Facebook Google+ Twitter

Wywerny, niedźwusy, stuhacze, czyli podróż wgłąb baśniowej Serbii

Czytając "Zakon Smoka" Aleksandra Tesica, odnoszę wrażenie, że przepis na literacki sukces jest banalnie prosty. Wystarczy garść wyrazistych postaci, odwieczny wątek walki dobra i zła i w miarę wartka akcja. Ale czy na pewno?

Punktem centralnym powieści jest starożytna przepowiednia głosząca, że wśród rycerzy Zakonu Smoka znajduje się Ten, który ocali świat przed potworami Hadesu. Akcja rozgrywa się dokładnie rok przed bitwą na Kosowym Polu; świat zatem stanie w obliczu podwójnego zagrożenia: z jednej strony zmierzy się z hordami potworów Hadesu, z drugiej zaś - Turkami. Ocalić go może tylko Wybraniec Przepowiedni - Marko, któremu przyjdzie z pomocą mądry i życiowo doświadczony mnich Gabriel...

Mocną stroną powieści nie jest jednak ani wartka akcja, ani ciekawe postacie i ich niesamowite przygody. Pod tym względem książka Tesica nie wyróżnia się niczym od tysięcy baśni, powstałych i wciąż powstających pod wpływem genialnej trylogii Tolkiena ("Zakon Smoka" określany jest, moim zdaniem na wyrost, serbskim "Władcą Pierścieni"). To co stanowi o niezaprzeczalnej wartości tej książki i jej oryginalności to przede wszystkim barwna, fascynująca i przebogata tradycja i mitologia serbska, z której Tesic czerpie garściami. We "Wstępie" autor pisze:

Wszystkie opisywane stworzenia, jak również panujące w przedstawionym świecie zwyczaje, zaczerpnięte zostały z serbskiej mitologii. Być może mitologia ta jest wyjątkowa dlatego, że jej obecność daje się wyczuć nawet dziś, choć nie jesteśmy tego do końca świadomi. Ponadto większość opisywanych zwyczajów nadal praktykuje się w niektórych regionach Serbii, ocalając je tym samym od zapomnienia.

Rycerze Zakonu Smoka przemierzają zatem bezdroża baśniowej Serbii, napotykając na swej drodze psiogłowców, wywerny, niedźwusy, wilkołaki, omaje, cieniny zwane również oseniakami, stuhacze i wiele, wiele innych groźnych mitycznych stworzeń. Są świadkami rozmaitych przedchrześcijańskich jeszcze tradycji i rytuałów - m.in. tradycji wyboru ojca chrzestnego (kładło się dziecko na drodze i pierwszy napotkany mężczyzna, który je podniósł zostawał jego ojcem chrzestnym) czy okrutnego rytuału ojcobójstwa (podczas którego najstarszy syn prowadził swojego niedołężnego, niemogącego dłużej pracować ojca do lasu i rozbijał mu kamieniem głowę). Jest to piękny, bajecznie kolorowy, choć bardzo okrutny i tajemniczy świat. Próbę jego ratowania podjęło dwóch śmiałków: książę Marko i jego przewodnik - Gabriel.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

aśka
  • aśka
  • 23.07.2012 12:53

chcę tam pojechać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.