Facebook Google+ Twitter

Wyszedł i do dziś nie wrócił. Cała Polska szuka Maćka

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-01-29 14:45

Maciek zawsze był uczciwy wobec rodziców. Zasadą było, że mówił, dokąd idzie i kiedy wróci. Dzwonił jeśli coś się zmieniało. 30 grudnia 2006 wyszedł z domu i nie dał znaku życia do tej pory. Jak 15 tys. osób każdego roku.

Przedostatniego dnia grudnia w domu państwa Marczak nie było nikogo poza Maćkiem. 25-letni warszawiak pracował przy komputerze, o 20:36 wykonał ostatnią operację. Chwilę później wyszedł z domu zabierając ze sobą to, co zawsze – portfel, komórkę, drobne pieniądze. Nie wiadomo dokąd poszedł, z kim się kontaktował. O 22:49 telefon już nie odpowiadał.

Każdy może zaginąć

Maciek Marczak jest studentem w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej, jednej z najbardziej prestiżowych polskich uczelni. 15 stycznia miał oddać pracę magisterską, by bronić jej w sesji zimowej.

Tropów dotyczących zaginięcia Maćka jest wiele. Krystyna Napiórkowska, Prezes Zarządu Fundacji ITAKA, jedynej w Polsce organizacji, która pomaga w poszukiwaniach zaginionych osób, charakteryzuje kilka grup największego zagrożenia:

Każdy może zaginąć / mat. archw. www.zaginieni.pl– Połowę zaginionych stanowią nastolatki, które mają problemy w domu i wybierają ucieczkę jako sposób na ich rozwiązanie. Druga grupa, to ci, którym nie udało się w życiu – pozaciągali kredyty, których nie umieją spłacić, otworzyli firmy, które upadły, rozwiedli się i nie mają z czego płacić alimentów. Są też ludzie, którzy wyjeżdżają do pracy za granicę i boją się przyznać rodzinie, że im nie wyszło, że nie znaleźli dobrze płatnego zajęcia i nie mogą związać końca z końcem. No i oczywiście osoby starsze, które dotknięte demencją i innymi chorobami nie potrafią wrócić do domu.

Jak mówi dalej Krystyna Napiórkowska, to właśnie utrata pamięci jest najczęstszą przyczyną zaginień:
– Nagle może odezwać się ukryta choroba, zaginiony może doznać urazu głowy np. w wyniku potrącenia przez samochód albo napadu. W tym drugim przypadku jest gorzej, bo jeśli ofiara w ogóle trafi do szpitala, klasyfikowana jest jako N.N. (Nazwisko Nieznane - przyp. red.)

Anna Marczak, matka zaginionego bierze pod uwagę również taką możliwość.
  Maćkowi nigdy nie zdarzały się zaniki pamięci, jednak w chwili obecnej nie pozostaje nam wierzyć w nic innego – mówi.

Mit 48 godzin

31 grudnia zgłoszenie o zaginięciu Maćka przyjęła Komenda Policji w Wilanowie. Rodzina Marczaka bardzo szybko zorientowała się w zasadach dotyczących zgłaszania zaginięć. Pierwsza z nich brzmi: „Zgłoś to na policję. Nie ma przepisu, który każe ci czekać 48 godzin”. Dlaczego dyżurujący policjanci mimo wszystko każą czekać?  Napiórkowska odpowiada krótko: – Z lenistwa.

– Trzeba jednak liczyć się z faktem, że dorosły człowiek ma prawo odejść z domu – przypomina w broszurze „Kiedy zaginął człowiek” Katarzyna Jaworska, prawniczka współpracująca z ITAKĄ.

Wzór do naśladowania

Zaginiony Maciej Marczak / mat. archw. www.gdziejestmaciek.plRodzina i przyjaciele Maćka w Fundacji ITAKA stawiani są za wzór – poszukiwania zorganizowali według najskuteczniejszego modelu: znajomi – szpitale – policja – ITAKA. Na stronie internetowej www.gdziejestmaciek.p l relacjonują dzień po dniu, jak przebiega akcja.

1 stycznia: Sprawdziliśmy wszystkie miejsca możliwego pobytu Maćka – bez rezultatu.
Wszyscy znajomi rozklejają plakaty o zaginięciu.
3 stycznia: Radio Kampus zaangażowało się w akcję poszukiwania Maćka i nadaje komunikaty o zaginionym
6 stycznia: Przeszukaliśmy teren pól wilanowskich i skarpy.
9 stycznia: Cała Polska rozkleja plakaty. Do akcji poszukiwań Maćka przyłączyły się: Wrocław, Kraków, Gdańsk, Poznań i Szczecin.
18 stycznia: Kolejne media będą zamieszczały informacje/reportaże o naszych poszukiwaniach: TVP1 magazyn "Na celowniku"; Newsweek i inne. Już jutro materiał ukaże się w stołecznym dodatku Gazety Wyborczej.
22 stycznia: Jak co dzień sprawdziliśmy kolejne miejsca i przepytaliśmy kolejne osoby. Bez rezultatu…

– To wszystko jest jak pogoń za cieniami – mówi Anna Marczak. – Często ktoś zgłasza, że widział osobę podobną do Maćka, ale na ogłoszenie o jego zaginięciu trafił np. w innym sklepie i nie zdążył już go zatrzymać.

Poszukiwania

W ciągu miesiąca poszukiwań twarz Maćka Marczaka poznali wszyscy warszawiacy. Wszystko za sprawą ogromnej akcji, w którą zaangażowały się największe warszawskie i ogólnopolskie media oraz firmy reklamowe. Udostępniły jego rodzinie darmowe ogłoszenia na przystankach i bilbordach.
– W samej Warszawie pomaga nam cały czas około 150 osób, cała kampania to spontaniczny wynik działania przyjaciół Maćka – opiwiada matka Maćka. – Media zainteresowały się nami na serio w chwili, gdy zorganizowaliśmy przeczesywanie pól wilanowskich.

Akcję, która wykluczyła jeden z najczarniejszych scenariuszy historii zaginięcia chłopaka opisywał dziennikarz PAP, transmitowała na żywo TVN24, później relacje powtórzyły wieczorne dzienniki. Przy użyciu policyjnych psów tropiących i z pomocą mieszkańców okolicznych osiedli, przeszukano kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych podmokłego, łąkowego terenu, który według warszawskich policjantów jest idealnym miejscem do ukrywania zwłok. Nie znaleziono żadnych śladów Maćka, dzięki czemu wykluczono morderstwo.

Świeczka na grobie

Zaginiony Maciej Marczak / mat. archw. www.gdziejestmaciek.pl Według statystyk policji w 95 procentach przypadków, udaje się poznać los zaginionego. To, co dzieje się z resztą, na zawsze pozostaje zagadką. Rodziny szukają bliskich czasem nawet kilkanaście lat.

– Moment zwątpienia przychodzi po kilku latach. Wtedy często słyszymy, że lepiej jest postawić świeczkę na grobie, niż w nieskończoność czekać na wiadomości – komentuje Krystyna Napiórkowska.

Pomimo, że według nieoficjalnych danych większość zaginionych odnajduje się w ciągu pierwszych dwóch tygodni, rodzice Maćka nie tracą nadziei na jego powrót do domu.

Jeśli Ty też chcesz pomóc w poszukiwaniach, wejdź na stronę www.gdziejestmaciek.pl lub www.zaginieni.pl i wydrukuj plakat. To bardzo prawdopodobne, że Maciek mógł udać się do Twojego miasta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.01.2007 23:14

Cóż 4 tygodnie bez żadnych śladów - to bardzo smutny i ciekawy zarazem przypadek... Również mam nadzieję, że Maciek się znajdzie.
@K_M - a kiedy miałaś? ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja chciałam się wziąć, ale Anka lubi mnie czasem ubiec ;) W tym wypadku nie mam jej za złe. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

"+"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zastanawiałem się kto się weźmie za ten temat :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choć to właściwie "nie na punkt".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem, czy dobrze dosłyszałem, ale przed chwila w radiu podano, że w szczelinie pomiędzy budynkami (?) znaleziono faceta, co tam 5 dni był zaklinowany. A gdyby go znaleziono za 10 dni? Strach pomyśleć. Może chłopak gdzies wpadł? Gdyby stracił pamięć, to jednak by go łatwo znaleźli. Nie ma możliwosci, że ktoś zimą chodzi po ulicach "bez końca".
Z tych 15 tysięcy znakomita wiekszość się znajduje, ale pewnie kilkanaści/-dziesiąt osób rocznie zaginia (czas teraźniejszy?). - ginie bez śladu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Codziennie widzę na przystankach jego zdjęcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.