Pozycja materiału w rankingach:
Lia jest młodą atrakcyjną dziewczyną. Na co dzień pracuje i studiuje. W weekendowe noce staje się jednak obiektem pożądania niejednego mężczyzny. Striptiz jest jej odskocznią od codzienności i sposobem na zarobienie pieniędzy.

- Nie robię nic złego - uważa. - Striptiz jest moją odskocznią od
codzienności i nie wiążę z tym swojej przyszłości. Oczywiście, że miło
jest, gdy widzom podoba się występ. To taki mój sposób dowartościowania
się, jak mam gorsze dni. Powoli rezygnuję jednak ze striptizu, choć nie
zarobię pewnie w normalnej pracy przez cały dzień tyle, ile mam za
jeden występ. Moje motto brzmi: robię to, co chcę i nic nie muszę. *Sortuj komentarze:
ewa 21.05.2011 12:10
Też bym chciała zostać striptizerką,ale taką jak ty po prostu z czystej przyjemności tańczyć :)
Mir Nalezińskí 10.12.2006 14:30
Taaa... Dziewczyny tańczą wokół rury, wiedzą co panowie o tym sądzą, na co patrzą i co im chodzi po głowie. Dają spore pieniądze, ktorych w innych branżach (lekarka, nauczycielka) by nie dali (mam na myśli dosłowne wykonywanie owych zawodów) a ta się dziwi, że ją postrzegają jako zbyt lekką.
"Nie robię nic złego"... To dobre - oczywiście, że nie, ale ci faceci się nagrzeją i jeśli nie są żonaci to o czym myślą po wyjściu z lokalu? Gwałty, brak szacunku wobec kobiet, molestowania? Skąd to się bierze? Z takich postaw.
*Powoli rezygnuję jednak ze striptizu, choć nie zarobię pewnie w normalnej pracy przez cały dzień tyle, ile mam za jeden występ*
Niby nie przywiązuje wagi do kasy, ale nie pójdzie do szkoly uczyć i do szpitala leczyć, bo za jeden występ ma tyle co tamte w tydzień...
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +1658)