Pozycja materiału w rankingach:
Każdy z nas, kto poczuł smak wolności na odcinku wykonywanej pracy wie, że jest to zdobycz warta wielu wyrzeczeń i dużych pieniędzy.
Po latach pracy i codziennego rannego wstawania, by zdążyć na wyznaczoną godzinę w pracy, nareszcie nie nastawiamy budzika i nie nosimy na ręku zegarka, nasz czas jest znaczony zegarem naturalnym zgodnym z naszym biologicznym rytmem. Nikt nie wydaje nam poleceń, jesteśmy sobie sterem i okrętem. Jak łatwo się domyślić, chcę pisać o urokach wolnego zawodu. O tym, czym jest wolny zawód, jaka jest jego geneza i jakie są regulacje prawne.Sortuj komentarze:
Beata Traciak 11.12.2010 22:40
Trudno nie pamiętać i nie być tam, gdzie Ty..;-)
"Wykopuj" się szybkooooo:-)
S. Korn. 10.12.2010 22:27
Witam Was , Piotrze, Isabello . Miło Was czytać :)
Piotrze, też wierzę w ludzi i w bezinteresowną pomoc. Sama jej wielekorotnie doświadczałam. Wbrew temu co się powszchnie sądzi to jednak są ludzie , którzy mają "odruch pomocy" zakodowany w sobie. Ale jako odbiorcy często zapominamy drobną lub większą pomoc - w oczekiwaniu na więcej. Tu jest chyba PIES POGRZEBANY , bo człowiek jest istotą "nienasyconą i zapominalską"
Isabell, w zasadzie całe życie poza pierwszymi latami zaraz po studiach jestem "samodzielnym pracownikiem" ( to kwestia interpretacji ) , bo ze wszystkich cnót na tej ziemi kocham wolność. Lubię też nowe szlaki i nowe wyzwania... wtedy, życie nie jest nudne, bo wrażeń jest bez liku. To chyba dobra rada, zapomnieć o tym co wokół i czynić swoje, zwłaszcza niekiedy :)
Serdecznie pozdrawiam
Sława K.
Isabella Degen 10.12.2010 20:01
Bardzo dobry ciekawy tekst. Mam też doświadczenie w tym kierunku, byłam 12 lat samodzielnym pracownikiem. Jest to poświęcenie i trzeba zapomnieć o wszystkim co otacza, wtedy można mieć sukces.
Nikt tego nie wie kto nie spróbował. Moja firma stała się dla mnie wszystkim i rekompensowała mi wszystko.
To był trudny lecz zarazem piękny okres mojego życia.
Piotr Wierzbicki 10.12.2010 19:04
Panie Antoni, no ja z pana wypowiedzią nie jestem zgodny. Otóż w ciężkim momencie życia otrzymałem pomoc i wbrew naszemu pojmowaniu zjawisk zachodzących miedzy ludźmi. A jedna informacja wszystko odmieniła. Może to dlatego, że nigdy nie brałem łapówki a pomagałem drugiemu człowiekowi w potrzebie? I to na zasadzie "wędki" a nie "ryby"?
Autor usunął profil 30.11.2009 15:05
Za Antosia: :-))))))))))))........... Marr
Autor usunął profil 30.11.2009 12:01
Panie Piotrze najprawdopodobniej portal został poddany modernizacji, lub zablokowany przez internautów -bywa i tak. Pozwolę sobie zacytować Panią Stefanię:) cyt. "osoba która jest sama "sterem, żeglarzem, okrętem", doskonale zorientowana jesteś
w meandrach takiej działalności. I tu trzeba walczyć z konkurencją" Czyż życie nie sprawia nam ciągłych niespodzianek? Czy nawet najbliżsi w kryzysowych sytuacja w całej swej obłudzie w ramach ""pomocy" nie rzucają nam BKR ( Betonowe Koło Ratunkowe) Tak! Tak właśnie w życiu się dzieje... Pozostaje tylko walka ale żeby walczyć trzeba mieć do tego swoisty dar, upór przy dążeniu do celu . A z tego co zaobserwowałem predyspozycje ku temu drzemią niemalże w każdym z nas :) Każdy dzień nowe niespodzianki niesie aż w końcu to, na co tak z utęsknieniem czekamy przyniesie. Każdemu od serca tego życzę :) Jutro będzie lepiej :):):)
Warszawa gotowa na Euro. Sprawdź, czym dojechać do stolicy
(odsłon: +219)