Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9976 miejsce

Wystawa "Mit Galicji" w Krakowie i Wiedniu

Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie oraz WIEN MUSEUM podjęły się razem realizacji projektu badawczego „Mit Galicji”. Owocem wspólnej pracy jest wystawa "Mit Galicji", do 8 marca br. w Krakowie, a od 25 marca br. - w Wiedniu.

Plakat wystawy / Fot. Ewa SteinhardtGalicja, fenomen odległego, a jednak żywego królestwa

Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie zajmujące się badaniem dorobku cywilizacji i wielokulturowości Europy oraz WIEN MUSEUM (Muzeum Historii Wiednia) podjęły się razem realizacji projektu badawczego „Mit Galicji”. Owocem wspólnej pracy jest wystawa pod tym samym tytułem, którą można oglądać w Krakowie do 8.03.2015, a w Wiedniu od 25.03.2015 do 30.08.2015 w muzeum przy Karlsplatz .
Galicja to niezwykłe miejsce, fenomen przenikania różnych kultur, religii, to okres kształtowania się nowych idei politycznych, budzenie świadomości odrębności narodowej. Podróż po wystawie to podróż po Galicji jako miejscu już nieistniejącym. Galicja to terytorium pamięci Polaków, Ukraińców, Austriaków, Żydów i Czechów, to niegasnący mit w historii, który zwkle wiążemy z Austrią i z duchem monarchii Habsburgów. Wystawa swoim zakresem objęła również Tarnów i Nowy Sącz jako realizacje Muzeum Jednego Dnia, konferencje naukowe z udziałem Austriackiego Forum Kultury w Warszawie, Festiwal Filmów Galicyjskich w kinie studyjnym w Pałacu pod Baranami w Krakowie (jako impreza towarzysząca 20.02.2015-26.02.2015). Wystawa operuje bezlitośnie faktami historycznymi, które obnarzają czasem naiwne wyobrażenia o prowincji austriackiej.

Wyobraźnia a galicyjska rzeczywistość

Wystawa pokazuje Galicję w sposób kontrowersyjny. W 1772 r., na skutek pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej, monarchia habsburska zajęła obszar, który nigdy nie miał jednolitego charakteru. Galicja była tworem wymyślonym przez monarchów w Wiedniu, którzy nadali jej status kraju koronnego. Wiedeńska władza wytyczyła prawie osiemset kilometrów linii granicznych. Maria Teresa i jej syn Józef II pociągli granice nowych terenów jak najdalej, tak daleko na ile ich siła pozwalała, na ile dopuszczała do tego i tak już okrojona Polska przez Prusy i Rosję. Powstała w 1772 r. granica zewnętrzna Galicji przetrwała do końca pierwszej wojny światowej. Na krańcach zachodnich Galicja ocierała się o pruski Śląsk, na południu o Karpaty oddzielając Galicję od Węgier, na wschodzie o imperium osmańskie. Rosja stała się sąsiadem dopiero po drugim rozbiorze Polski w 1793 r. Na początku Habsburgowie sami nie wiedzieli co zrobić z takim kolosem terytorialnym. Polskę traktowano jako mało oświeconą, wymagającą reform. Określano te tereny jako nową Azję.

Dlaczego Galicja wciąż zajmuje szczególne miejsce w naszych sercach? Jak interpretować wieczną nostalgię za niby „dobrym cesarzem”? Wystawa jest próbą odczytania mitu Galicji na nowo – na podstawie faktów historycznych a nie emocji. Każde spojrzenie na ten okres historyczny, czy to polski, czy żydowski, czy austriacki, jest zupełnie inne. Pozornie spokojny tygiel kulturowy, nie był wcale taki pokojowy i sobie przyjazny. Aranżacja wystawy „Mit Galicji” tworzy teatralną scenografię dla ponad sześciuset obiektów – dzieł sztuki, mebli, druków, map, fotografii. Unikatowe eksponaty, kompleksowe podejście do tematu Galicji pozwoliły wystawie zaprezentować zarówno sztukę dawną, jak i współczesne filmy i rzeźby. Wystawa pokazuje nam ciekawe mapy, pocztówki, prezenty cesarza, jak i oryginalny stolik Stanisława Augusta Poniatowskiego, na którym podpisano traktat rozbioru Polski. Galicja miała swoją ciekawą dynamikę. Miasta galicyjskie zamieszkiwali Polacy, w wioskach dominowała ludność rusińska z osadami Hucułów i Łemków oraz cygańskimi taborami. Wszędzie też były żydowski sztetle. Jaka była Galicja widziana oczami zaborców?
Królestwo Galicji i Lodomerii (złośliwie Golicja i Głodomeria) pozostała do końca zacofaną i biedną prowincją Cesarstwa Habsburgów. Mało dzieci chodziło do szkoły, 59 proc. ludności było analfabetami. W prowincjach dominowała nędza, aparat administracyjny praktycznie nie istniał, kolej była egzotyką, cesarza nie interesowały te tereny. Złośliwa, wiedeńska administracja plotkowała, że w Galicji je się na brudnych obrusach, że jest to kraj odpychający. Urzędnik cesarski wysłany do pracy na te tereny uważał swój urząd jako karę za grzechy. Obszary królestwa uważano jako „tabula rasa”, jako miejsca nie zbadane geograficznie, dopiero podczas zaboru opracowano mapy. Brak zainteresowania Habsburgów terenami Londomerii przyczynił się do wspólnej koegzystencji wielu narodów. Trzeźwo patrząc na Galicję nie powinniśmy mieć do niej sentymentu. A jednak w wyobraźni Polski południowej ten okres to czas nostalgii, ale za czym? Za balami, których faktycznie nie było, za Krakowem jako matecznikiem polskości chociaż Lwów był miejscem życia artystycznej cyganerii siedzącej w lwowskich kawiarniach, za przyjazdami cesarza do Krakowa? – był tylko raz. Dlaczego w domach galicyjskich wieszano portrety cesarza? Interpretacja jest prosta, chęć życia w większym dobrobycie, dorównywanie bogatej szlachcie, powiew nowoczesności ze strony dworu austriackiego przyczynił się do pozytywnego nastawienia. To cesarz doprowadził kolej do Tatr, do Zakopanego, przyczyniając się do turystyki, która w Alpach już była rozwinięta. To cesarz przyczynił się do rozwoju reklamy Krakowa. Zaczęto drukować pocztówki z architekturą Krakowa, rozwija się też zainteresowanie kulturą regionalną (Oskar Kolberg), badaniami etnograficznymi, zbieractwem.

„Austria Wiedźma”

Cesarz Franciszek Józef umiera w 1916 r. W Galicji pojawiają się plakaty „Austria Wiedźma umarła na uwiąd starczy”. Wraz ze śmiercią władcy umiera pewien system. Pomimo odejścia cesarza w galicyjskich domach długo jeszcze wiszą jego portrety. Także Uniwersytet Jagielloński zachowuje wizerunki Franciszka Józefa do 1918 r. Austria jako „wiedźma” często w okresie przeszło 100-letniej niewoli pozostawiała za sobą przykre ślady. Okres pierwszej wojny światowej zostawił poległych po obu stronach. Władze austriacka niejako usprawiedliwiając siebie rozpisały konkursy na cmentarze powojenne. Ludność zaboru austriackiego była często posądzana o kolaborację “z ruskim”. Historia nie pokazała do dnia dzisiejszego winowajcy słynnej rzezi galicyjskiej pod Lisią Górką, gdzie płacono za obcinanie głów polskiej szlachty.
Największy kraj austriackiej części monarchii habsburskiej był jednocześnie jej biedną prowincją. To Lwów jako stolica rozwijał się dynamicznie gdyż boom naftowy dawnej Ukrainy napędzał tamtejszą gospodarkę. Niemiłe wspomnienia pozostawia po sobie rok 1846, kiedy władze austriackie wkroczyły na Wawel budując koszary wojskowe. Przykładów apokalipsy galicyjskiej jest dużo. Galicja krajem śmierci głodowej, krajem niedźwiedzia, austriacka Syberia, galicyjski hrabia jako oszust ... epitety, epitety. Ha! ... a jednak kochano Galicję! A jednak w tym okresie emancypowała się nowoczesna polityka, narodziły się kwestie narodowe, swobodnie żyły różne wyznania, tworzyły się prężnie towarzystwa gimnastyczne „Sokół”, rozwijała się literatura i teatr, a Habsburgowie na zamku w Żywcu czuli się prawie Polakami. Dobrze rozwinięty pijar cesarza jako doboczyńcy znajdował odbicie w społeczeństwie. „Wiedeń – umarł. Pozostało wielkie miasto, które przywłaszczyło sobie jego imię. Lecz ja noszę żałobę po zmarłym . Zachowałem w pamięci rozliczne drobne przedmioty, karnawały (...), barwę oczu i uśmiechy kobiet, jedną z promenad lasu Wiedeńskiego jesienią, kolację w Kobenzl, zapach piwa w zadymionych piwniczkach ...” (S. Marai „Niebo i piekło”). Taka nam Galicja była znana, taka pozostała w wyobrażeniach.

Galicja współczesną marką

Uboga prowincja Austro-Węgier stała się marką na której można zarobić. To jest fenomen okresu zaboru, tęsknota za prawie 100 lat temu pogrzebaną Galicją, dalekim i obcym krajem. Lecz ta Galicja ma się dobrze, a jej mitem karmią się pisarze, restauratorzy, filmowcy, handel, komercja. Pomiędzy Wiedniem a Galicją trwał nieustanny przepływ ludzi, towarów, języków, wiadomości, smaków, mody. To było bogactwem Galicji, potencjałem z którego się korzysta do dzisiaj. Marianne Fritz (1948-2007), austriacka pisarka zajmowała się tematem Galicji przeszło trzydzieści lat. O Galicji nie opowiadała dosłownie, lecz wielopoziomowo. Jej mieszkanie we Wiedniu jest unikalnym archiwum Galicji. We Lwowie pojawił się w 2000 r. zwyczaj wybierania króla Hałczyny. „Koroną halicką” nagradza się wybitnych ludzi na polu kultury. Powstało wiele galicyjskich filmów takich jak – „Austeria”, „Marsz Radeckiego”, „Sanatorium pod klepsydrą”, „Wino truskawkowe”. Nazwa „Galicja” pojawia się w hotelarstwie (Hotel Galicya – Best Western, Kraków). W krakowskiej firmie handlowej „Krakowski Kredens” produkuje się flaczki galicyjskie, parzy kawę Boheme. Produkty galicyjskie sprzedaje firma „Miechów” (kremy, marmolady). Odnosząc się do historii austro-węgierskiej Tarnowski tygodnik „Temi” dumnie nazywa się Galicyjskim Tygodnikiem Informacyjnym. I tak dalej, Galicja żyje w nazewnictwie, kulturze, ciesząc się jej nowym odrodzeniem.

Organizatorzy o wystawie i Galicja w Wiedniu

Organizatorzy – Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie we współpracy z WIEN MUSEUM. Honorowe patronaty nad wystawą objęli: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Minister ds. Sztuki i Kultury, Prezydent Miasta Krakowa profesor Jacek Majchrowski i burmistrz Wiednia Doktor Michael Häupl. Idea wystawy: professor Jacek Purchla, doktor Emil Brix. Instytucje z których pochodzą eksponaty: Archiwum Dworu w Wiedniu, Biblioteka Narodowa w Wiedniu, Muzeum Narodowe w Krakowie, Muzeum Regionalne w Tarnowie, Telewizja Polska w Krakowie oraz szereg innych instytucji. Wystawa w Wiedniu, która będzie prezentowana w WIEN MUSEUM od 25.03.2015 – 30.08.2015 pokaże tematykę Galicji z wiedeńskiej perspektywy, podkreśli kwestie narodowe w Galicji, pokaże drogę do nowoczesności trzech ważnych miast – Krakowa, Wiednia i Lwowa. Opowie o emigracji, polityce, rozwoju technicznym i naukowym. Profesor Jacek Purchla o celu wystawy: „Mit Galicji znalazł się w protokole wymiany kulturalnej pomiędzy Austrią a Polską. Realizację wystawy poprzedził rozpoczęty w roku 2010 projekt badawczy realizowany przez MCK i Institut für den Donauraum und Mitteleuropa w Wiedniu. „... Mit Galicji wzywolił pomiędzy Krakowskim Rynkiem a wiedeńskim WIEN MUSEUM partnerstwo i przyjaźń. Otwarcie wystawy zbiega się z setną rocznicą wybuchu pierwszej wojny światowej, a jej prezentacja w Krakowie i w Wiedniu winna stać się szansą na głębszą refleksję nad fenomenem świata, który przed stu laty bezpowrotnie się skończył ...” Edycja wiedeńska wystawy pokazuje trochę inny kontekst, gdyż dla społeczeństwa austriackiego temat ten jest mniej znany – mówi w rozmowie telefonicznej kurator Mag. Michael Schwarz z WIEN MUSEUM. „Naturalnie większość tematyki jest z wystawy krakowskiej, czyli wielokulturowość regionu, emigracja, integracja w dawnej Galicji. Wiedeń prezentuje też swoje wątki ekonomiczne, przedstawia literaturę tegoż okresu, całość prezentowanych eksponatów jest dokładniej opisana i wytłumaczona. Część eksponatów z Ukrainy nie udało się sprowadzić do Wiednia. Też katalog ma inną zawartość fotograficzną.” Szereg tematów jest zupełnie na nowo odkrytych. W wykładzie o krakowskim MCK profesor L. Wolff wysuwa tezę, że cała Europa środkowo-wschodnia została „wynaleziona” w XVIII stuleciu przez ludzi oświeconych, dlatego społeczności mówiące różnymi językami stworzyły wspólnotę – Galicja.Ślady mitu Galicji możemy spotkać w wiedeńskim Muzeum Etnograficznym, w sztuce wiedeńskiej poprzez symbol i alegorię, w literaturze niemieckojęzycznej w Galicji, w historii Żydów galicyjskich w państwie austriackim. Galicja była obecna w Wiedniu. W barokowym pałacu księcia Eugeniusza Sabaudzkiego przy Himmelpfortgasse 8, gdzie mieściło się Ministerstwo Finansów rezydowało kilku ministrów finansów z Galicji, w tym przez kilkanaście lat krakowianin Julian Dunajewski. Wiedeńskie uczelnie były w XIX w. wypełnione galicyjską młodzieżą, zwłaszcza żydowską, która spotkała się z falą antysemityzmu. W 1910 r. mieszkało ok. 42 tysiące osób pochodzących z Galicji, jednak w porównaniu z ludnością innych prowincji monarchii nie była to większość. Wystawa Światowa w Wiedniu w 1873 r. prezentuje galicyjskie produkty leśne. Szereg budowli wiedeńskich przypomina polskie, galicyjskie ślady w stolicy. Kościół gwardii (Kościół Św. Krzyża, kościół polski) przy Rennweg był kościołem szpitala cesarskiego a później w posiadaniu polskiego zakonu zmartwychwstańców. Dalej Dom Polski przy Boerhaavergasse to nieruchomość, której głównym celem było wspieranie polskich studentów. Także Pałac Lanckorońskiego, arystokraty posiadającego w Galicji znaczny majątek. Siedziba była miejscem spotkań arystokratów i arystokracji. Czy Galicja to naprawdę daleki, obcy kraj? Mit zaginionego królestwa inspiruje ciągle badaczy historii, a „przytułek monarchii” jak określano prowincję, czyli plątanina językowa, „brud i bałagan”, pewna wiejskość wytworzyły nostalgicznie wspominaną krainę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.