Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Seks > Wyznania studentki: sponsoring to dobry sposób na życie

Pozycja materiału w rankingach:

2222 miejsce

Dział: Seks

Ocena: 95pkt

Oceń:

Wyznania studentki: sponsoring to dobry sposób na życie


"Zdarzają się takie chwile, kiedy brakuje mi czułości i ciepła. Wtedy biorę flaszkę, upijam się i jakoś to płynie". Jedna ze sponsorowanych dziewczyn opowiada Wiadomościom24, dlaczego wybrała akurat taką drogę.

zdjęcie ilustracyjne wikimedia commons creative commons 2.0 http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Iva_Grijalva_Pashova_in_lingerie_04.jpg / Fot. Jorge Mejía peraltaDługo zastanawiałaś się nad zgodą na ten wywiad. Czym było to spowodowane? Boisz się, że ktoś się dowie, w jaki sposób zarabiasz na życie? Wstydzisz się tego, co robisz?
Nie, nie wstydzę się tego. Praca jak każda inna, a ponoć żadna praca nie hańbi, tak? Jedni zarabiają fizycznie, ja też, tylko w troszeczkę inny sposób.

Sponsoring to aktualnie bardzo modne słowo. A czy nie jest to czasem łagodniejsze określenie prostytucji? Przecież w pewien sposób sprzedajesz swoje ciało, nie jest tak, że używając tego określenia, okłamujesz samą siebie?
Nie nazwałabym tego ani prostytucją ani sponsoringiem. To jest mój sposób na życie. Każdy ma swój, ale ja wybrałam ten najłatwiejszy

Czy dla Ciebie sponsoring to tylko seks? Na czym dokładnie polega taki układ?
Nie, oczywiście, że sponsoring to nie tylko seks. To są również wyjścia na bankiety, imprezy firmowe, różne ciekawe wyjazdy i wycieczki, zwiedzanie, itd. A poza tym bardzo lubię seks, więc nawet gdyby tak było, to nie przeszkadzałoby mi to. W zasadzie mogłabym nawet o sobie powiedzieć, że jestem swego rodzaju nimfomanką.

Ok, lubisz seks i dzięki niemu masz pieniądze na wszystko - mieszkanie, markowe ubrania, perfumy... Nie sądzisz, że takie "pójście na łatwiznę" nie jest dobrym sposobem na życie?
Według mnie każdy sposób na życie jest dobry, byle by był skuteczny. Nie urodziłam się po to, żeby "chodzić na produkcję", tyrać 12 godzin dziennie za marny tysiąc złotych, być wiecznie zmęczoną, nic z tego życia nie mieć. Jestem młoda i chciałabym trochę poszaleć, pokazać się tu i tam, łapać ciekawe kontakty.

A rodzina, przyjaciele, znajomi... Nie dziwi ich, jak to możliwe, że stać cię na to wszystko, skoro oficjalnie nie pracujesz?
Cóż... Z rodzicami raczej nie utrzymuję kontaktu, oni wybrali tę gorszą drogę życia - wyjeżdżają do Niemiec i zarabiają marne - jak na tyle wykonywanej tam pracy - pieniądze. Mnie to nie urządza, nie chciałabym nigdy tak skończyć. Nic im nie mówię - a oni też nie pytają. A jeśli chodzi o znajomych i przyjaciół, to powiem Ci, że mają jakieś podejrzenia, ale o nic nie pytają. Wychodzą z założenia, że czasami pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć. Ja też im się specjalnie nie tłumaczę, bo nie czuję takiej potrzeby.

A czy wyjeżdżając na studia, wiedziałaś już, że seks będzie twoim sposobem dosłownie na wszystko?
Oczywiście, że nie wiedziałam. Nigdy tego nie planowałam i nawet gardziłam takimi dziewczynami. Natomiast bardzo szybko przekonałam się, że pogodzenie studiów dziennych z pracą, która dawałaby w miarę rozsądne pieniądze, nie jest takie łatwe, a wręcz niemożliwe. Ciężko było pójść do pracy, potem wstać wcześnie rano na zajęcia i jeszcze się uczyć. Dlatego wybrałam taką drogę.

A możesz mi powiedzieć, jak to dokładnie wygląda? Macie jakąś niepisaną umowę, że na przykład seks raz w tygodniu? I czy musisz być do jego dyspozycji zawsze, możesz mu czegoś w łóżku odmówić?
Zawsze starałam się wybierać takich partnerów, którzy są wyrozumiali i bardzo delikatni, ja nie lubię perwersji. Nie wybieram sobie facetów strasznie obleśnych, starych, takich, którzy już nie mogą, a bardzo chcą. Zawsze staram się znaleźć mężczyznę na poziomie, inteligentnego, ogarniętego, ładnie pachnącego, zadbanego, który nie jest aż takim wielkim oblechem, że musiałabym zamykać oczy i wyobrażać sobie, że bzykam się z Leonardo Di Caprio albo z Bradem Pittem na przykład. A czy muszę być do dyspozycji zawsze... Czasami kobieta ma takie dni w miesiącu, kiedy nie może pójść z facetem do łóżka. Mój obecny partner rozumie to w pełni, jeżeli "boli mnie głowa", to też nie naciska, nic na siłę. A w łóżku? W łóżku jest na tyle delikatny, że nie muszę mu niczego odmawiać. Stara się robić tak, żeby i mi, i jemu sprawiało to przyjemność. Wiesz, nie mamy żadnej umowy, ani pisanej ani niepisanej, ja po prostu od samego początku stawiam jasno warunki i mówię, jak to widzę. Oczekuję od mężczyzny tego samego i wtedy albo dochodzimy do porozumienia albo nie. Jeżeli nie, to szukam kogoś innego. On sobie może znaleźć dziewczynę, która będzie go zaspokajała w pełni, będzie na każde jego żądanie, kiwnięcie palcem. Ja do takich nie należę.

Zobacz tekst: Anonimowe prostytutki


Komentarze: 96

Sortuj komentarze:

Adam Degler 18.11.2010 11:59

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 85

A co tam, niech młodzi czytają między tekstem o Facebooku i pluszowych maskotkach, niech wiedzą, z kogo brać wzór i co myśleć o tych starych zgredach, co jeżdżą do Niemiec, żeby ich edukację opłacić. Czy warto jednak inwestować w edukację, jeśli kończy się d... d...?

Liczba propagandowych śmieci, jaka zalewa ostatnio ten serwis, jest ogromna. W24 chcą być w pierwszej linii walki o nowe społeczeństwo - takie, które sika pod krzyżem, dumnie się qrwi, nienawidzi księży, a poza tym jest wykształcone, zamieszkuje wielkie miasta i idzie z duchem postępu. Rzygać się chce...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof Gnat 18.11.2010 11:50

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 66

Ja bym chciał kiedyś przeczytać taki wywiad z kobietą która pałała się takim samym zajęciem, a dziś jest w wieku emerytalnym. Jeśli ktoś ma możliwość przeprowadzenia takiego wywiadu, a zrobiłby to na tyle profesjonalnie jak autorka powyższego to myślę że byłoby warto...

A wywiad z panią "businesswoman" dobry, choć smutny... A to dopiero początek tej historii...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanna Pachla 18.11.2010 11:34

Ocena: Ocena pozytywna 82 Ocena negatywna 66

Zdaje się, że pierwotnie tytuł był inny. Ten jest już mocno naciągany, ale widzę, że stawiamy na kliki, jak onet. ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut 18.11.2010 11:33

Ocena: Ocena pozytywna 89 Ocena negatywna 65

Bardzo dobry wywiad, wyważony, bez zbędnego wartościowania. A jeśli chodzi o etyczną ocenę postępowania bohaterki wywiadu to nie mam zamiaru się na nią silić - każdy ma własną moralność i własną hierarchię wartości, nie widzę potrzeby robienia z tej pani ani umęczonej prostytutki ani wyrachowanej zimnej suczy - każdy żyje według własnego widzimisię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz Zaj 18.11.2010 11:29

Ocena: Ocena pozytywna 80 Ocena negatywna 77

Nimfomania, to objawy chorobowe, czasem groźne. Ta pani jest prostytutką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanna Pachla 18.11.2010 11:00

Ocena: Ocena pozytywna 131 Ocena negatywna 58

Ciekawe, Piotrze, czy doceniłbyś tę jakże konkretną argumentację, gdyby przyszło Ci zakochać się pewnego dnia w kobiecie z taką, a nie inną przeszłością. ;-)

Ale do rzeczy:
bardzo dobry wywiad, natomiast bohaterce szczerze współczuję. Nie tego, jaki sposób życia wybrała, ale tego, jak to sobie tłumaczy. Parę tylko uwag:
1. Co do przyjaciół - "wychodzą z założenia, że czasami pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć" - to nie są przyjaciele, moja droga. Przyjaciel chce wiedzieć, chce pomóc. Niekoniecznie musi Ci ten zawód odradzać i ściągnąć Cię na drogę prawości i cnoty, ale wystarczy, żeby wiedział i akceptował. Może wtedy, zamiast zaglądać codziennie do kieliszka, wystarczyłoby wykręcić numer do przyjaciela. ;)
2. "Nie urodziłam się po to, żeby chodzić na produkcję, tyrać 12 godzin dziennie za marny tysiąc złotych" - a więc po co? żeby kupczyć swoim tyłkiem, tak? Proszę wybaczyć ton, ale z tego zdania wynika, że człowiek, tyrający uczciwie na produkcji jest kimś gorszym, a Ty dla wyższych celów zostałaś stworzona. Tylko czy seks dla pieniędzy można nazwać celem wyższym?
3. Mówisz, że rodzice wybrali tę gorszą drogę życia, bo pracują za marne pieniądze. Więc lepsze życie, to życie z pełnym kontem, tak?
4. "Nie wybieram sobie facetów strasznie obleśnych"- ale trochę obleśnych już tak? ;)
5. "Nie robię nic złego, nikogo w ten sposób nie krzywdzę, jedyną osobą, którą mogłabym krzywdzić, jestem ja" - a Twoi rodzice właśnie? Nie wiem, jakie stosunki panują w Waszej rodzinie, ale normalnie rodzicom by chyba serce pękło, gdyby dowiedzieli się, że córka uważa ich za nieudaczników, bo pracują za marne grosze, podczas gdy ona ambitnie uprawia seks za kasę.
6. Nazywanie naszego społeczeństwa zacofanym tylko dlatego, że nie akceptuje prostytucji (tudzież sponsoringu, jak zwał, tak zwał), jest naprawdę nie fair. A Ty będziesz dumna ze swojej córki, jeśli któregoś dnia oświadczy Ci, że wybiera tę samą drogę? A może niech to będzie syn, świadczący usługi starszym, samotnym panom? Przecież biznes to biznes, a Ty do zacofanych nie należysz. :)

Kurczę, nie osądzam. Ale nie mów, że każdy sposób na życie jest dobry. Bycie płatnym mordercą też jest dobrym sposobem na życie? Przecież można zarobić krocie.

Szczerze radziłabym wizytę u psychoterapeuty. Nie po to, żeby odradził Ci sponsoring, bo wcale nie uważam, aby było to zajęcie specjalnie hańbiące czy złe. Ale po to, żebyś spokojnie umiała odstawić alkohol i patrzeć z dumą w lustro. A co robisz z własnym ciałem, to już Twoja sprawa. Pozdrawiam tak bohaterkę, jak i autorkę świetnego wywiadu. ;) /5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.