Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

121857 miejsce

Wystawa prac Doroty Suwalskiej w Warszawie. Wywiad z autorką

5 listopada br. o godz. 18.00 w "Galerii Działań", znajdującej się przy ulicy Marco Polo 1 w Warszawie rozpocznie się wernisaż prac Doroty Suwalskiej. Wystawa potrwa do 16 listopada.

portret artystki / Fot. archiwum DSDorota Suwalska to animatorka kultury, ilustratorka oraz popularna pisarka. Jej książki, m.in. "Znowu kręcisz, Zuźka!", "Zuźka w necie i realu", "Bruno (i siostry)" są czytane nie tylko przez dzieci, młodzież, ale również przez dorosłych. Artystka postanowiła połączyć słowa z obrazem i na wernisażu przekazać tłumaczenie... książki na... przestrzeń galerii, ekspozycję prozy graficznej oraz literacką aranżacja przestrzeni. Brzmi tajemniczo?
W24 / Fot. W24
Poniżej wywiad z Dorotą Suwalską na temat wystawy:

Jakie prace będą mogli zobaczyć uczestnicy wernisażu?
- Wbrew pozorom to trudne pytanie. Nie jest to bowiem tradycyjna ekspozycja, na której prezentuje się określoną liczbę zbliżonych stylistycznie prac
graficznych, czy malarskich. Gdyby przygotować spis poszczególnych prac/elementów mojej wystawy właściwie niewiele by to powiedziało potencjalnym uczestnikom: 100 metrów niebieskiej linki, sto kilkadziesiąt wyciętych z papieru fontów, plansze będące swego rodzaju odwołaniem do stron internetowych, książka, wielkoformatowe wydruki jej fragmentów, spis zadań literackich i kilka przedmiotów, które złożą się na coś, co nazywam "ręcznym edytorem tekstu". Każda z tych rzeczy oddzielnie właściwie niewiele znaczy. Tak jak litery nic nie znaczą dopóki nie ułoży się ich w słowa. Dopiero na miejscu, w Galerii, w konkretnym wnętrzu po ostatecznym montażu prace/elementy złożą się na całość, która ujawni swój sens. To taka... literacka aranżacja przestrzeni.

 / Fot. archiwum DSCo Pani chce przekazać uczestnikom, wystawiając pracę w galerii?
- Chciałbym bardzo, żeby uczestnicy wystawy stali się jej użytkownikami. Nie ograniczali się do odbioru, lecz wzięli aktywny udział w przekształcaniu
przestrzeni. Próbowałam więc tak zaprojektować wystawę, żeby im to umożliwić. Pierwsza sala - zwana przeze mnie "przygotowalnią" – pozwala zorientować się (na różne sposoby - w zależności od podejmowanych przez uczestnika wyborów) o co właściwie w tym wszystkim chodzi. W drugiej - zwanej "przymierzalnią fontów" użytkownicy mogą wejść pomiędzy litery (tak jakby wchodzili do wnętrza nienapisanych słów) i wybrać te fonty, które będą im potrzebne w ostatniej sali. A ta ma już charakter czysto warsztatowy. Uczestnicy mogą wziąć udział w tworzeniu własnego ASCII-awatara lub wykonać któreś z literackich zadań.
Tak naprawdę jednak najważniejsze w tym wszystkim są marzenia, bowiem właśnie o nich traktuje moja opowieść - zarówno ta opisana w książce
(którą można poczytać w pierwszej sali), jak i ta opowiedziana w przestrzeni. Marzenia są również tematem warsztatów, które proponuję w trzeciej sali. Zarówno książka, jak i wystawa jest próbą naszkicowania drogi do ich realizacji.

"Nie wiem czemu wymyśliłam sobie taką wystawę, przy której muszę robić mnóstwo rzeczy, których naprawdę nie lubię (…)" - proszę wyjaśnić.
- Napisałam to na swoim blogu pół żartem, pół serio. Rzecz w tym, że przygotowując się do wystawy musiałam wykonać mnóstwo czynności, za którymi, prawdę mówiąc, nie przepadam: wycinanie nożykiem przy linijce, naklejanie itp. To czynności dość nudne i męczące zwłaszcza dla kogoś kto, jak ja, nie potrafi narysować prostej kreski. Jednak perspektywa osiągnięcia końcowego efektu pozwoliła mi przejść przez te drobne niedogodności bez większego bólu. Zwłaszcza, że wspierał mnie - nie tylko duchowo, ale też całkiem konkretną pracą - mój mąż. To znów trochę jak z marzeniami - zmierzając do nich czasem trzeba zrobić coś, czego naprawdę się nie lubi.

Ta wystawa to tłumaczenie... książki na... przestrzeń galerii - to jeden z elementów. Co dokładnie oznaczają te słowa?

- Punktem wyjścia, inspiracją wystawy jest moja powieść: www.terapia.pl. Powieść dość szczególna - stanowi bowiem "dosłowny" zapis kilkunastu sesji nieistniejącej internetowej grupy terapeutycznej, która uczestniczy w Warsztatach Wirtualnego Urzeczywistniania Marzeń. Przygotowując wystawę chciałam niejako zaprosić widzów/uczestników/czytelników do wnętrza tej opowieści. Sprawić, by choć na chwilę weszli w "skórę" Wirtualnych Marzycieli, czyli uczestników opisanych w powieści warsztatów. www.terapia.me to internetowa odsłona mojej powieści. Książka istnieje na papierze (choć w pojedynczych egzemplarzach, ponieważ dotychczas nie została wydana), w wirtualnej przestrzeni, a teraz postanowiłam przenieść ją w przestrzeń galerii. Jest więc również moja wystawa próbą "przetłumaczenia" języka internetowej rzeczywistości na język przedmiotów i konkretów.

Dziękuję za rozmowę.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Warsztat Wirtualnego Urzeczywistniania Marzeń... nieco to skomplikowane.
Także mam wątpliwości, czy zajęcia przyniosą satysfakcję :)
Ale pomysł jest oryginalny, niewątpliwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomysł na pewno wart poparcia! Tylko dlaczego robiony "na siłę"? Dlaczego zamiast męża nie zaprosiła Pani Dzieci z pobliskiego przedszkola lub szkoły?;)) To One wniosłyby na tę wystawę właściwą pozytywną Energię! Mąż może pomóc w "technicznych" rzeczach, ale miłość do wycinanek wnieść mogą tylko dzieci;))
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy wywiad z interesującą osobą :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uznanie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.