Pozycja materiału w rankingach:
Bismarck mawiał: ,,Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie świnią." Młody Guenter Grass wziął sobie te słowa do serca i został socjalistą, na dodatek od razu narodowym.
,,Żelazny bębenek"
Guenter Grass, światowej sławy pisarz, noblista, pacyfista, przyjaciel Polski i
Polaków, działacz lewicowy itd.
Kilka dni temu wyznał, że był w Waffen SS.
Szkoda, że dopiero teraz, bo pan Grass od kilkudziesięciu lat namawiał rodaków
do rozliczenia się z nazistowską przeszłością. Siebie - chyba tylko przez
roztargnienie - rozliczył na końcu. Nie wiem na ile szczere jest to wyznanie
niemieckiego noblisty, a na ile to część akcji promocyjnej jego nowej
autobiograficznej książki ,,Przy obieraniu cebuli". Niemniej Guenter Grass
dał mi ciężki orzech do zgryzienia. Jako człowiek troszeczkę interesujący się
II Wojną Światową, wiem że oddziały Waffen SS zostały niesprawiedliwie uznane
za zbrodnicze przez Trybunał Norymberski. Owszem były bitne, znakomicie
wyposażone i wyszkolone, oraz brutalne. Lecz nie zbrodnicze, jak w przypadku
bratniego Allgemeine SS. Uważam również, że błędy młodości, zwłaszcza tak
wczesnej, nie powinny kłaść się cieniem na wszystkie późniejsze dokonania i
osiągnięcia danego człowieka.
Jednakże fakt, że idol pacyfistów i autorytet moralny najpierw chciał zatapiać
amerykańskie statki, a potem rozjeżdżał czołgami ,,słowiańskich podludzi i
żydowskie robactwo" (bo chyba nikt nie wierzy w to, że Grass będąc w
jednostce pancernej ,,Frundsberg" nie oddał żadnego strzału), może napawać
satysfakcją jego antagonistów. Czy Grass przez te wszystkie lata działalności
na rzecz polsko-niemieckiego pojednania był tylko hipokrytą i tchórzem?

,,Honorowy obywatel z Waffen SS"
Wieść o ciemnych kartach biografii Grassa, szybko dotarła do Polski i
wywołała burzę. Nie ma co się dziwić, bowiem ostatnie wybory prezydenckie
zelektryzowała wieść o dziadku Donalda Tuska i jego powiązaniach z Wehrmachtem, co miało być wobec niego zarzutem. Ale podobna przeszłość papieża Benedykta XVI
już takim ciężkim odium dla niego nie była. Przywitaliśmy go bardzo gorąco, z
szacunkiem i honorem.
Ta rozbieżność w ocenianiu ludzkich życiorysów spotkała i Grassa. Gdańscy
działacze PiS-u z Jackiem Kurskim na czele oraz były prezydent Lech Wałęsa,
wnioskują o odebranie nobliście honorowego obywatelstwa Gdańska. Prezydent
Gdańska z ramienia PO Paweł Adamowicz, odpowiada że jest to tylko element gry
wyborczej PiS-u przed wyborami samorządowymi. Doprawdy? Choć za Jackiem Kurskim
nie przepadam, a tym bardziej jego chorobliwą manią grzebania w ludzkich
życiorysach, to uważam, że trudno przemilczeć ten fakt. Wyznanie autora ,,Blaszanego
bębenka" wymagało komentarza i podjęcia jakichś działań.
Innym tonem przemawia Adam Michnik w ,,Gazecie Wyborczej". Osoby
krytykujące Grassa prosto i brutalnie nazywa ,,naganiaczami" i ubolewa, że
Lech Wałęsa znalazł się w ich ,,sforze". O Waffen SS i zasługach
niemieckiego noblisty pisze: ,,Zapominanie o tym wszystkim dzisiaj jest głupotą
i niewdzięcznością; przekreślanie tego wszystkiego z powodu błędu życiowego
kilkunastolatka w 1944 r. jest po prostu nieprzyzwoitością." Szkoda, że
,,Gazeta Wyborcza" w podobnym tonie nie pisała o Rafale Farfale
wiceprezesie TVP, który ,,zasłynął" rasistowskimi artykułami za młodu.
Wtedy tępiła antysemityzm i faszyzm, a teraz?
Autorytet moralny?
Niezależnie od tego co zrobią gdańscy radni. Czy odbiorą, czy zostawią
Grassowi jego honorowe obywatelstwo, cała sprawa budzi niesmak. Zarówno z powodu
długoletniego milczenia Guentera Grassa, jak i tego, że za jego biografię
zabiera się taka osoba jak Jacek Kurski.
Na przyszłość trzeba uważniej lustrować osoby, które chcemy nazywać autorytetami i nagradzać honorami. I
im i nam wyjdzie to na zdrowie.
Artykuły
(9)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.00)
Wiek: 62 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Mądry, przystojny i obdarzony imponującą muskulaturą poliglota.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Szloser 17.08.2006 21:29
KOREKTA: [tagi] BlaszAny [tekst] Światową wiem, że..., wyszkolone oraz, ...Grass, będąc...,,Frundsberg", nie oddał..., Grassa szybko, ...PiS-u, z Jackiem Kurskim na czele, oraz..., Wałęsa wnioskują, Adamowicz odpowiada, że..., ...Farfale, wiceprezesie..., ...od tego, co...radni - czy..., ...osoba, jak...
Tomasz Sawczuk 17.08.2006 13:45
Generalnie zgadzam się z tym, co napisał Michnik. Jeżeli chodzi o Farfała, to masz rację tylko częściowo - nie zrobił on w sumie nic poza publicznym pokajaniem się, co mogłoby zatrzeć jego wcześniejsze dokonania. Poza tym jest jeszcze sprawa kompetencji - pamiętajmy, jakie stanowisko on zajmuje, a jakie ma kwalifikacje. Ale masz rację, że sprawa budzi niesmak. Tylko nie wydaje mi się, żeby trzeba było podejmować z tego powodu takie kroki - to jest sprawa sumienia Grassa, sam mówił, że ten fakt gryzł go cały czas. Zresztą, jak już wiadomo, pierwszy raz o tym fakcie powiedział w 1945 Amerykanom - być może komisja noblowska do tego dotarła, przecież sprawdzają kandydatów dość skrupulatnie.
Kuba Wandachowicz 17.08.2006 10:37
Oceniajmu ludzi wedle całokształtu ich poczynań. W przpadku Farfała nie wiem co miałoby być usprawiedliwieniem jego młodzieńczych (czy aby tylko młodzieńczych?) poglądów, skoro prezentował je człowiek urodzony tyle lat po wojnie, do tego Polak, który z racji historycznych doświadczeń powinien być szczególnie uwrazliwony na nazistowską ideologię. Przypadek Grassa należy ustawiać w narodowościowym i historycznym kontekśie. Proszę autora artykułu o wyczucie pewnych proporcji. Teraz z pacyfizmu Grassa robi się zarzut - to niby co, w związku z tym, że wstąpil do SS miał do końca życia obstawać przy tamtej ideologii? Wtedy byłby ok?