Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12971 miejsce

Wywiad ze Sławkiem Uniatowskim. Między duszą a sukcesem

Rozmowa ze Sławkiem Uniatowskim o jego muzyce i o tym jak trudno jest robić muzyczną karierę nie zaprzepaszczając siebie

 / Fot. Helena GandeckaUtalentowany, inteligentny, przystojny. Artysta przez wielkie A. Niepokorny romantyk. Sentymentalny łobuz. Woli nie robić nic, niż robić coś źle. Buntuje się przeciwko głupocie i ignorancji. Żałuje, że nie urodził się 40 lat wcześniej. Nie może pogodzić się z tym, że polski rynek muzyczny jest tak bardzo płytki i że tak trudno zaistnieć muzykowi, który chce grać to, co kocha i jak kocha, bez zewnętrznych nacisków i próby odebrania indywidualności.

Czujesz się celebrytą?
- Nie czuję się celebrytą i nie chciałbym się nim czuć. Celebrytami są w większości przypadków ludzie, którzy niewiele potrafią. Robią wszystko na pokaz, muszą coś pokazywać, ponieważ prędzej czy później ludzie o nich zapomną, gdyż nie mają wielkich osiągnięć artystycznych. To coś jest zwykle mało warte.

Jak chciałbyś, aby wyglądała Twoja kariera muzyczna? Bardziej planujesz, czy marzysz?
- Planuję i marzę. Nie chciałbym, aby moja kariera muzyczna nabrała bardzo szybkiego tempa. Chcę żeby to było stopniowe, żeby się nie przegrzać, nie znudzić. Muzyka oczywiście nigdy mi się nie znudzi, ale show-biznes może. Już teraz tak się dzieje. Ten świat jest przerażająco przewidywalny. Ma się nadzieję, że ktoś w końcu zdecyduje się zainwestować w ambitnych artystów, a z drugiej strony wszystko od początku wskazuje na to, że raczej nic z tego nie wyjdzie. Walczę, aby ocalić siebie od zapomnienia i myślę, że powoli mi się to udaje.

Jak wspominasz udział w programie "Idol"? Poznałeś wiele osób ze świata show-biznesu.
Woda sodowa nie uderzyła Ci do głowy?

- Byłem wtedy bardzo młody. Kiedy poszedłem na casting miałem 20 lat. Program sprawił, że pokazałem się szerszej publiczności i moja twarz stała się rozpoznawalna. Ludzie mogą myśleć, że zachłysnąłem się popularnością, ale ja zawsze byłem wariatem, który chciał grać i zawsze było mnie wszędzie pełno. Taki jestem od momentu, kiedy grywałem w toruńskich klubach.

Lubiłeś grać w klubach? Jak wspominasz tamten okres swojego życia?
- Bardzo miło. Ludzie podchodzili i mówili: Sławek graj „Nie płacz Ewka”, graj Queen, graj Floydów, graj to czy tamto. Poznawałem setki utworów, naturalnie je zapamiętując. Były osoby, które przychodziły specjalnie na moje występy. Niemniej jednak większości ludzi nie interesowało to, jak gram. Grał sobie gość na pianinie, to sobie grał. Nie słyszeli, że gram coś fajnego, bo się nie znali. Ludzie tam przychodzili na pizzę i poza nią, rzadko kiedy dostrzegali coś więcej. Kiedyś podszedł do mnie starszy mężczyzna i zapytał, dlaczego gram takie młodzieżowe utwory. Sugerował, że powinienem grać coś ze starszego repertuaru. A ja wtedy grałem Louisa Armstronga... Bezsilność i irytacja. Całkiem niedawno na imprezie ktoś mi powiedział, że będzie grał „FIL”. Zapytałem Collins? W odpowiedzi usłyszałem, jaki Collins? Nie wiedzieli, kim jest Phil Collins, ale zespół Feel owszem. To się nazywa ignorancja i głupota.

Bolą Cię takie sytuacje?
- Denerwuje mnie właśnie ludzka ignorancja i głupota. Bywa mi przykro, bo dostrzegam, że umiera wszystko, co w człowieku najcenniejsze. Obumierają emocje, telewizja pokazuje kłamstwa, często bezkrytycznie się jej ufa, nie wie się w co wierzyć. Jesteśmy oszukiwani i pozwalamy na to. Ludzie są „wypłukiwani” z emocji, są wyjałowieni. Następuje dewaluacja wartości, a ludzie się temu nie sprzeciwiają.

Powiedziałeś, że udział w Idolu zaowocował zarówno wieloma pozytywnymi, jak i negatywnymi skutkami w Twoim życiu.
- Tak uważam, ale wiem też, że gdybym nie wystąpił w tym programie, pewnie nadal grałbym w tych toruńskich klubach do kotleta, pizzy i spaghetti. Wszyscy mówiliby wówczas, Sławek, jesteś rewelacyjny, musisz coś z tym zrobić, z takim wokalem marnujesz się w Toruniu. Teraz klepią mnie po plecach i mówią, stary, ty się marnujesz w tym kraju, powinieneś się urodzić gdzie indziej, w innej epoce, zły czas, złe miejsce, co Ty tutaj jeszcze robisz. Jest to frustrujące, bo tak naprawdę poważnych PR-owców nie obchodzą zespoły, które nie przynoszą szybkich pieniędzy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

iza kowalewska
  • iza kowalewska
  • 28.09.2010 12:56

Brawo Sławek!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.