Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11661 miejsce

Wyznania striptizerki. Przy rurze dla przyjemności?

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-12-09 17:42

Lia jest młodą atrakcyjną dziewczyną. Na co dzień pracuje i studiuje. W weekendowe noce staje się jednak obiektem pożądania niejednego mężczyzny. Striptiz jest jej odskocznią od codzienności i sposobem na zarobienie pieniędzy.

Przygoda ze sceną zaczęła się w szkole średniej. Była wtedy modelką. Przez przypadek trafiła cztery lata temu na ogłoszenie w prasie, z którego wynikało, że poszukiwane są modelki i tancerki. Zadzwoniła i choć szybko zorientowała się, o jaki rodzaj tańca chodzi, zdecydowała się pójść na spotkanie. Za zgodą mamy, która jej wtedy towarzyszyła, zaczęła współpracę z jednym z organizatorów pokazów mody erotycznej i wieczorów ze striptizem. Fot. Kamil Jóźwiak/Express Ilustrowany
- Nie chciałam okłamywać rodziców i wolałam, by wiedzieli, co będę robić - opowiada. - Mama zna zasady, jakimi się kieruję i wie, że nie zrobię niczego głupiego. Stwierdziła, że mogę spróbować i w zależności od tego, jak będę się czuła, sama zdecyduję, czy chcę pracować jako striptizerka i modelka erotyczna.

Trudne początki


Pierwszy występ miał być w jednej z dyskotek na Pomorzu.
- Boże, co ja będę robić - to była pierwsza myśl, jaka wpadła mi do głowy, gdy dowiedziałam się o wyjeździe - wspomina. - Nie miałam żadnego szkolenia, nikt mi nie powiedział, jak to ma wyglądać, nie było żadnych prób. Lubię tańczyć w dyskotece i nie interesują mnie wtedy ludzie dookoła, więc postanowiłam, że tak będzie i tym razem. Pozostawała jeszcze kwestia stroju, bo to miał być pokaz mody erotycznej. Dopiero przed wyjściem na scenę dowiedziałam się, że będę musiała ściągnąć bluzeczkę. Byłam okropnie zestresowana i wściekła, że nie poinformowano mnie o tym wcześniej. Na szczęście reakcje panów, którzy przyszli na występ, były na tyle sympatyczne, że zapomniałam o wszystkim. Klaskali, chcieli "przybić piątkę", nie było żadnego chamstwa. Po występie podeszłam jednak do organizatora i twardo zażądałam, by w przyszłości informował mnie dokładnie, czego oczekuje.

Nie pokażę wszystkiego


Pomimo czteroletniego doświadczenia, Lia nigdy nie rozebrała się na scenie do naga.
- To byłoby sprzedawanie swojego ciała, a ja tańczę na rurze dla przyjemności, gdy mam na to ochotę. Zapłata jest mniej ważna - mówi.
- Występując, jestem w swoim świecie, a facetów kręci ta aura tajemniczości. Oczywiście potrafię wykorzystać swój seksapil, nie pokazując wszystkiego.
Dziewczyna nie ukrywa, że klienci bywają różni.
- Panowie, szczególnie gdy przychodzą z kolegami, zachowują się jak zwierzęta - mówi. - Myślą, że skoro kupili bilet, to mogą robić, co chcą. Nie pozwalam jednak na żadne dotykanie i uodporniłam się na niemoralne propozycje, bo inaczej dawno bym to już rzuciła. W przypadku wyjątkowo namolnych klientów zawsze proszę o interwencję ochroniarza.

Robię, co chcę


Lia zdaje sobie sprawę, że będąc striptizerką, przez wiele osób może być postrzegana jako osoba lekkich obyczajów.
Fot. Kamil Jóźwiak/Express Ilustrowany - Nie robię nic złego - uważa. - Striptiz jest moją odskocznią od codzienności i nie wiążę z tym swojej przyszłości. Oczywiście, że miło jest, gdy widzom podoba się występ. To taki mój sposób dowartościowania się, jak mam gorsze dni. Powoli rezygnuję jednak ze striptizu, choć nie zarobię pewnie w normalnej pracy przez cały dzień tyle, ile mam za jeden występ. Moje motto brzmi: robię to, co chcę i nic nie muszę. *
Przemysław Dana
fot. Kamil Jóźwiak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

ewa
  • ewa
  • 21.05.2011 12:10

Też bym chciała zostać striptizerką,ale taką jak ty po prostu z czystej przyjemności tańczyć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taaa... Dziewczyny tańczą wokół rury, wiedzą co panowie o tym sądzą, na co patrzą i co im chodzi po głowie. Dają spore pieniądze, ktorych w innych branżach (lekarka, nauczycielka) by nie dali (mam na myśli dosłowne wykonywanie owych zawodów) a ta się dziwi, że ją postrzegają jako zbyt lekką.
"Nie robię nic złego"... To dobre - oczywiście, że nie, ale ci faceci się nagrzeją i jeśli nie są żonaci to o czym myślą po wyjściu z lokalu? Gwałty, brak szacunku wobec kobiet, molestowania? Skąd to się bierze? Z takich postaw.
*Powoli rezygnuję jednak ze striptizu, choć nie zarobię pewnie w normalnej pracy przez cały dzień tyle, ile mam za jeden występ*
Niby nie przywiązuje wagi do kasy, ale nie pójdzie do szkoly uczyć i do szpitala leczyć, bo za jeden występ ma tyle co tamte w tydzień...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.