkracza ekipa uzbrojona w piły spalinowe i tzw. zwyżki - nagle mieszkańcy okolicznych domów widzą, co się dzieje. Wtedy jest już za późno na cokolwiek. Od pilarza, który z dziwną satysfakcją wykonuje swoje dzieło zniszczenia można usłyszeć tylko kilka grubych słów, zaś interwencyjne telefony do Urzędu Miasta czy MZUK spotykają się tylko z urzędniczą bezwzględnością: „Proszę Pani/Pana, taka jest decyzja, podjęto ją już kilka miesięcy temu. O wycince zadecydowali fachowcy. Pan/Pani się na tym nie zna”. Nie ma już miejsca na tłumaczenie, nikt nie chce słuchać… Że drzewo rośnie długo, a piła spalinowa kończy jego żywot w niespełna godzinę. Że właśnie znika z naszego serdecznego krajobrazu drzewo, które towarzyszyło nam tutaj od dzieciństwa. Że za naszego życia nie doczekamy już w tym samym miejscu niczego równie rozłożystego i pięknego... I tak znikają kolejno stare jesiony, buki, dęby, a mieszkańcom tłumaczy się, że drzewa stanowią zagrożenie dla zdrowia, życia i mienia. Niektórzy już uwierzyli i bardziej boją się spadającej gałęzi niż wypadku samochodowego, mimo, że prawdopodobieństwo tego drugiego jest niewspółmiernie, wielokrotnie większe! A jakoś nikt nie postuluje usunięcia samochodów z naszego otoczenia.Widok w stronę miasta / Fot. Andrzej Pieczyrak

Z historii Miasta-Ogrodu



W 1898 roku angielski urbanista Ebenezer Howard ogłosił swoją teorię „Miasta-Ogrodu”. W myśl tej koncepcji miasto miało zapewnić mieszkańcom wysoki standard życia i „przyjazne” warunki egzystencji. W Gliwicach założenia tej teorii wprowadzali w życie przez ponad 20 lat, do wybuchu II wojny światowej, dwaj wizjonerzy - naczelny architekt miejski Karl Schabik i główny ogrodnik miasta Richard Riedel. Wzdłuż samych tylko ulic zasadzili ci dwaj panowie ponad 10 000 drzew, nie licząc nowych parków, skwerów, zadrzewionych cmentarzy.
Efekty ich działań są widoczne do dzisiaj i to m.in. one decydują o niezwykłym charakterze tego śląskiego miasta. Miasta, które zawsze miało więcej zieleni niż familoków i fabrycznych kominów tradycyjnie kojarzonych z tym regionem. Jeszcze w 1956 roku Mała Encyklopedia PWN pisała o Gliwicach „30% powierzchni miasta zajmują parki, zieleńce i ogrody”. Od tamtych czasów udział zieleni miejskiej systematycznie maleje, mimo sztucznych zabiegów statystycznych jakimi jest przyłączanie nowych zalesionych terenów w granice administracyjne miasta.

Nowoczesność?



Mimo że w zjednoczonej Europie koncepcja „miasta-ogrodu” przeżywa zasłużony renesans, w najnowszych planach zagospodarowania przestrzennego Gliwic wymagane minimum terenów przeznaczonych pod zieleń zorganizowaną to… zaledwie 5 %”. Zapewne ktoś doszedł do wniosku, że drzewa niepotrzebnie zajmują przestrzeń miejską - przestrzeń, którą można korzystnie sprzedać inwestorom, przeznaczyć pod budowę TBS-ów lub wielko-powierzchniowych obiektów handlowych.

To nie wszystko. W Gliwicach prowadzi się wycinkę drzew na niespotykaną skalę. W zeszłym roku wycięto kilkadziesiąt drzew w „Szwajcarii gliwickiej” – jednym z obiektów rekreacyjnych projektowanych jeszcze przez Riedla, usunięto także ponad czterysta drzew na placu Grunwaldzkim. W tym roku już mamy zapowiedź kolejnych aktów wandalizmu; jak mówi oficjalny komunikat MZUK, już ponad 500 drzew oznakowanych jest zieloną kropką. Do tego trzeba jeszcze dodać, że tzw. nasadzenia zastępcze wykonywane są opieszale, nowe sadzonki pozbawione należytej opieki częściej usychają niż się ukorzeniają.


Intrygujące w tym wszystkim jest kilka pytań na które nikt nie chce udzielić nam odpowiedzi.
- Dlaczego wycinane są stare dorodne i szlachetne drzewa, a suche i chore często stoją latami, nietknięte?
- Dlaczego zamiast usuwać posusz w koronach starych drzew i wykonywać zabiegi fitosanitarne, przeprowadza się tzw. ogławianie drzew, które oszpeca je i prowadzi do szybszego zamierania?
- Czemu w miejscach wycinek oraz na stronach Urzędu Miasta pojawiają się reklamy zachęcające do zakupu drewna kominkowego?

Dla kogo zasada zrównoważonego rozwoju?



W swojej oryginalnej postaci zasada ta została sformułowana przez Hansa Carla von Carlovitza i odnosiła się właśnie do gospodarki leśnej: „można wyciąć tylko tyle drzew, ile może w tym miejscu urosnąć”. Dzisiaj rozumiemy te prawidła bardziej uniwersalnie: „Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych ojcach, tylko pożyczamy ją od naszych dzieci”. Zasada zrównoważonego rozwoju to dzisiaj naczelna reguła obowiązująca we wszystkich krajach Unii Europejskiej, wpisana również w naszą konstytucję.
Tylko zdaje się, że nasi włodarze, w pogoni za źle rozumianą nowoczesnością, zdążyli o tym zapomnieć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Jednocześnie dendrologia z pewnością jest wykładana na niektórych wyższych uczelniach. Sprawdźcie, gdzie macie najbliższych dendrologów i zwróćcie się tam z prośbą o pomoc. Żeby uzyskać uczciwą ekspertyzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli zadzwonicie do biura Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (jako dziennikarze) z prośbą o komentarz do zachowania gliwickiego urzędnika, to jeśli tylko urzędnicy Giodo za bardzo się nie potłuką spadając z krzeseł ze śmiechu, to z pewnością od razu to skomentują ;) Telefon jest podany na stronie Giodo (22) 860-73-93.

Trudno się dziwić, że prezydent nie poparł wniosku do wojewódzkiego konserwatora przyrody, skoro to m.in. na jego działania się skarżycie. Oprócz tego w tej sytuacji warto zainteresować sprawą media nie tylko lokalne, może też "Sprawę dla reportera" i "Uwagę".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sorki, źle podałam adres strony Andrzeja. Ten jest dobry:

www.nsigliwice.republika.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta, cały czas próbujemy coś robić. Na stronie Andrzeja www.republika.nsi.gliwice jest galeria zdjęć z wycinek, na stronie radnego Berezowskiego http://www.berezowski.ovh.org są wszystkie pisma (chyba 7) w sprawie drzew i odpowiedzi na nie.

Dzisiaj Andrzej z Mirellą byli w UM w Wydziale Środowiska, gdzie ich skierowano w odpowiedzi na pisemną prośbę o wgląd do ekspertyz dendrologicznych odnośnie wycinek. Wiecie, co urzędnik powiedział? UWAGA: powiedział, że nie wie, czy może pokazać ekspertyzy dendrologiczne, ze względu na ustawę o ochrninei danych osobowych (!) Powiedział także, że ekspertyz jest tak dużo, że on musi się przygotować do pokazania ich, a za chwilę wychodzi. Mają się umówić ponownie na przyszły tydzień. Zobaczymy, co nam pokażą. Czy tradycyjnie jakieś antydatowane świstki, które z ekspertyzą dendrologiczną nie mają nic wspólnego.

Forum lokalne Gliwic jest m.in. na stronie GW. Niestety, opanowane w dośc sporym stopniu przez "internetowe komando" UM, które ma za cel wychwalać władzę i krytykować samodzielnie myslących. Sa też strony lokalne, np. stowarzyszenia Gliwickie Metamorfozy (tylko dla zarejestrowanych uzytkowników), gdzie jest trochę inne towarzystwo i na które regularnie wrzucam informacje. Wielokrotnie ludzie z tego forum zgłaszają mi kolejne przypadki niszczenia drzew.

W dzisiejszych Nowinach Gliwickich ukazał się całostronicowy artykuł pt "Zielone - chronione?" opisujący naszą batalię o wpisanie dębów do rejestru pomników przyrody. Prezydent miasta nie poparł wniosku, który przygotowałam i wysłałam do Wojewódzkiego konserwatora przyrody. Prezydent uznał, że ochrona jest BEZZASADNA :(((

Walczymy i nie poddajemy się. Czy są skutki - trudno powiedzieć. Może trochę mniej tną, bo wiedzą, że cały czas patrzymy im na ręce. Faktycznie przygotowujemy dokumentację, żeby jeżeli proceder nie ustanie - zgłosić sprawę do prokuratury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kochani, zróbcie więcej zdjęć, potwierdzających, że jak pisze Mirella drzewa są zdrowe i że nie stanowią żadnego zagrożenia. Wyślijcie do władz miasta, do każdej osoby, która ma coś w tej sprawie do powiedzenia i do ministerstwa środowiska zapytania dziennikarskie. Niech każdy radny i każdy decydent będzie wyraźnie skomentowany (jego zdaniem coś tam, albo nawet nie chciało mu się odpowiedzieć). Żeby każdy wiedział, że za swój wkład w niszczenie miasta odpowie osobiście przed wyborcami (radni) i przed nowymi władzami miasta (urzędnicy). Stwórzcie blog i wrzucajcie tam zdjęcia z drzewami i jak coś wytną, to te same miejsca bez drzew. Spróbujcie poruszyć lokalną społeczność. Może Gliwice mają jakieś forum. Przygotujcie ulotkę i podlinkujcie ją wszędzie tam, gdzie w Internecie są Gliwiczanie, z informacją, że każdy może ją wydrukować i rozdać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

okazuje się, że zdaniem urzędników drzewa przy ul. Rybnickiej stanowią ZAGROŻENIE:
http://www.berezowski.ovh.org/otrzymane/odpinterp37.pdf

t taj można przeczytać interpelację pana radnego Berezowskiego w sprawie wycinek:
http://www.berezowski.ovh.org/wyslane/interp37.jpg

Generalni , urzędnicy uważają, że to, co oni robią z drzewami jest OK. Ich obchodzi tylko tyle, żeby znaleźć "podkładkę" dla kolejnych wycinek. Dobrze uzasadnić, żeby nikt się nie mógł przyczepić.
Jedyne co nam pozostaje, to robić dokumentację zdjęciową i w końcu oddać sprawę do prokuratury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Jestem wściekła, bo te drzewa są zdrowe! Skrecając pare metrów dalej mozna znaleźć drzewa WYMAGAJACE wycięcia( bo suche są,bez nadziei na ponowny wzrost). Komu potzrebne są zdrowe drzewa?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako idealista (chyba ciągle jeszcze) chcę wierzyć w wrażliwość (i zdrowy rozsądek) władzy. By jednak pomóc władzy w podejmowaniu decyzji uważam, że warto zmieniać prawo na "bardziej humanitarne".
Jako Naród mamy chyba coś do powiedzenia w tym kraju... nie tylko poprzez oddanie głosu w trakcie wyborów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lokalne "walki o drzewa" w dużej mierze zależy nie tylko od detrminacji mieszkańców ale od wrażliwości władz miejskich. Można jednak pomóc w rozwiązaniu tego dylematu i starać się wpływać na zmianę prawa. Cenną inicjatywą jest np. "Apel w sprawie drzew przydrożnych" i związany z tym apelem projekt zmiany ustawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

PLUS.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.