Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47318 miejsce

Wywiad z Piotrem Wieteską, liderem zespołu Buldog

"Dawno już zrozumiałem, że w kapeli muzycznej nie może być demokracji"

Kamil Downarowicz: Zapewne to pytanie jest Ci często zadawane, ale opowiedz o tym, jak wyglądało pożegnanie Kazika z zespołem? Rozstaliście się w przyjaźni, bez urazów i niedopowiedzeń?

Piotr Wieteska: Bardzo zwyczajnie. Kazik poinformował mnie o tym podczas naszej wspólnej podróży na koncert do Gryfina w maju zeszłego roku. Argumentował to tym, że skoro reaktywował się KNŻ, on nie jest w stanie brać udziału w tylu projektach. Padło na Buldoga. I tyle. Przyjąłem to, nawet nie oponowałem i nie namawiałem na przemyślenie tej decyzji, ponieważ była logiczna. Rozumiałem to, poza tym zgadzam się z powiedzeniem: z niewolnika nie ma pracownika.

Kazikowi podoba się nowa płyta Buldoga? Dzielił się z Tobą przemyśleniami?

Tak jemu, jak i jego rodzinie. Jest zachwycony wokalem Tomka, nawet z tego powodu kupił sobie całą dyskografię Akuratów.

Czy w związku z odejściem Staszewskiego (pomimo tego, że jest to głównie Twój projekt), myślałeś nad zakończeniem działalności zespołu?

Nie, ja nie myślałem o tym. Mam świadomość, że Buldog ma wyjątkowy skład, niepowtarzalnych i niezwykle uzdolnionych muzyków, którzy wspólnie mają łatwość tworzenia dość ciekawej muzyki. Rzadko się zdarza, żeby w danym czasie utalentowani muzycy o bardzo podobnej mentalności, poczuciu humoru itd. spiknęli się w jednym czasie. Takie sytuacje trzeba niezwykle cenić, bo one tworzą historię.



Od wydania debiutanckiego wydawnictwa minęły cztery lata, powróciłeś z nowym wokalistą Tomaszem Kłaptoczem. Jak doszło do Waszej współpracy?

Po decyzji Kazika zastanawiałem się, jak i kim go zastąpić. Po Kaziku było to karkołomne wyzwanie. Nie wyobrażałem sobie żadnego szeroko znanego i publicznie medialnego wokalisty. Raczej chciałem, aby to był ktoś nieznany. Osobnik, który jednak zaangażowałby się w tą kapelę całym sercem. W zasadzie zacząłem o tym już myśleć podczas tej podróży do Gryfina. Wtedy przypomniało mi się, jak kiedyś Kult miał próbę przed koncertem juwenaliowym na Dziedzińcu UW w Warszawie. Jednym z wcześniej występujących wykonawców był Akurat. I wracając alejkami słyszałem w oddali ich próbę, wtedy nie widząc sceny usłyszałem głos Tomka. Zaintrygował mnie i pomyślałem sobie „kurcze, ale fajny wokal”. I tyle. W momencie zastanawiania się nad szukaniem nowego wokalu od razu on przyszedł mi do głowy. Później dowiedziałem się że rok wcześniej wyrzucili go z tej kapeli. Wtedy zacząłem bardziej intensywnie szukać do niego kontaktu. Miałem trochę obaw, że koleś może być jakiś konfliktowy, a dla mnie najważniejsza w zespole jest atmosfera, nawet bardziej niż umiejętności muzyczne. Jednak te obawy okazały się zbędne, Tomek jest fantastycznym człowiekiem. Idealnie wkomponował się w klimat Buldoga, muzycznie w zasadzie rozumiemy się bez słów, ta sama mentalność, to samo poczucie humoru. To cud, że natknęliśmy się na siebie nawzajem.

Tyle o przeszłości. Porozmawiajmy teraz o nowej płycie „Chrystus miasta”. W porównaniu do poprzedniczki wydaje się dużo bardziej żywiołowa, organiczna. Więcej w niej powietrza i przestrzeni. Na pierwszy plan wysunęły się dęciaki, które mi osobiście przywodzą na myśl, poprzedni zespół Tomasza – Akurat. Pojawiają się też głosy porównujące Was do Kultu. Jak jest naprawdę?

Rzeczywiście ta płyta ma większą energię niż poprzednia. Pierwszą płytę nagrywaliśmy tradycyjnie, tzn. począwszy od perkusji, każdy instrument był nagrywany oddzielnie. W rezultacie brakowało tam tej energii która była słyszalna na nagraniach z prób czy później z koncertów. W związku z tym postanowiliśmy, że następna płyta będzie nagrywana na setkę, tzn. wszyscy (poza wokalem) w studiu grają naraz. Oczywiście wymagało to lepszego przygotowania do wejścia do studia. Przez chyba 2 tygodnie po parę godzin ogrywaliśmy ten materiał zanim zaczęliśmy nagrywać. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że dęciaki przywodzą na myśl poprzedni zespół Tomka. Tak twierdzić może osoba, która nie zna poprzednich produkcji Buldoga. Sekcja dęta w Buldogu jest obecna od samego początku, jeśli już to można się silić na porównywanie do Kultu. Niestety, ale od tego nigdy nie uciekniemy, ponieważ wiele utworów Kultu zostało skomponowanych przez tandem funkcjonujący w Buldogu. To w nas siedzi i od tego nie uciekniemy. A sekcję dętą adaptowaliśmy w Kulcie już od początku lat 80-tych...

A wracając jeszcze do porównań z Akuratem, to przede wszystkim zestaw dęciaków w Buldogu jest znacznie bogatszy, no i zastanówmy się, czy każda kapela z sekcja dętą jest porównywana do Akuratu? Jeżeli zaś chodzi o wokal Tomka, to jestem w stanie zrozumieć to porównanie nawet mimo tego, iż na „Chrystusie Miasta” śpiewa on zupełnie inaczej niż w Akuracie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

msjyffcug
  • msjyffcug
  • 14.07.2011 14:01

bHsHSQ <a href="http://pbdgdkhcnero.com/">pbdgdkhcnero</a>, [url=http://issjqpuggsdx.com/]issjqpuggsdx[/url], [link=http://mecifdniwgfi.com/]mecifdniwgfi[/link], http://impyvuwrjfow.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.