Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

799 miejsce

"Wyspa Tajemnic" czyli tajemnica podana na tacy

Dziś do polskich kin wszedł najnowszy film Martina Scorsese - "Wyspa Tajemnic". W rolach głównych - Leonardo DiCaprio, sir Ben Kingsley oraz Max von Sydow. Tym razem Scorsese nakręcił psychologiczny thriller z elementami grozy.

 / Fot. Plakat"Wyspa Tajemnic" jest oparta na książce Denissa Lehane pt. "Wyspa Skazańców". Tytuł filmu zdecydowanie lepiej pasuje do oczekiwań kinomanów, których wcześniej karmiono dość zwodzącym zwiastunem - widzowie w końcu spodziewają się filmu z tajemnicą, przepełnionego grozą i niepokojem. A tytuł "Wyspa Skazańców" sama w sobie tego nie zapewnia. No ale do rzeczy. Czym naprawdę jest "Wyspa Tajemnic"? Thrillerem? Horrorem? A może filmem psychologicznym?

Akcja filmu rozgrywa się w 1954 roku na wyspie w Zatoce Bostońskiej. Dwóch szeryfów federalnych - Teddy i Chuck - zostaje wezwanych do zbadania dość trudnej sprawy. Na wyspie znajduje się szpital dla chorych psychiczne przestępców. A szeryfowie mają zbadać zniknięcie jednej z pacjentek szpitala. Sprawa od początku wydaje się podejrzana, a im dłużej przebywają na wyspie tym więcej pojawia się pytań niż odpowiedzi. W pewnym momencie zrywa się sztorm, komunikacja z lądem zostaje urwana. Agenci są zmuszeni pozostać na wyspie i próbować rozwiązać zagadkę...

Zarys fabuły przytoczony powyżej u niektórych z was wywoła pewnego rodzaju "deja vu" - przecież ja już to gdzieś słyszałem/widziałem. W kwestii fabuły film Scorsese nie jest wybitnym przykładem sztuki filmowej. Jeśli spojrzeć na nią obiektywnie, można się przyczepić niemalże do wszystkiego - szpital psychiatryczny na odludziu (przypomina mi się "Czas Mgieł"), główny bohater, którego dręczą koszmary przeszłości oraz wreszcie naprawdę bardzo niewyszukany twist, który miał zapewne wywrócić emocje publiczności do góry nogami. Znając życie tak na pewno się nie stało, ponieważ przeciętny widz odgadnie cały przekręt w filmie już po niecałych 30 minutach projekcji - niech tylko pomyśli o standardowych schematach, jakimi kino karmi go już od wielu lat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

@Aneta
Cytuj poprawnie nie "Czasem sie zastanawiam, czy chcialbym zyc jako potwor, czy jako porzadny czlowiek." tylko "Czasem sie zastanawiam, czy chcialbym zyc jako potwor, czy UMRZEC jako porzadny czlowiek." Gdyby przyznał, że terapia przyniosła skutek wtedy wziął by na siebie wine za śmierć żony i dzieci. Ale, on mimo podawanych mu srodkow halucynogennych i narkotykow nie dal sie terapii, jego przyjaciel skinal doktorowie, ze wciaz jest swiadomy. Dlatego zrobil iz niego warzywo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Magda
  • Magda
  • 02.01.2011 21:42

Popieram powyższe stwierdzenie. Fajne zakończenie. DiCaprio udawał że pogodził się ze swoją sytuacją i zgadza się z ich wersją wydarzeń ale pod koniec filmu świetnie udowadnia swojemu ''lekarzowi'' jaki popęłnił on błąd i dał mu zapewne do myślenia.
Ale było już za późno...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Aneta
  • Aneta
  • 25.12.2010 18:40

Moim zdaniem zakonczenie jest wlasnie dobre, zaskakujace. Trzeba to zrozumiec, glowny bohater DiCaprio przeciaz jezeli by nie wyzdrowial mial miec robiona lobotomie, a on nie chcial zyc ze swiadomoscia ze zabil zone, a ona wczesniej zabila dzieci, dlatego na koncu jest dodane " Czasem sie zastanawiam, czy chcialbym zyc jako potwor, czy jako porzadny czlowiek. " Oklamujac swojego lekarza, ze jest nadal chory gdy mowil " Wydostanmy sie z tej wyspy, tu sie dzieje cos niedobrego ". Jego lekarz, którego on uwaza za partnera, kiwa glowa, do tego dyrektora, ze nie wyzdrowial, i wlasnie wtedy "Leonardo" postanawia poddac sie lobotomi ze wzgledu na to ze nie chce byc potworem. Tylko tyle, trzeba zrozumiec.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.