Facebook Google+ Twitter

Wywiad z Jerzym Wcisłą

Praca, dom, rodzina... Jak to to jest być politykiem?

Jerzy Wcisła / Fot. galeria prywatnaDorota Beata Głowacka: - Skąd pomysł bycia radnym?
Jerzy Wcisła -Jak pamiętam, „od zawsze” uczestniczyłem w tzw. życiu społecznym. W okresie
stanu wojennego związany byłem z ruchem katolickim – traktowanym wówczas jako opozycja, w okresie tzw. transformacji ustrojowej stworzyłem własną gazetę. W 2001 roku – po jedenastu latach – z dnia na dzień zarwałem z dziennikarstwem, protestując w ten sposób przeciwko agresywności i odejściu od „misyjności” dziennikarskiej. Zbiegło się to z powstaniem Platformy Obywatelskiej zdecydowałem na włączenie się w tworzenie jej struktur. A że polityka polega na dążeniu do władzy, rok później wystartowałem w wyborach i zostałem radnym...
D. Głowacka:
- Jak wygląda Pański dzień pracy?
J. Wcisła: - Scenariusz w dużej mierze pisze życie. Poza funkcją przewodniczącego, kieruję Biurem Regionalnym urzędu marszałkowskiego. Zajmują się rozwojem dróg wodnych w Polsce. To powoduje, że mniej więcej przez 2-3 dni w tygodniu bywam poza Elblągiem. Dzień pracy układam według obowiązków zewnętrznych, z których duża część niestety bywa mało produktywna
D. Głowacka - Co najbardziej lubi Pan robić w swoim zawodzie?
J. Wcisła - Lubię mierzyć się z trudnymi wyzwaniami. Takim jest np. wykorzystanie dróg wodnych dla celów turystycznych i transportowych. Osiągnięcie celu „zdjęło by” z polskich dróg dziesiątki tysięcy TIR-ów, poprawiając bezpieczeństwo, środowisko i dając efekty ekonomiczne. Niestety, polski rząd rewitalizację polskich rzek odkłada w czasie. Stworzyliśmy silne lobby na rzecz idei zainwestowania w drogi wodne. Mam nadzieję, że uda nam się odwrócić Polskę w stronę rzek.
W Elblągu moją ideą fixe jest budowanie rangi Elbląga w regionie, a nawet w Polsce. Właśnie pracuję nad projektem stworzenia instytucji pod nazwą „Sejmik Żeglugi Śródlądowej”, którego siedziba ma znaleźć się właśnie w naszym mieście.
D. Głowacka - Jakimi cechami powinien reprezentować się radny?
J. Wcisła - Mam nadzieję, że nigdy nie powstanie obraz idealnego radnego. Rada potrzebuje różnych osobowości, które w połączeniu tworzą w miarę kompletny zespół: przebojowy, uparty, ale i elastyczny, wrażliwy na sprawy społeczne, ale i zdeterminowany na sukces wymagający nieraz zgody na trudne społecznie decyzje. Na pewno jednak radnemu potrzebna jest odwaga osobista, zaangażowanie i umiejętność bycia w zgodzie z własnym sumieniem.
D. Głowacka - Co zrobił Pan dla swojej miejscowości?
J. Wcisła - To trudne pytanie, bo praca radnego a nawet dyrektora, czy członka różnych gremiów
decyzyjnych wymaga przekonania do swoich poglądów innych ludzi. Tu nic nie da się wprowadzić metodą siłową.
Można stworzyć listę przedsięwzięć, które zostały w Elblągu wprowadzone z mojej inicjatywy od wprowadzenie tabliczek z nazwami ulic na każdym skrzyżowaniu, po ratowanie od likwidacji instytucji rangi regionalnej.
Najważniejsze dla mnie są te działania, które budują tożsamość Elbląga. Stąd cały program działań, którego elementem jest nadanie Lechowi Wałęsie tytułu Honorowego Obywatela Elbląga, a z drugiej strony troska o przejrzystość władzy i partycypację w sprawowaniu władztwa przez mieszkańców Elbląga (bezpośrednie transmisje z sesji, konsultacje, budżet obywatelski, inicjatywa społeczna i inne działania).
Z drugiej strony są to działania, których celem jest wykorzystanie walorów rozwojowych Miasta i regionu. Widzę je w wykorzystaniu bliskości Obwodu Kaliningradzkiego, Zalewu Wiślanego łączącego port elbląski z partami w Gdańsku, Kaliningradzie i Kłajpedzie, a za pośrednictwem sieci dróg wodnych z całą Europą.
D. Głowacka - Jakie ma Pan plany na rok 2013?
J. Wcisła - W czerwcu odbędą się Dni Tożsamości Elbląga, które wyśniłem sobie przed laty i której osnowa będą naukowe badania przełomowych momentów z dziejów Elbląga, miasta o tradycji ani polskiej, ani niemieckiej, ani pruskiej. Chcę też zmobilizować radnych do większej aktywności, tworząc system informacji publicznej (internetowej) o działaniach każdego radnego. No i wspomniany już Sejmik Żeglugi Śródlądowej, który ma stać się cyklicznym forum o polskich drogach wodnych, o żeglarstwie, transporcie śródlądowym i przyjęciu przez nasz kraj standardów europejskich w tej dziedzinie.
D. Głowacka - Jakie są według Pana plusy a jakie minusy bycia radnym?
J .Wcisła - Plusem jest możliwość uczestniczenia w procesie budowania czegoś co przetrwa okres mojej aktywności, ale też możliwość bieżącej interwencji tam, gdzie dzieje się zło, które czasami wymaga tylko nieco dobrej woli i poza urzędniczego zaangażowania.
Minusem jest... zaangażowanie w – bądź co bądź – pracę. Dla mnie zawsze praca była pasją, a to zbyt mocno wkracza w prywatność. Nawet ten wywiad realizowany jest w... niedzielę – czyli dzień, który powinien być poświęcony rodzinie.
No i rzecz, która dla mnie jest ważna. Bycie osobą publiczną traktowane jest przez wielu jako uprawnienie do najbardziej ohydnych i obraźliwych ataków. W dobie „spsienia” mediów, walka z tym procesem niestety nie ma większego sensu.
D. Głowacka - Jak ocenia Pan elbląskich samorządowców?
J. Wcisła - Unikam jak ognia dokonywania ocen za grono, któremu przewodniczę. To grupa 25 ludzi, która nie tworzy jednolitej całości. Poza innymi celami reprezentowanymi przez Kluby Radnych, reprezentują oni też własne wyobrażenie o tym, co jako radni chcą osiągnąć. Nie mi oceniać, czy troska o budżet Miasta jest ważniejsza od troski o budżet jakiejś grupy mieszkańców. Natomiast zawsze denerwuje mnie pozoranctwo, pchanie się do mikrofonu, absorbowania uwagi na swojej osobie, czyli uprawiania tzw. mediokracji.
D. Głowacka - Jak ocenia Pan swoją pozycję w radzie?
J. Wcisła - Dwie kadencje byłem w opozycji. Teraz przewodniczą Radzie Miejskiej. I przyznam, że nieco mi ta funkcja uwiera. Człowiek, który lubi angażować się w sprawy, musi tonizować nastroje, studzić atmosferę... Niestety, takie też są konsekwencje politycznych wyborów. Nie narzekam i staram się odnaleźć i w tej sytuacji. Myślę, że udaje mi się poprawnie wypełniać swoją rolę organizatora życia elbląskiej Rady Miejskiej.
D. Głowacka - Czy posiada Pan własną stronę internetową?
J. Wcisła - Tak posiadam (www.wcisla.pl), ale przyznam, że wymaga ona modyfikacji.
D. Głowacka - Czy strona internetowa i profil na Facebooku pomagają Panu w kontaktach z wyborcami?
J. Wcisła - Strona internetowa z własnej winy nie została przystosowana do nowej sytuacji. Prowadzę swój blog i staram się być aktywnym uczestnikiem społeczności na facebooku. Nie wykorzystuję internetu do komunikowania się z wyborcami, bo został on opanowany przez anonimowych malkontentów. A ja anonimowości nie akceptuję. Angażowałem się w walce o wolność słowa, płaciłem za to jakąś cenę i dzisiaj wyznaję zasadę, że nie ma wolności bez odpowiedzialności (choćby osobistej za słowo). Ogromnie żałuję, bo internet to wspaniały komunikator, ale póki będzie nim rządziła anonimowość, odepchnie od siebie masę ludzi, którzy nigdy nie staną się członkami tej malkontenckiej „rzeczywistości”.
D. Głowacka - Jak ocenia Pan swój program wyborczy?
J. Wcisła - Odmawiam odpowiedzi na to pytanie .
D. Głowacka - Podsumowując? Czy warto być radnym?
J. Wcisła - Gdybym mądrzejszy o doświadczenia ostatnich 12 lat podejmował jeszcze raz decyzję o wejściu „w politykę” chyba powiedziałbym „pass”. Polityka wypala i odbiera prywatność. To zbyt duża cena. Poza tym, mam swoje marzenia, które od lat odkładam na lepszy czas. Zaczynam się bać, że tego czasu nie znajdę, jeśli będę politykiem. Zastanawiam się, czy bilans „bycia radnym” dla człowieka, który ma swoje marzenia i ambicje wychodzi choćby na zero.
D. Głowacka - Jak najbliżsi i znajomi widzą Pana jako radnego?
J. Wcisła - Najczęściej widzą tylko publiczną stronę, czasami zazdroszczą „bywania” w różnych gremiach, zaproszeń, blichtru... Przyjaciele wiedzą wiele więcej, sporo mi pomagają, doradzają. Są dla mnie ważni.
D. Głowacka - Jak rodzina ocenia Pana jako radnego?
J. Wcisła - Moja żona jest najważniejszym moim doradcą i bratnią duszą. Bez domu, do którego uciekam, gdy mam wszystkiego dosyć nie dał bym sobie rady. Często pakujemy się razem, by uciec na parę dni gdzieś z rodziną daleko od Elbląga. Ten dystans bywa potrzebny na złapanie równowagi i odzyskanie zapału.
D. Głowacka - Czy znajduje Pan czas dla żony i córek?
J. Wcisła - Starsza córka, 22. letnia studentka z uśmiechem politowania słucha moich opowieści, że będę miał więcej czasu, ale bywa że towarzyszy mi w niektórych obowiązkach. Najlepszy czas na nasze kontakty, to wyprawy w góry. Tam skazani jesteśmy na siebie i długie rozmowy, których nikt nie może zakłócić. Bardzo sobie te chwile cenię.
Młodsza 9. letnia córka to eksplozja pomysłów za którymi nawet ja nie nadążam. Staram się jak mogę uczestniczyć w jej życiu. Jak trzeba to tańczę z nią standardy i bezwzględnie poddaję się jej zwariowanym pomysłom.
Żona jest nie mniej społecznie zakręcona ode mnie. To pomaga i komplikuje życie. Żona niezwykle wrażliwa realizuje się w pomaganiu dzieciom chorym. Niezwykle cenię tą pasję. Dwoje pasjonatów w jednym domu... Proszę to sobie wyobrazić. Wspólny czas planujemy z użyciem internetowych kalendarzy...
D. Głowacka -Jakie ma Pan marzenia?
J. Wcisła - Mogę mówić o planach, ale marzenia to wyzwania, o których przed wejściem na ścieżkę realizacyjną nie rozmawiam z nikim poza gronem najbliższych przyjaciół. Ale zapewniam, że mam marzenia i wiarę, iż ich spełnianie ma głęboki sens.
Dziękuję za rozmowę.
Jerzy Wcisła / Fot. galeria prywatnaJerzy Wcisła
urodził się w 1958 r. Ma kochającą żonaty i dwie wspaniałe córki-
Kingę (20 lat) i Martę (9 lat).
Posiada wyższe wykształcenie, a mianowicie: Katolicki Uniwersytet Lubelski (katolickie nauczenie społeczne); Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi (europeistyka); Uniwersytet Gdański w Gdańsku (europeistyka i przemiany globalne). Liczne studia i szkolenia w zakresie zarządzania projektami, prawa europejskiego i samorządności.
Przez osiem lat kierował firmą transportową, przez 11 lat redaktor naczelny w kilku redakcjach prasowych; współpracuje z kilkoma mediami regionalnymi i ogólnopolskimi. Autor i wydawca książek dot. spraw regionalnych.
Od 2001 roku w strukturach samorządowych: jako radny, w tym od 2010 r. przewodniczący Rady Miejskiej. Od 2007 r. dyrektor Biura Regionalnego w Elblągu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego.
Członek wielu organizacji pozarządowych, w tym: Lokalnej Organizacji Turystycznej „Kraina Zalewu Wiślanego” (prezes); Stowarzyszenia Żuławy (czł. Zarządu); Związku Miast i Gmin Morskich (czł. Zarządu); Stowarzyszenia Elbląski Klub Autorów (czł. Zarządu) i inne. Inicjator założenia Muzeum Żuławskiego. Członek Rady Promocji Żeglugi Śródlądowej przy Ministrze Transportu, Rady Gospodarki Wodnej Dolnej Wisły, Zespołu ds. Rewitalizacji Międzynarodowej Drogi Wodnej E 70 i innych.
Aktywny uczestnik ruchu na rzecz realizowania w Polsce europejskiej polityki transportowej w zakresie żeglugi śródlądowej.

Z Jerzym Wcisłą (elbląskim radnym rozmawiała ) Dorota Głowacka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.