Facebook Google+ Twitter

Wywiad z Cedarem Levisohn'em

O laureatach 11. Konkursu Gepperta oraz o uniwersalnym wymiarze sztuki rozmawiamy z Cedarem Lewisohn’em – kuratorem i artystą z Wielkiej Brytanii, przewodniczącym jury konkursu.

Cedar Levisohn (trzeci od lewej), przewodniczący jur 11. Konkursu Gepperta. / Fot. fot. Kamil Downarowicz
Kapituła 11. Konkursu Gepperta, która po raz pierwszy została skompletowana z międzynarodowych ekspertów sztuki, dokonała już wyboru najlepszych prac. Ciężko było Wam wybrać zwycięzcę? A może byliście jednogłośni?
Cedar Lewisohn – Szczerze powiedziawszy wybór nie był trudny. Najlepsze prace ściągały na siebie uwagę i nie mieliśmy najmniejszego problemu z wyłonieniem laureatów. To ciekawe, bo wszyscy członkowie kapituły pochodzili z różnych krajów. Byli wśród nas reprezentanci Niemiec, Czech czy Litwy. Jednak, pomimo tego, byliśmy jednogłośni. To pokazuje tylko, że sztuka ma charakter internacjonalny i potrafi przemawiać jednym językiem do ludzi z różnych kręgów kulturowych.

Czym zachwycił Was Cezary Poniatowski, zdobywca głównej nagrody?
To było naprawdę niesamowite, bo od razu wiedzieliśmy, że to właśnie on wygra. Prace Cezarego przemawiają językiem uniwersalnym a nie lokalnym, dlatego tak do nas trafiły. Doceniliśmy sposób, w jaki wpisują się one w kanon malarstwa, łączy prostotę z wątkami filozoficznymi. Artysta potrafi wspaniale zaaranżować przestrzeń na płótnie. Estetyka prac sprawia wrażenie nieskomplikowanej, jednak skrywa złożoność. Według nas obrazy te posiadają wizualną moc, która oddziałuje na odbiorców. Poniatowski to polski artysta i jednocześnie artysta świata, którego zrozumieją wszyscy, obojętnie, w jakim miejscu się urodzili czy wychowali.

A pozostali nagrodzeni?
Chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że byliśmy pod wrażeniem wysokiego poziomu wszystkich zaprezentowanych dzieł. Wiem, że często się tak mówi na podobnych konkursach, ale tym razem jest to szczera prawda. Uwierzyłem w młode polskie malarstwo. Od lat obserwujemy, jak artyści odchodzą od klasycznego malowania, a we Wrocławiu zobaczyliśmy, że jednak sięgając po tę technikę, mają jeszcze dużo do powiedzenia. Obraz Justyny Kisielewskiej (Nagroda Prezydenta Wrocławia) skłonił nas do stawiania pytań o rolę malarstwa. Podobał nam się sposób, w jaki jej praca uchwyciła znikanie świata. Łukasz Stokłosa (Nagroda Marszałka Województwa Dolnośląskiego) poruszył nas pomysłem na połączenie filmu i tradycyjnego malarstwa, kreując wręcz kinową atmosferę. Każdy nagrodzony młody twórca zrobił na nas wrażenie czymś unikalnym i niespodziewanym.

Młodzi polscy artyści, którzy zaprezentowali swoje prace na konkursie, mają szansę zaistnieć szerzej?
Myślę, że tak. Bardzo się cieszę, że dane mi było zobaczyć wszystkie 25 prac. Przygniatająca większość z nich jest dobra bądź bardzo dobra. Życzę laureatom jak najlepiej i trzymam kciuki za dalszy rozwój. Dzieła, które zwyciężyły powinny być wystawiane także w innych galeriach, myślę, że z cieszyłyby się uznaniem poza granicami Polski. Sam z chęcią ściągnąłbym większość prac do Wielkiej Brytanii. Jestem przekonany, że zrobiłyby one duże wrażenie na tamtejszej publice.

Miałeś wcześniej do czynienia w swoim życiu z polską sztuką?
Oczywiście! Bardzo sobie cenię polskich twórców. Chcę nawiązać nawet z kilkoma współpracę i zaprezentować ich twórczość w Londynie. Z drugiej strony chcę też wysłać angielskich artystów do Polski, by poznali tutejszy świat sztuki i wzbogacili się o nowe doświadczenia. Nasze kraje mogą dużo się od siebie nawzajem nauczyć i zainspirować wzajemnie do artystycznych poszukiwań.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.