
Nie szukając daleko i nie odwołując się do mitu o Dedalu i Ikarze każdy z nas po wielokroć w ciągu dnia spogląda w górę. Korzystając ze zdobyczy technicznych naszych czasów możemy sytuację odwrócić, spojrzeć na ziemię z lotu ptaka. Z takiej perspektywy domy, lasy, pola wydadzą nam się makietą, czymś nierelanym może rzeczowym. Zmieniając skalę z makro na mikro może nabierzemy dystansu do spraw błachych a dostrzeżemy koloryt otaczającego nas świata...
Korzystając ze sposobności zadałem kilka pytań panu Pawłowi:
Skąd pomysł na fotografowanie z lotu ptaka? W jaki sposób zaistniało połączenie fotografia - paralotnia, którego efekty będzie można zobaczyć na wystawie?- Pierwsze było i nadal ważniejsze jest fotografowanie. Z aparatem poważnie zaprzyjaźniłem się jako dwunastolatek, kiedy po wypadku na nartach w gruzach legła moja "kariera" karateki. Obiecałem sobie wtedy, że kończę z ryzykownymi zabawami. W tym postanowieniu trwałem niezbyt długo. Już w szkole średniej zasmakowałem kolarstwa górskiego, a na studiach pojawił się pomysł na paralotniarstwo. Pierwszy raz zabrałem aparat fotograficzny w powietrze, aby poprzeć moje pełne zachwytu opowieści o lataniu czymś tak konkretnym jak zdjęcia. Tak się zaczęło.
Czy znajdując się w takiej sytuacji w górze nabiera Pan dystansu do świata? Czy to swego rodzaju medytacja czy raczej adrenalina i sport ekstremalny?- Tak, coś jest w tym symbolicznym oderwaniu się od ziemi. Może to świadomość obcowania z potężnym żywiołem jakim jest powietrze sprawia, że nabieram dystansu to tego co na dole. Paralotniarstwo, podobnie jak wiele innych dziedzin sportu można uprawiać na dwa sposoby. Rekreacyjny i ekstremalny. Obecnie znacznie bliższa jest mi rekreacja. Staram się ograniczać ryzyko do minimum, choć fakt, że fotografuję z powietrza zawodowo nie zawsze mi na to pozwala. Właściwie wszystko zależy od warunków pogodowych. Spokojne powietrze umożliwia pełen relaks, kiedy pojawiają się turbulencje lot rekreacyjny może w mgnieniu oka dostarczyć pilotowi ekstremalnych wrażeń. Te wrażenia można sobie również zafundować samemu wykonując akrobacje, ale to zupełnie inna historia.