Facebook Google+ Twitter

"Wyspa Tajemnic" Scorsese od dziś w kinach

Już dziś polska premiera nowego filmu Martina Scorsese, w którym bohaterowie balansują na granicy prawdy i snu, zacierają się granice między dobrem i złem, zaś sama wyspa tajemnic dryfuje między hollywoodzkim kiczem a prawdziwym arcydziełem.

 / Fot. PlakatLata pięćdziesiąte, szpital psychiatryczny usytuowany na jednej z malowniczych, bostońskich wysp. Z zakładu w nadzwyczaj tajemniczych okolicznościach znika kobieta. Śledztwo zostaje powierzone byłym marines - Teddowi Danielsowi (Leonardo DiCaprio) i Chuckowi Aule'owi (Mark Ruffalo). Jednak ani pacjenci, ani personel zbytnio nie kwapią się do pomocy w rozwiązaniu zagadki. Co gorsza - powracają koszmary z przeszłości, huragan zrywa łączność ze światem zewnętrznym, a psychotropy uniemożliwiają powrót do normalności.

Pisząc o "Wyspie tajemnic" trudno nie wspomnieć o pierwowzorze, mianowicie o książce "Shutter Island" i jej znakomitym autorze - Dennisie Lehane. Co bardziej spostrzegawczy kinoman zauważy, że to nie pierwsza ekranizacja książki tego utalentowanego amerykańskiego pisarza. Siedem lat temu przebojem do kin weszła "Rzeka tajemnic" wyreżyserowana przez Clinta Eastwooda.

Skłamałabym mówiąc, że "Wyspa Tajemnic" to film jakich wiele. Ale film dobry to taki, który można obejrzeć nie dwa, lecz kilka razy. Mimo że obrazowi "Shutter Island" trudno postawić konkretne zarzuty, film budzi pewien niedosyt. Scorsese stworzył film dla masowego odbiorcy ocierając się przy tym o prawdziwą sztukę. Mnie jednak dręczy pytanie: czy to czasem nie jest profanacja?

Słowa "sztuka" i "komercja" nie brzmią dobrze obok siebie. Jakby inna liga, nie ten rząd... Zawsze byłam zagorzałą przeciwniczką porównywania ze sobą filmów "nastawionych na zysk" z filmami niszowymi. Opowiadałam się przeciw porównywaniu filmu amerykańskiego z kinem europejskim. A tu masz ci los... Martin Scorsese. Amerykański Europejczyk, czy europejski Amerykanin? Wychowany w rodzinie włoskich imigrantów na Long Island, a później na przedmieściach Quenns chłonął równie gorliwie kulturę starego kontynentu, jak i obyczajowość nowojorskiego mieszczucha. Do jego ulubionych filmów młodości, obok westernów, należały "Siódma pieczęć" Bergmana oraz dzieła Felliniego. "Wyspa Tajemnic", podobnie zresztą jak oscarowa "Infiltracja", jest wyrazem tej niesamowitej osobowości, kształtowanej przez wiele zróżnicowanych prądów kinematografii.

Nie ulega wątpliwości, że "Shutter Island" - jak wszystkie poprzednie filmy Scorsese - jest dopięta na ostatni guzik. W filmie nie ma miejsca na pozbawione sensu dialogi, przypadkowe postacie czy niedopowiedzenia. Obraz, akcja, charakteryzacja - wszystko to dosłownie wbija widza w fotel, dlatego co bardziej bojaźliwych ostrzegam, że ponad dwugodzinny seans prawdopodobnie spędzą z zasłoniętymi ze strachu oczyma. Byle tylko nie przegapili końcówki! Ostatnie minuty filmu naprawdę spędzają sen z powiek, o czym zresztą przekonałam się na własnej skórze. "Wyspa tajemnic" ociera się o film grozy z najwyższej półki - z jednym tylko zastrzeżeniem, że przez film grozy rozumiem raczej "Psychozę" Hitchcocka niż serię "Piły".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Trzeba pamiętać, że uwagi Joanny Pachli wynikają ze szczerego serca. Zresztą jak wielu tu na "W24". Dlatego tutaj jestem. No, ale że od czasu do czasu ktoś nie wytrzymuje emocjonalnie? Napisałem na mojej tablicy motto: "Panta rhei" - "Wszystko płynie" (Heraklit z Efezu).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja mi się podoba, bo widać, że wiesz, o czym piszesz.

Co do grozy: uważam, iż rewelacyjna i świetnie dopasowana do poszczególnych scen muzyka, kolorystyka zdjęć itp. nadają filmowi niesamowity charakter i faktycznie mogą budować nastrój grozy, jeśli ktoś jest na takie rzeczy wrażliwy. Mnie osobiście to nie rusza... Film bardzo mi się podobał, ale nie uważałam go za straszny. Dla mnie był to raczej interesujący thriller i film psychologiczny w jednym. Sceny holokaustu, o których wspomniałaś, zrobiły na mnie podobne wrażenie - uważam, iż są trochę sztuczne i niepotrzebnie wpleciono je w ten film.

Najogólniej mówiąc, film bardzo mi się podobał. Uważam, iż jest dość mocno przewidywalny (nie wiem, jak odbierają go inni, ale ja przewidziałam końcówkę mniej więcej w połowie), lecz mimo to polecam jego obejrzenie. Lubię filmy, które choć trochę zmuszają do myślenia, a ten niewątpliwie zmusza do zastanowienia się nad kondycją ludzkiej psychiki i kruchością ludzkiego umysłu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Redaktor Naczelny link Tomasz Kowalski cenzuruje artykuły. Jak za PRL-u Albo nie podoba mu się moje nazwisko.

Wczoraj wysłałam artykuł, którego publikacji odmówiono. Oto on:

Pierwsze oficjalne "Dni Cipki" Były nieoficjalne?

Jak podaje GW oraz TVP Info, od 9 do 11 kwietnia organizacja feministyczna UFA organizuje Dni Cipki. Zaplanowano liczne warsztaty, wystawy i spotkania dla kobiet. Wszystko po to, by „odczarować słowo cipka”.

UFA jest otwartą kobieco-queerową centrą kulturalno-społeczną non-profit, działającą na zasadach niehierarchicznych, prowadzoną przez kolektyw wolontariuszek_szy i utrzymywaną z grantów i dotacji.
Tak przynajmniej twierdzą na swojej stronie www. http://www.u-f-a.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=74&Itemid=36

Tamże znajdziemy pełny program i zamysł zorganizowania Dni Cipki.
Cytuję:
"Boyówki Feministyczne i UFA zapraszają na pierwsze oficjalne Dni Cipki! Od 9 do 11 kwietnia w Obiekcie Znalezionym i UFIE!
Naszym celem jest odczarowanie słowa 'cipka', wspólne poszukanie innych określeń i sposobów mówienia o kobiecej cielesności, które nie miałyby wydźwięku naukowo-medycznego lub wulgarnego, a także podkreślenie radosnych i pozytywnych aspektów seksualności kobiet.
Ponadto chcemy poruszyć problematykę: kobiecej świadomości własnego ciała, zwłaszcza w odniesieniu do sfery intymnej, postrzegania kobiecego ciała w powszechnym odbiorze społecznym,
tabu wokół kobiecych narządów płciowych. Spodziewajcie się wielu atrakcji z cipką w tle i nie tylko:
9.04 (piątek) gra wstępna w UFIE: wernisaż projektów Agnieszki Dellfiny, Beaty Sosnowskiej, Marty Zdulskiej i innych, performens grupy 'Teraz Poliż'
10.04 (sobota) dzień cipki w Obiekcie Znalezionym: warsztaty dla dziewczynek, tworzenie szablonów na koszulki i znaczków, promocja książek Wydawnictwa Czarna Owca ('Wielka Księga Cipek' i 'Kobieca ejakulacja i punkt G'), interaktywna instalacja 'a ty jak na nią mówisz?' oraz film 'Monologi waginy', pokaz filmu 'Petals. A journey into self discovery' Becka Peacocka wraz z dyskusją z udziałem zaproszonych gościń (Alicja Długołęcka, Anna Zdrojewska), pokaz mody inspirowany kobiecą seksualnością, cipkowe gadżety, ubrania, smakołyki i drinki oraz niespodzianki! afterparty 'greatest hits... remixed' double trouble vs siostry
11.04 (niedziela) schodzimy głębiej w UFIE: warsztaty waginalne z Alicją Długołęcką, warsztaty plastyczne z Beatą Sosnowską, warsztaty performensu z Moniką Rak i Agnieszką Małgowską (Damski Tandem Twórczy), 'pogaduszki pochwy' – czytanie polskich monologów waginy, 'wagina wielkiej bogini' - spotkanie z Agnieszką Kraską i Ewą Bury, filmy, wystawa, rozmowa w kręgu
a na deser w sobotę 17.04 impreza Vagina Fabulosa w Śnie Pszczoły!"

Nie zapraszam szczególnie. Odnotowuję gwoli dziennikarskiej powinności. Może mnie to trochę interesuje. A Was? Poczytajcie więcej na: http://dnicipki.blogspot.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli uważasz tak jak ja :Kliknij gwiazdkę, bo to najsympatyczniejszy komentarz dla autora lub napisz, sfotografuj lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem z zapartym tchem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wielkie dzięki zarówno za opinię odnośnie samej recenzji, jak i za bardzo cenną uwagę. Dobrze wiedzieć, że "Scorsese" się nie odmienia, a i mała powtórka ze stawiania apostrofów się przydała.
Pozdrawiam serdecznie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra recenzja, Natalio. Jedna tylko uwaga:
używasz form (kogo, czego?) Scorsese'a i Scorsesa, co - po pierwsze - jest błędne, po drugie - niekonsekwentne. Prawidłowa wersja to Scorsese, to nazwisko się nie odmienia. A więc: czyj film widziałam? Film Martina Scorsese.
Co do Quentina: Quentinowi, a nie Quentin'owi.
Ale i tak 5 i wielki brawa. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.