Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33512 miejsce

[WYWIAD] Łukasz Płoszajski:"Jestem psychologicznym iluzjonistą"

Z Łukaszem Płoszajskim o serialu „Pierwsza miłość”, Hakerze Umysłu i nie tylko – rozmawia Karolina Filarczyk

Łukasz Płoszajski, jako Haker Umysłu. / Fot. prywatne archiwum aktoraŁukasz Płoszajski (ur. 1978) – aktor i mentalista. W 2003 r. ukończył Wydział Aktorski na PWSFTviT w Łodzi i w tym samym roku zadebiutował w spektaklu „Podróż do wnętrza pokoju” na scenie Teatru Powszechnego w Radomiu.
Sympatię widzów przyniosła mu rola Artura Kulczyckiego w „Pierwszej miłości”. Jakiś czas temu aktor poświęcił się całkiem nowemu zadaniu – sieć podbijają filmy, gdzie wciela się w Hakera Umysłu pokazując jak nieprzewidywalny i pełen niespodzianek jest ludzki umysł.

Karolina Filarczyk: Mali chłopcy, zapytani kim chcą zostać, kiedy dorosną, mówią o żołnierzach, strażakach, czy policjantach. Wyjątkiem jest mój ośmioletni syn, który chce zostać chemikiem. Pan kim chciał zostać w dorosłym życiu?
Łukasz Płoszajski: Odkąd pamiętam, chciałem zostać aktorem. Wychowywałem się na książkach i filmach, w bohaterów których sam się potem wcielałem. Niestety, czasami jakiś miś musiał zginąć kiedy byłem akurat Panem Wołodyjowskim. Dużo później zrozumiałem, że w Polsce już nie kręci się takich filmów a i bohaterów, którzy mogliby być wzorem do naśladowania dziś ze świecą szukać. Chciałbym grać w takich filmach, na których się wychowałem.

Jest Pan absolwentem Wydziału Aktorskiego łódzkiej Szkoły Filmowej. Jak wspomina Pan czas studiów?
Czas studiów, to czas nieskończonej pracy nad samym sobą. Takich prób i przygotowań do występu już nigdy później nie doświadczyłem w pracy zawodowej. To były także godziny spędzane w kinie na oglądaniu w kółko najlepszych filmów a potem na ich analizie. Rozmowy z kolegami do białego rana przy zimnym piwie z wydziału reżyserii, operatorskiego i innych. To był niezapomniany czas w moim życiu – wśród wspaniałych ludzi. Większość z nich nie miała szansy żeby pokazać światu jaki talent w nich drzemie. To niestety bardzo niewdzięczny zawód.

Występował Pan w różnych przedsięwzięciach: teatr, serial, także dziennikarstwa i nauczania Pan popróbował. W której profesji czuje się Pan najlepiej?
W teatrze uwielbiam próby – okres przygotowań, kiedy uczestniczy się w tworzeniu spektaklu. To bardzo kreatywny czas, pełen napięć i dylematów w stylu: jak to zrobić najlepiej żeby widowni się podobało, żeby jak najwięcej wynieśli z tego dla siebie. Pracę na planie serialu też uwielbiam, ponieważ non stop gram coś nowego, choć w ramach tej samej postaci. Scenarzyści tyle razy już mnie zaskakiwali, że zawsze czekam na nowe odcinki z podobnymi emocjami jak telewidzowie. Dziennikarstwo podobnie jak nauczanie w szkole, to była zawsze odskocznia – nigdy praca na pełen etat; raczej coś w czym chciałem się sprawdzić i chyba na dobre mi to wyszło.

Największą popularność przyniósł Panu serial „Pierwsza miłość”. Dzięki niemu stał się Pan osobą rozpoznawalną. Sława pomaga, czy przeszkadza w życiu codziennym?
Czasami pomaga a czasami nie. Pomaga kiedy pani w sklepie mięsnym puszcza oko, żeby nie kupować nieświeżej wędliny. Tak dobrze już nie jest kiedy człowiek chce odpocząć na polskiej plaży i musi iść daleko od tłumu, żeby móc się zrelaksować. Zawodowo też nie wiadomo jak jest lepiej. Zarówno ci znani jak i mniej znani aktorzy nie maja łatwo w wyścigu po nowe role.

Łukasz Płoszajski – mentalista. Kiedy narodziła się pasja zgłębiania tajemnic ludzkiego umysłu? / Fot. prywatne archiwum aktora
Człowiek jako taki, interesował mnie od zawsze. Dużo czytałem na temat funkcjonowania naszego umysłu – jakie postawy przyjmujemy w społeczeństwie, co nami kieruje tak naprawdę , czy posiadamy wolną wolę. W tzw. „międzyczasie”, zobaczyłem podobny program w zagranicznej TV i to była miłość od pierwszego wejrzenia! Ponad 7 lat przygotowywałem się do tego, co prezentuję w programie. Bawią mnie dziś komentarze ludzi w stylu: ”to jest przecież udawane!”. Mogę powiedzieć więcej – nawet osoby, które wzięły udział w moich eksperymentach, nie wiedzą jak się to stało i nie mogą uwierzyć w to, czego doświadczyły. Kto wie, może na stare lata napiszę o tym książkę?

“Haker Umysłu” – ten projekt zdobywa w sieci coraz szerszą rzeszę fanów. Dzięki temu programowi “łatka” serialowego amanta zaczyna się odklejać, a coraz bardziej krystalizuje się postać… i tu brakuje mi słowa… naukowca, dziwaka, jasnowidza? Które określenie według Pana jest najbardziej odpowiednie?
Jestem po prostu psychologicznym iluzjonistą (śmiech). Myślę, że każdy zobaczy we mnie kogoś innego. Chciałbym jednak żeby ludzie wiedzieli, że nie wierzę w żadne zjawiska nadprzyrodzone. Jestem sceptykiem i racjonalistą – każdy z moich eksperymentów, można racjonalnie wytłumaczyć. Posługuję się szeregiem technik, które w połączeniu dają efekt końcowy, który można podziwiać, oglądając „Hakera Umysłu”. Chciałbym żeby oprócz wartości rozrywkowej ludzie dowiedzieli się czegoś więcej o nas samych.

Ludzie nie lubią odmieńców – znam to z autopsji. Jak reagują na Pana inni, wiedząc jakie umiejętności Pan posiadł?
Wszyscy teraz chcą mnie sprawdzić. Znajomi pytają mnie jak to się robi, albo proszą, żebym na nich coś wykonał. Godzę się na to, ale raczej sporadycznie. Ostatnio była taka sytuacja w garderobie serialu z Joanną Opozdą, która należała do „grupy niedowiarków”. Eksperyment się udał i bardzo żałuję, że nie nagraliśmy tego, bo po raz pierwszy w życiu Asia doświadczyła zjawiska telepatii na własnej skórze. Jej mina pozostanie w mojej pamięci chyba do końca życia.

Najnowszy odcinek "Hakera Umysłu":


Wszystkie 5 zmysłów, które działają na maksymalnych obrotach, co daje złudzenie posiadania tego szóstego – kiedy słyszałam te słowa podczas jednego z Pana wywiadów – pomyślałam, że to doskonałe określenie matki, która opiekuje się swoimi pociechami. Pan jest ojcem – czy TE umiejętności przydają się w wychowaniu syna?
Nie przenoszę pracy do domu, ale oczywiście – przydają się. Mam świadomość różnych konsekwencji jego wyborów. W każdym razie nie robię z rodziny królików doświadczalnych.

Fanki serialu “Pierwsza miłość” pewnie umierają z ciekawości, czy ich ulubiony bohater nadal będzie grał swoją rolę. Będzie Pan nadal kontynuował swoje aktualne zajęcia, czy poświęci się Pan “Hakerowi” w całości?
Nie zamierzam rezygnować z żadnej pracy. Tydzień jest długi i myślę, że wszystko uda mi się pogodzić.

Rok 2017 właśnie się rozpoczął. Jakie ma Pan plany na nadchodzące 12 miesięcy?
Przede wszystkim chciałbym doprowadzić do premiery mojego show w teatrze i odwiedzić z nim cała Polskę – to dla mnie priorytet. Już nie czekam, aż zadzwoni telefon…


Źródło: gazetaTRYBUNALSKA.PL - przedrukowano za zgodą redakcji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.