Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3697 miejsce

Wywiad rzeka: twój łańcuszek to coś więcej niż biżuteria

Kiedy poznałam Sarę i Marcina pomyślałam sobie: "muszę spisać wszystko co mówią"! Bez zapowiedzi, dzień później pobiegłam do każdego z osobna z dyktafonem i kazałam opowiadać. Rozgadali się… gadali i gadali od listopada, aż do stycznia!

 / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.SaraDziś w wasze ręce oddaje obszerny wywiad stanowiący o biżuterii, magii i trochę też o fizyce.

Sara Nowacka jest projektantką i twórcą biżuterii oraz gadżetów hand made Rosa Bianca. Jej najbardziej rozpoznawalne projekty to biżuteria z żyletek oraz klawiszy komputerowych.

Marcin Burger projektuje i wykonuje biżuterię autorską, amulety i talizmany różnych kultur, a także amulety i talizmany runiczne na indywidualne zamówienie

Czy na podstawie zbioru biżuterii danej osoby możemy powiedzieć coś na temat jej osobowości? Tego co lubi? Kim jest?


 / Fot. https://www.facebook.com/pages/magicznabi%C5%BCuteria/131582203523210Sara Nowacka: Z pewnością możemy w pierwszej kolejności próbować dochodzić do najprostszych wniosków, a zatem czy osoba jest rozrzutna, czy biżuterię rzeczywiście nosi na co dzień, a może trzyma w domu, jako swojego rodzaju symbol statusu społecznego. Przy wyborze biżuterii znaczenie może mieć to czy osoba jest kinestetykiem czy też wzrokowcem. Kinestetyk, a więc osoba dla której dotyk ma duże znaczenie przede wszystkim będzie cenił wygodę może nie być mu łatwo nosić dużą, ciężką czy niewygodną biżuterię. Dla wzrokowca wygląd biżuterii może być istotniejszy nawet od wygody - w jej noszeniu lub po prostu nie będzie odczuwał tego dyskomfortu. Są kobiety, które uwielbiają błyszczeć, inne będą się lepiej czuły ze skromnym łańcuszkiem. Dla niektórych kobiet to właśnie skromna biżuteria jest synonimem elegancji. Nie tylko cechy osobowe mają wpływ na dobór biżuterii - taki wpływ ma też kultura, zwyczaje. Dla niektórych osób w Polsce posiadanie złota to pewien symbol podnoszący status i co za tym idzie dobre samopoczucie. Upatruje się w nim dobrej lokaty kapitału i porządnego prezentu na ważne okazje życiowe, jak na przykład komunia. Obdarowujący mają poczucie dawania czegoś trwałego, wartościowego, na lata. Wspomniane złoto lśni i swoją ciepłą barwą przyciąga wzrok, dlatego skromne nieśmiałe kobiety lub zwolenniczki skromnej stylizacji częściej wybierają srebro. Choć ostatnio bardzo modna zrobiła się - zgodnie z panującym teraz wśród ubrań i dodatków jak i w architekturze stylem minimalistycznym - biżuteria ze złota tak delikatna, że zwolenniczki srebra powoli zaczęły się przekonywać do próby odnalezienia w złocie delikatności. Sama jestem jedną z nich i jest to próba udana. (Śmiech) Nie tylko Panie lubują się w złocie wielu panów nosi ciężkie złote bransoletki czy naszyjniki niczym zbroję utkaną z komunikatu o stanie posiadania. Niestety często, jak twierdzi psychologia, takie łańcuchy w nadmiarze mogą świadczyć o niskim poczuciu własnej wartości. Przesada w noszonej biżuterii może komunikować, że ktoś uważa, obawia się, podświadomie czuje, że może swojego własnego wewnętrznego blasku ma za mało, by zwrócić na siebie uwagę. Srebro wydaję się być spokojniejsze, łatwiej je dopasować. Czytałam kiedyś opinię psychologiczną mówiącą wręcz, że podobno często zdarza się, że im osoba ma bogatsze wnętrze tym skromniej się nosi, nie potrzebuję bowiem niczym, że się tak wyrażę, się uzupełniać.
 / Fot. https://www.facebook.com/pages/magicznabi%C5%BCuteria/131582203523210
Marcin Burger:
Nie zgadzam się z tą teorią. Uważam, że biżuteria jako jeden z ozdobników ciała, JEST odzwierciedleniem naszej osobowości, stanów emocjonalnych oraz symbolem dobrobytu i statusu społecznego. W większości przypadków dobieramy ją nieświadomie, na zasadzie podobne przyciąga podobne, albo co w środku to i na zewnątrz. Świadomie powiemy po prostu, że nam się coś podoba lub nie, coś lubimy albo nie, mamy na coś ochotę lub nie. Uważa się, że w komunikacji tylko niewielka część to komunikat werbalny, a reszta to „mowa ciała”, która zdradza nasze prawdziwe oblicze. Od dawna uznaje się, że srebro odpowiada emocjom, a złoto materii. Srebro jest i było zawsze tańsze od złota i łatwiej dostępne, ale o statusie Saro wspominałaś już wcześniej. Z mojego doświadczenia wynika, że osoba poddająca się, kierująca się, emocjom, ekstrawertyczna częściej wybiera biżuterię większą i ostatnio bardziej oryginalną, autorską, niepowtarzalną, bo to też zaczęło mówić o statusie danej osoby. Delikatną biżuterię wybierają osoby introwertyczne, raczej nieśmiałe, nieufne, albo lekko wycofane. Oczywiście, ktoś powie, że teraz jest moda na to, czy na tamto, ale uleganie modzie czy też nie, też wiele mówi o danej osobie. Przesada w noszeniu biżuterii to jakby krzyk: zwróćcie na mnie uwagę! Proszę zauważyć, że najczęściej dotyczy to wiszących na szyi wszelkiego rodzaju wisiorów, łańcuszków, kamieni i z tzw. psychoanalizy wyglądu sugeruje, że dana osoba ma np. ciężkie życie -ciężki kamień u szyi, a dużo długich łańcuszków, to poplątane relacje, zbyt krótkie, „mówią”- duszę się!, Albo sugerują, że dana osoba nie może, albo nie chce czegoś wypowiedzieć! W interpretacji można pójść o wiele dalej analizując kamienie, kształty i kolory oraz wszelkie inne detale. Innym przykładem może być niezliczona ilość pierścionków na palcach. Dłonie ogólnie symbolizują działanie, więc łatwo o interpretacje, liczne pierścionki mogą zdradzać chęć „działania na pokaz”. Oczywiście każdy palec też ma swoje znaczenie, z jakiegoś powodu obrączkę nosimy na palcu serdecznym. Ostatnio jest też „moda” na noszenie pierścionków na kciuku, ten palec bywa określany palcem głupców! (śmiech) Od innej strony mówi o temperamencie i determinacji w działaniu. Bransoletki, które symbolicznie świadczą o nieświadomym uwiązaniu, przywiązaniu do kogoś, najczęściej do matki lub ojca w zależności od ręki, na której się je nosi, a później partnera, partnerki. To samo dotyczy zegarka choć nosimy go na lewej ręce, to jego kształt i wielkość zdradza pewne powiązania rodzinne. Dla mnie osobiście przesadą w drugą stronę jest oczywiście zupełny brak biżuterii, pomijam oczywiście względy praktyczne jak wykonywana praca, czy uczulenie na miedź, nikiel, czy chrom, które są w stopach srebra lub go zabezpieczają, ale to są już zbyt delikatne sprawy, aby je poruszać publicznie. Odpowiadając na postawione pytanie, Tak, możemy powiedzieć i to dużo. / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.Sara

SN: Zauważmy, że osoba o mocnej, barwnej osobowości obwieszona ozdobami może stać się dla niektórych wręcz śmieszna, groteskowa. Myślę, że przesada w ozdobach przy mocnym, barwnym, charakterze czasem może zaszkodzić wizerunkowi. Nie trzeba się jednak zbytnio przejmować odbiorem, a raczej tym jak się człowiek sam ze sobą czuje. Zatem patrząc na biżuterię owszem, można próbować oceniać co dana osoba lubi, ale już np. w znacznie mniejszym stopniu kim jest w kontekście pracy. W drugim przypadku będzie to już kompozycja i biżuterii i ubioru. Jednakowoż mogę powiedzieć, że środowiska artystyczne i osoby z wolnymi zawodami częściej pozwalają sobie na biżuterię wyjątkową, zawracająca uwagę, designerską. Bez wątpienia jednak o tym, że biżuteria komunikuje coś o właścicielu (i co więcej o tym, że ludzie chcą by coś o nich komunikowała) świadczy fakt, popularności biżuterii spersonalizowanej. Najbardziej podstawowa sprawa to obrączki, ale tu nie trzeba nic wyjaśniać. Patrząc szerzej - można mieć choćby biżuterię symbolizującą: nasze uczucia – np. serce z imieniem ukochanej osoby, przeżycia – rzeźbiony kamień z dalekiej podróży, przekonania - krzyżyk, dokonania – znaczek ze zdobytego szczytu. Wielką, nawracającą falami popularnością cieszą się też bransoletki silikonowe w przeróżnych kolorach i z napisami mającymi symbolizować poglądy, popieranie czegoś lub walkę z czymś – i tak na przykład różowa to walka z rakiem piersi, a fioletowy walka z przemocą w rodzinie. Biżuteria jest więc dobrym nośnikiem informacji o nas zarówno poprzez nasz świadomy wybór jak i nie do końca uświadomiony we wszystkich swych aspektach, zakup. / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.Sara

 / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.SaraMB: Zatrzymam się na chwilę przy kwestii symboliki, bo dla mnie jako projektanta biżuterii jest to podstawowa sprawa. Pominę temat obrączek ślubnych, bo o tym można napisać cały elaborat. Wspomniałaś Saro o sercu jako symbolu miłości i ten projekt czyli stworzenie idealnego serduszka, niby taki prosty zajął mi dość dużo czasu. Dlaczego? Postaram się to wyjaśnić. Obecnie na rynku można kupić wiele rożnych serduszek, których wymowa jest niestety powiedzmy sobie dziwna, np.: Krzywe i pęknięte raczej sugerują problemy kardiologiczne niż uczucia, kształt pusty w środku – brak uczuć; ze strzałą Amora to raczej zraniona miłość, złączone dwa serduszka – to trzymanie czegoś na siłę, a dwa różnej wielkości to raczej nie partnerstwo! A kamienne serce? O jaka miłość jest ciężka! Itd. itd., Kto by chciał taką miłość? Myślę, że serduszko, które stworzyłem jest tylko poprawne. Idealna miłość chyba nie istnieje!

Czy wybór biżuterii danego dnia jest odzwierciedleniem stanu naszej duży czy tylko chwilową fanaberią?


SN: W odpowiedzi na Pani pytanie rozwińmy zatem wątek nieuświadomionych aspektów naszych wyborów. Wybór biżuterii w ogóle to jedno, a wybór biżuterii każdego dnia to drugie. Wbrew temu co sądzimy, poza oczywistymi świadomymi aspektami, na nasze wybory ma wpływ więcej nieuświadomionych czynników niż moglibyśmy przypuszczać. Biżuteria, podobnie jak inne przedmioty, może pomóc poprawić samopoczucie, dodać pewności siebie. Będąc uzupełnieniem stroju a czasem głównym jego elementem daje nam to co fryzura, makijaż czy buty – dobre samopoczucie, wyższą samoocenę. Nasz stan wewnętrzny uzewnętrznia się jak tylko może, nawet wbrew naszej woli. To trochę jak z mową ciała - wiele można po niej wyczytać, niekoniecznie tego co chcielibyśmy aby ktoś wiedział. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego kontrolować. Już same barwy ubioru, biżuterii definiują nasz nastrój. Istnieją teorie w których kolor to istotne narzędzie do poprawy naszego stanu psychicznego. Tak zwana chromoterapia, to leczenie kolorem. W życiu codziennym kolory kojarzą nam się z pewnymi określonymi emocjami, stanami - na przykład czerwony z miłością i namiętnością, czarny z żałobą czy powagą, a biały z niewinnością. Wspominam o tym, bo na przykładzie barw najłatwiej pokazać, że to co zakładamy - czyli również biżuteria - nie jest przypadkowe. Isaac Newton powiedział, że kolor jest jednym z najlepiej identyfikowanych przez nas źródeł energii. Dana częstotliwość energii to dla nas określony kolor. Zatem z punktu widzenia energoterapii, jeśli czegoś nam brakuje, coś jest nie tak w naszej aurze, wybierzemy prawdopodobnie ubranie i/lub dodatki w barwach, których w danej chwili nam potrzeba, aby uzupełnić te braki. Żeby się przekonać, że to co nosimy to nie tylko fanaberia wystarczy samemu się czasem poobserwować, zobaczyć co wybierzemy gdy nastrój mamy podły, co wtedy, gdy czeka nas wyzwanie a co gdy jesteśmy szczęśliwi. / Fot. https://www.facebook.com/pages/magicznabi%C5%BCuteria/131582203523210

MB: Stan duszy to za dużo powiedziane, a fanaberia to nie to, jak wspomniałem działamy pod wpływem emocji...

A jak sprawa ma się z fasonami? Kolie, wisiory, delikatne łańcuszki?

 / Fot. https://www.facebook.com/pages/magicznabi%C5%BCuteria/131582203523210SN: Biżuteria ma niezliczone formy i kształty i tu wielkość ma znaczenie. (śmiech) Delikatna biżuteria z klasycznymi motywami jak np. drobne perełki w uchu jest bardzo dziewczęca. Ja sprzedając swoje wyroby zaobserwowałam, że kobiety dojrzałe mają większe upodobanie w bardziej dorodnej biżuterii, niż młode dziewczęta. Należy jednak pamiętać, że wiek to bardziej stan duszy niż ciała, więc i tu bywają ciekawe wybory. Zwróćmy uwagę, iż niektóre osoby są bardzo praktyczne lub i bardzo ostrożne – wybierają to co znają i w tym czują się najlepiej. Klasyka zawsze się sprzedaje. Wiele moich klientek zwłaszcza w Polsce jakby bała się zupełnie nowych fasonów, to kwestia kulturowa. Amerykanki na przykład nie przejmują się tak bardzo symboliką, tym czy to, co założą nie zostanie uznane za zbyt szalone i czy będą wytykane palcami - w ich społeczeństwie panuje większa tolerancja. U nas niestety niekiedy klienci boją się oceny, boją się też symboli. Robię biżuterię między innymi z żyletek kolekcjonerskich - daje to pole do wielu tego typu ciekawych obserwacji. Klienci czasem pytają mnie, co oznacza żyletka, jakby z góry bali się, że kupując ją przypiszą się do jakiejś subkultury, wystawią się na jakąś ocenę. Interesującym typem biżuterii są kolczyki - bujne długie i bogate kojarzą się z marzycielstwem, bujaniem w obłokach pewnym orientalizmem, swobodą.

MB: I wiele mówią o strefie seksu. (śmiech) ale niech to zostanie niedopowiedziane!

SN: Cóż, ja osobiście nie mam nawet przekłutych uszu, gdyż nie wyobrażam sobie bym miała przekłuwać ciało i kolczyki w moich uszach, by mnie odstręczały więc pewne sfery pozostaną u mnie tajemnicą. (śmiech) Ale mam koleżanki które bez kolczyków czują się jak bez zegarka, czy torebki i u nich jak i u moich klientek kolczyki mi się podobają – to na pewno też coś mówi na mój temat. Przekłucie uszu to decyzja nieodwracalna, nawet jeśli dziurka zarośnie pozostaje ślad - widać nieodwracalność stanowi dla mnie przeszkodę. Między innymi dlatego, że to kwesta nieodwracalna ale również niosąca zagrożenia zdrowotne uważam, że powinno się poczekać na świadomą decyzje dziecka a nie, o zgrozo, przekuwać mu uszy gdy jest jeszcze malutkie. Mocna i masywna biżuteria to oznaka pewności siebie lub chęć pokazania, że się taką pewność ma. Masywna biżuteria kojarzy się z siłą, tak jak skromna z delikatnością. Znów nasuwa mi się skojarzenie ze zbroją – mam wrażenie, że coś w tym jest. Duża biżuteria może być odebrana, jako pierwotny komunikat: jestem uzbrojony, osłonięty, silny. Nie zapominajmy, że biżuteria towarzyszy człowiekowi niemal od zawsze i zawsze ma jakąś funkcję i często nie jest to tylko upiększenie, ale i okazanie statusu, roli w społeczności, pokaz siły. Co więcej biżuteria może też być swojego rodzaju sposobem na oznaczenie swojego terenu. Przypomina mi się tu przykład znajomej obrzucanej drogą biżuterią przez partnera, który w pewien sposób wymuszał na niej jej noszenie, tak jakby chciał pokazać - bez względu jak puste to by się nie wydawało – ona jest moja, zobacz ile jej daje, a Ty co mógłbyś jej dać? W historii droga, niesamowita biżuteria z diamentów była jak wyznanie miłości i nie musiało być to negatywne. Kiedy kogoś kochamy chcemy dać mu to, co najlepsze - a były czasy w których wysoko postawieni mężczyźni sądzili, że nie można uwielbianej kobiecie dać nic lepszego, niż najdroższy diament świata. I tu wielkość diamentu zdecydowanie miała znaczenie. (śmiech) Muszę się tu odnieść do pierścionka zaręczynowego. To nie jest tylko przedmiot - to symbol, który daje dodatkową możliwość, by pokazać jak bardzo zależy partnerowi na drugiej osobie. Skoro mężczyzna jest w stanie odkładać każdą złotówkę, odmawiać sobie czegoś i latać po sklepach, czego nie znosi (śmiech) by kupić partnerce diament czy inny wspaniały kamień szlachetny, to może być bardzo pozytywny komunikat na jego temat. Jestem świadoma, że różnie bywa i nie dla wszystkich to ma znaczenie. Mimo wszystko ja sama jestem romantyczką i uważam, za bardzo miłe i urocze gdy chłopakowi chce się starać. W końcu dając ten pierścionek zaprasza kobietę na wspólną drogę i rezygnuje z innych kobiet dla niej. To bardzo pozytywne gdy obietnice upiększa zakup piękny i elegancki. Kobiety doceniają starania poza tym chodzi tu przecież o uszczęśliwienie partnerki.

Słyszałam od mojej babci, że wiele kobiet nosi na łańcuszkach kamienie „szczęścia” bądź służące do ochrony przed złymi mocami. Czy jest to zabobon sprzed wielu lat czy teoria, którą kierują się obecnie młodzi ludzie?


 / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.SaraSN: Słowo „zabobon” nabrało statusu obraźliwego – to słowo które z góry nadaje negatywny wydźwięk ludzkiej wierze w połączenie czynu z jego efektem , w którym nikt nie widziałby nic dziwnego, gdyby owo połączenie nie było dość zaskakujące. Zabobon, czy inaczej przesąd, odnosi się na przykład do przejścia pod drabiną, czy pechowego czarnego kota, tymczasem tu mamy do czynienia z czymś podobnym ale nieco głębszym i bardziej sensownym. Energia kamieni jest sprawą znaną wielu osobom - zarówno starszym jak i młodym i promowana jest też przez osoby, które dla wielu są autorytetami, np. podróżniczka Beata Pawlikowska. Skoro kamienie - minerały to chemia, a chemia jak wiemy ma wiele bardzo różnych działań i zastosowań, czemu więc konkretna substancja, którą jest kamień nie ma oddziaływać na nas w jakiś sposób? Wielokrotnie jestem pytana w swojej pracy, również przez osoby bardzo młode, co dany kamień oznacza, czy będzie pasował do znaku zodiaku - skoro tak się dzieje to znaczy, że istnieje w ludziach taka potrzeba. Kwestie kamieni i ich odziaływania to wielki rozbudowany dział, a leczenie kamieniami to tzw., litoterapia. Przypisuje się im właściwości lecznicze, wpływ na psychikę i na życie. Medycyna akademicka w większości wypiera się działania kamieni, a przecież są już tworzone leki które zawierają minerały i kamienie szlachetne, a o przykładaniu złotej obrączki do jęczmienia na oku czy o antybakteryjnym działaniu srebra słyszał już chyba każdy - można już kupić preparaty zawierające te kruszce. Mistyka posuwa się dalej poza chemiczny skład, mówi że kamienie magazynują energię. Pewne rzeczy przyciągają, inne odpychają. Łatwo przekonać się, że w kamieniach jest coś niezwykłego wystarczy dać im na to szansę. Doskonałym minerałem na początek jest kryształ górski - zbiera on negatywną energię i choroby. Jest uniwersalny i łatwo dostępny. Kamienie nie zaszkodzą, chyba, że zamierza pani w kogoś nim rzucić ( śmiech), a spróbować warto. Internet aż kipi od informacji o kamieniach, warto się z nimi zapoznać.

MB: Pozwolę sobie opowiedzieć ciekawostkę. Na targach minerałów dzieci bardzo często wybierają czarne kamienie np. onyks, i mówią -kup mi go! A rodzic na to- kupię Ci każdy inny tylko nie czarny! Dlaczego tak jest? Czarnemu onyksowi przypisuje się moc ego, ugruntowanie, wolność i w tym przypadku siłę sprzeciwu...

Co to znaczy, że biżuteria ma moc ezoteryczną? Czym jest amulet i talizman?


MB: Nie można mieszać i amuletu oraz talizmanu używać zamiennie, to dwie różne rzeczy! Talizman to wszystko co uznajemy, że przynosi nam szczęście i pomyślność, zaś amuletem nazywamy to co ma nas ochronić. Często talizman może być również amuletem i odwrotnie. Biorąc pod uwagę to wszystko co piszemy, to rzeczywiście z punktu widzenia magii i szamanów na bazarze nie kupimy prawdziwego amuletu czy talizmanu. Wszystko co nas otacza jest energią, a te energie nieustannie na siebie oddziaływają nie wykluczając symboli. Fizyka kwantowa także mówi o neoenergii czyli promieniowaniu kształtów. Kupujemy jednak różne symbole, o których znaczeniu często nie mamy pojęcia, ale czego nie zrobi człowiek, który ma problemy, albo choruje, żeby sobie nie pomóc?! Niestety brak wiedzy nas nie usprawiedliwia i często jest przyczyną dodatkowych kłopotów i dotyczy to nie tylko biżuterii, ale także symboli pod postacią np. obrazów na ścianach w domu czy wykorzystywanych w reklamie.

SN: Próbując odpowiedzieć na Pani pytanie muszę najpierw zaznaczyć, że magia w gruncie rzeczy jest bardzo dokładna i precyzyjna. Moc ezoteryczną ma tylko biżuteria ezoteryczna przygotowana przez znająca się na temacie osobę i odpowiednio dopasowana. Odpowiednie musi być miejsce i czas. Dziś większa swoboda oraz powszechność wiedzy udziela się również praktykom magicznym. Odwołując się do wypowiedzi kolegi, o zgrozo ludzie nie dostrzegają tego samego psychologicznego źródła dla noszenia symboli religijnych, co noszenia talizmanu czy amuletu. Wynika to z pragnienia zaspokojenia podobnych, a czasem identycznych potrzeb np. bezpieczeństwa. Dla jednej osoby medalik z Matką Boska będzie dawał poczucie bezpieczeństwa dla kogo innego amulet. I osobiście uważam, że żadna strona nie powinna wyśmiewać czy poniżać drugiej, ponieważ mechanizm jest ten sam. Co więcej, judaizm, islam, a także chrześcijaństwo dopuszczają istnienie sił ukrytych przed nauką danych człowiekowi dla jego dobra, tzw. białej magii, co można dostrzec w wierze ludowej. Niektórzy zapewne się oburzą, a faktem jest, że mało kto zadaje sobie trud dowiedzenia się wszystkiego na temat swojej religii. Zatem powracając do meritum: nie tylko składniki, które już same w sobie mają jakąś moc mogą się składać na talizman czy amulet. Czasem przedmiot nabiera charakteru talizmanu, czy amuletu poprzez na przykład to do kogo należał. Dotyczy, to między innymi symboli władzy króla. Części ciał świętych także nabierały cudownego charakteru, pielęgnowane jako relikwie są odwiedzane przez ludzi, dotykane aby zapewnić im spełnienie jakichś próśb. A w przeszłości w tym celu były noszone czy przetrzymywane pełniąc rolę amuletu. / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.Sara

Jakie są najciekawsze teorie z pograniczna psychologii mówiące o biżuterii?


 / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.SaraSN: Oczywiście na dość dalekim pograniczu ale jednak, znajduje się bardzo szeroki temat klątw. Któż nie słyszał historii o przeklętych diamentach. Psycholog zapewne powiedziałby, że to kwestia sugestii, a w wyniku sugestii człowiek jest w stanie bardzo silnie zareagować, czego przykładem jest efekt placebo… jakiej jednak sugestii miałby ulec pierwszy właściciel takiego diamentu? Historia zna wiele przypadków diamentów, które siały postrach poprzez historie jakie przytrafiały się ich właścicielom. Najsłynniejszym chyba przypadkiem jest niebieski diament o nazwie Hope wydobyty - gdzieżby indziej - w Indiach. W Europie pojawił się w XVII wieku i przynosił nieszczęście wszystkim swoim właścicielom, a wśród nich byli nie byle kto, bo Król Ludwik XVI i Maria Antonia którzy jak powszechnie wiadomo zakończyli żywot ścięci na gilotynie. Samobójstwa, morderstwa i inne paskudne śmiertelne zdarzenia wśród właścicieli tego diamentu i ich rodzin przechodzą wszelkie pojęcie. Kupiec który pierwszy sprzedał diament z Indii do Europy został zagryziony przez psy, a był dopiero pierwszą z kilkudziesięciu jego ofiar. Swoje imię diament zawdzięcza Henremu Hope, bankierowi który kupił go w 1830 roku i mimo tej przyjaznej nazwy kolejni właściciele mogli mieć jedynie nadzieję, że stracą jedynie majątek, a nie zginą w paskudnych okolicznościach. Wprawdzie diament oszczędził tego kto nadał mu imię - jedynie pozbawił go fortuny, za to ten kto go od niego kupił, francuski broker Jacques Colot, zwariował i się zabił. Ginęli kolejni, aż w XX wieku ostatni właściciel oddał go do muzeum i pasmo nieszczęść się zakończyło. Długo można by wymieniać, temat ten jest szeroko opisany. Czy ludzi tych zabiła chciwość, rozrzutność, sugestia, strach, a może naprawdę klątwa nie wiemy jednak coś jest na rzeczy skoro w historii nie brakuje przeklętych diamentów. Takich opowieści można znaleźć mnóstwo, chociażby w Internecie. Oczywiście nie oszukujmy się lubimy takie historie, obrastają więc one w mity. Z czasem ciężko jest wyłowić prawdę. / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.Sara

MB: Na szczęście mało jest ludzi, którzy potrafią interpretować styl ubierania, rodzaj biżuterii, mowę ciała, itp. i wykorzystywać tą wiedzę w życiu codziennym. Jednak w polityce i coraz częściej w tzw. świecie biznesu wiedza ta jest stosowana. Na przykład na rozmowę o pracę radziłbym nie ubierać żadnych symboli, a biżuterie bardzo delikatną i subtelną, a najlepiej wcale, chyba, że zależy nam na podbiciu męskiego serca. (śmiech) Ale idąc na podpisanie kontraktu, czy przekonanie klienta do podpisania ubezpieczenia albo jakiejś inwestycji,to już inna sprawa, dobrze jest wtedy pokazać swoją zamożność. Pamiętam mało pozytywny artykuł w poczytnej gazecie na temat pewnej Pani minister, która została sfotografowana w Sejmie z dużym talizmanem mojego autorstwa. Trzeba jednak uważać!

 / Fot. https://www.facebook.com/Rosa.Bianca.SaraCzy powinno się pożyczać biżuterię? A może przynosi to pecha?

SN: Jeżeli spojrzeć na to pytanie z punktu widzenia ezoteryki to przedmioty które nosimy i które nas otaczają są w pewien sposób obciążone naszą energią, a zatem pożyczanie biżuterii nie jest dobrym pomysłem. Ale idąc tropem energii danej osoby na przykład założenie naszyjnika zmarłej matki ma dać pannie młodej poczucie bliskości tej osoby. Co do spojrzenia z punktu widzenia psychologii sam fakt wiary w to, że pożyczenie przedmiotu może przynieść nam pecha może spowodować, że tego pecha będziemy mieć lub będziemy dostrzegać złe strony dnia, ponieważ ulegliśmy sugestii tak jak w przypadku wspomnianych przeklętych diamentów. Prawda zapewne leży gdzieś po środku. (śmiech)

Serdecznie dziękuję Państwu za rozmowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.