Facebook Google+ Twitter

Wystawa skarbów na Zamku Książąt Głogowskich

Głogów ma szczęście do odkrywania skarbów. Właśnie otwarta została wystawa numizmatyczna autorstwa Marzeny Grochowskiej, prezentująca wspaniałe skarby odkrywane przez ostatnie 20 lat w Głogowie i okolicach.

  fot. Adam Degler/Prezentacja prac mennicy: ważenie
Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Głogowie mieści się w Zamku Książąt Głogowskich, którego historia sięga XIII w. W jego wspaniałych wnętrzach odbył się właśnie wernisaż wystawy: „Skarby Ziemi Głogowskiej”, autorstwa Marzeny Grochowskiej, jedynego numizmatyka zatrudnionego w tutejszym muzeum. Na ekspozycję składa się z sześć numizmatycznych skarbów, część z nich odkryto przypadkowo, a część w wyniku planowych badań archeologicznych. Odnaleziono je w samym Głogowie i w okolicach miasta, podczas prac prowadzonych od połowy lat 80-tych XX w., przy czym dwa cenne zespoły zostały odkryte w 2002 i 2004 r.
Zachęcam do odwiedzenia wystawy osobiście albo przez internet.



fot. Adam Degler/Prezentacja prac mennicy: wycinanieSkarby, złoto, srebro

Skarbem w archeologii nazywamy zbiór cennych przedmiotów, np. monet, zakopanych w ziemi głównie po to, żeby je ukryć przed innymi. Jako archeolog, zwracam przede wszystkim uwagę na okoliczności znalezienia skarbu, tj. czy został on przypadkowo wykopany przez rolnika podczas orki, czy odkryty w wyniku planowych badań. W tym drugim przypadku wartość naukowa skarbu jest o wiele większa.

Zdarza się, że skarb ma zarówno wielką wartość naukową, jak i materialną. Tak jest w przypadku skarbu monet z XVI i XVII w. z Głogowa, odkrytych pod posadzką piwnicy w jednej z kamienic na Starym Mieście. Skarb zawierał on 274 dukaty - złote monety o wadze 3,5 g. każda, 439 talarów - dużych srebrnych monet o wadze 29 g. oraz 5000 drobnych srebrnych monet. Jest to najnowsze z prezentowanych na wystawie odkryć z 2004 r.
Monety złote i srebrne (talary) były też zawartością skarbu odkrytego w 2002 r. w Przemkowie położonym na południowy-zachód od Głogowa.
Wielką wartość ma skarb odkryty przypadkowo na terenie ogródków działkowych w Głogowie w 1987 r. Zawierał 20638 polskich monet (całych i fragmentów), pochodzących z okresu pomiędzy XI - XIII wiekiem. Ekspozycję stałą poświęconą specjalnie temu skarbowi można i warto obejrzeć na drugim piętrze muzeum.



fot. Adam Degler/Prezentacja prac mennicy: polerowanieW 1996 r. na przedmieściach Głogowa, w Żukowicach, przypadkowo znaleziono na gruzowisku 721 monet srebrnych z XVIII w. W 1989 r. zaś w trakcie prac archeologicznych prowadzonych na Starym Mieście odkryto 501 marek niemieckich z XX w., w tym 7 z okresu po dojściu Hitlera do władzy. Natomiast najstarsze monety, jakie można obejrzeć teraz na wystawie, są datowane na X w. i pochodzą ze skarbu odkrytego podczas badań w 1986 r. na osadzie przy wczesnośredniowiecznym grodzisku plemiennym w Obiszowie (położonym na południowy-wschód od Głogowa). Kiedy pracowałem na tym stanowisku jako praktykant w 2001 r., byłem świadkiem odkrycia fragmentu srebrnej monety przez koleżankę ze studiów. Dysponując skrawkiem takiego metalu o wielkości połowy paznokcia u małego palca drobnej damskiej dłoni, numizmatyk musi określić kiedy, przez kogo i gdzie została wybita dana moneta.



fot. Adam Degler/Prezentacja prac mennicy: bicie monetBicie monet - robota dla osiłków

Podczas wernisażu wystawy, można było na własne oczy zobaczyć, jak wyglądała praca w średniowiecznej mennicy. Konserwator Witold Łuczyński pokazywał i tłumaczył kolejne etapy procesu produkcji monety, w którym samo bicie jest tak naprawdę czynnością wymagającą najmniej myślenia i sprawności, a najwięcej siły.
Na początku procesu przygotowywano pusty krążek gotowy do wybicia stempli. Metal uzyskany z przetopu w piecu, rozklepywano, następnie wycinano z niego krążki, powtórnie rozklepywano, polerowano i ważono na specjalnych wagach (jeśli były za ciężkie – spiłowywano nadmiar). W późnym średniowieczu wielkie mennice miejskie zatrudniały nawet setki pracowników, a każdy z nich był wysoce wyspecjalizowany.



fot. Adam Degler/Prezentacja prac mennicy: zozklepywanie wytopionego metalu Wycieczka po wystawie przez internet

Zwiedzaniu wystawy towarzyszyły rytmiczne uderzenia młota, częstowano też wódką Goldwasser i czekoladkami-medalami. Niestety, po godzinie wystawa została zamknięta i nie wszystko można było tak dokładnie obejrzeć, jakby się chciało. Sama wystawa jest przygotowana bardzo profesjonalnie, nie jest „przeładowana”, a informacje dotyczące ekspozycji są wyczerpujące. Rewelacyjną pracę wykonał także Mariusz Zakrzewski, który opracował multimedialny przewodnik po wystawie. Na multimedialną wycieczkę możemy się wybrać na stronie:

http://www.glogow.pl/mah/wystawa/index.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Tu trzeba sobie zdać sprawę z tego, jaki efekt psychologiczny wywiera obecne prawo obowiązujące w PL a dotyczące znalezisk. Otóż według prawa wszystko, co zostało znalezione i pochodzi sprzed 1945 r. jest zabytkiem i dobrem kultury i jako takie musi być zgłoszone konserwatorowi, lub innej jednostce odpowiedzialnej za ochronę zabytków (muzeum, instytut archeologii, itp.). Kto zatai znalezisko jest przestępcą, a kto kupi - paserem. Teoretycznie znalazca może otrzymać nagrodę w wysokości ok. 10% wartości znaleziska, w praktyce rzadko kiedy jest ona wypłacana, bo nie do końca wiadomo, kto by miał ją pokrywać. Dlatego podobnie jak pod zaborem rosyjskim, polski chłop woli często ten garnek monet schować, aż znajdzie się chętny, żeby go przetopić. Kilogramy cennych przedmiotów ze srebra i złota skończyły w tyglu. Żebyś zdała sobie sprawę z tego, jak anachroniczne jest polskie prawo, powiem tylko, że w Wielkiej Brytanii dopuszcza się pozostawienie znaleziska archeologicznego w posiadaniu prywatnym, z zastrzeżeniem, że jest zgłoszone i udostępnione do badań. Dzięki temu kwitnie tam współpraca między poszukiwaczami-amatorami, często używającymi wykrywaczy metali a ludźmi zajmującymi się profesjonalnie archeologią. A u nas? Kwitnie handel na Allegro i wywóz za granicę, nierzadko na zamówienie. Czasem udaje się przejąć takie znalezisko w PL, ale wtedy wyciągnięcie informacji z delikwenta co do miejsca odkrycia itd. graniczy z niemożliwością. A kiedy archeolodzy znajdują skarb, mogą go umieścić w bardzo precyzyjnie określonym KONTEKŚCIE (np. w pobliżu osady z tego samego okresu, itp.) Zatem skarb znaleziony przez rolnika może mieć taką samą wartość, jak ten znaleziony przez archeologa, o ile zostanie dokładnie potwierdzone miejsce znalezienia i to, że np. najcenniejsze przedmioty nie leżą dalej gdzieś w szopie, na strychu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napisałeś; "Jako archeolog, zwracam przede wszystkim uwagę na okoliczności znalezienia skarbu, tj. czy został on przypadkowo wykopany przez rolnika podczas orki, czy odkryty w wyniku planowych badań. W tym drugim przypadku wartość naukowa skarbu jest o wiele większa." mam małe pytanko - dlaczego skarb znaleziony przez dajmy na to rolnika ma mniejszą wartość?? ps. świetny artykuł ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie wróciłam z multimedialnej wycieczki ;-) Nie, tam trzeba być osobiście. I pomyśleć, że miałam ofertę pracy w tym muzeum...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.