Facebook Google+ Twitter

Wyższe czesne za studia wieczorowe i zaoczne

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-09-19 16:57

Nawet kilkaset złotych więcej wydadzą w tym roku na naukę studenci zaoczni i wieczorowi. Do tej pory państwo pokrywało około jednej trzeciej kosztów nauki. Od stycznia uczelnie nie dostaną ani grosza.

Aleksandra Adamowicz. fot. Janusz Wójtowicz Na Dolnym Śląsku na przykład, najwyższe podwyżki będą na Uniwersytecie Wrocławskim. Uczelnia za niektóre kierunki żąda dodatkowych 400 zł za semestr. Kieszeni studentów nie obciąży jedynie Akademia Medyczna.

Do tej pory państwo pokrywało około jednej trzeciej kosztów nauki na studiach wieczorowych i zaocznych. Od stycznia zmieniają się przepisy. Uczelnie nie dostaną ani grosza na dopłaty. Ale żacy odczują to na własnych kieszeniach już od października.
Aleksandra Adamowicz, studiująca finanse i bankowość na wrocławskiej Akademii Ekonomicznej, jest zrozpaczona.
– Już i tak dużo płacę. Rocznie pięć tysięcy złotych – żali się. Na podwyżki nie jest przygotowana. Muszą pomagać jej rodzice.
O większym czesnym dowiedziała się z mediów. Wielu jej kolegów jest w podobnej sytuacji. Uczelnia do tej pory nie poinformowała o tym studentów.

- Pracowaliśmy całe wakacje. Nie wiem, jak inne uczelnie ustaliły wysokość opłat za studia już w maju – tłumaczy prof. Bogusław Fiedor, rektor Akademii Ekonomicznej. Zapewnia, że studenci dowiedzą się, ile mają zapłacić, na pierwszych zajęciach. Rektor szacuje, że podwyżki czesnego nie przekroczą 10 proc. na studiach zaocznych i wieczorowych. Najmniej stracą studenci pierwszych lat, najwięcej zaś tych ostatnich. To wynik kalkulacji, którą przeprowadziła uczelnia.

Gdzie indziej mają gorzej

Uniwersytet o zmianach zadecydował jeszcze przed wakacjami. Nie obeszło się bez walki. Młodzi ludzie z samorządu studenckiego przyznają, że w porównaniu z innymi polskimi uniwersytetami nie mają najgorzej.
– Wiemy, że uczelnia działa jak firma. Skoro straciła dopłatę, gdzieś musi znaleźć pieniądze, żeby móc normalnie funkcjonować. Na wielu kierunkach udało się utrzymać te same stawki. Maksymalny wzrost opłaty za semestr wyniósł 400 złotych – argumentuje Bohdan Stawiński z samorządu studenckiego.
O tyle więcej zapłacą między innymi studenci pierwszego roku filologii polskiej i prawa.

Rzeczniczka uniwersytetu zaznacza jednak, że wzrost czesnego nie wynika wyłącznie z nowych przepisów.
– Na wielu kierunkach musimy zwiększyć ilość godzin. Na prawie nie podnosiliśmy opłat od dwóch lat. Stąd taka konieczność – tłumaczy Małgorzata Porada.
Podobnie przedstawia problem Akademia Rolnicza. Ponad cztery tysiące studentów zaocznych i wieczorowych zapłaci tam o 150 złotych więcej za semestr. Dotyczy to wszystkich kierunków z wyjątkiem wydziału inżynierii kształtowania środowiska i geodezji. Tam ceny nie zmienią się.
– Na pozostałych wydziałach wzrost opłat jest porównywalny do tego z poprzednich lat. Liczymy, że dla żaków nie będzie to żaden dramat – mówi Małgorzata Wanke-Jakubowska z AR.
Wielu studentów oburza się, że uczelnie wyprzedzają przepisy i już od października będą kasować ich według nowej taryfy. Arkadiusz Doczyk, przewodniczący Parlamentu Studentów RP twierdzi, że nowe zasady finansowania wejdą w życie dopiero za cztery miesiące. Jego zdaniem, podwyżki od nowego roku akademickiego są bezprawne.

Podniosą, ale później

– Nie mamy innego wyboru. Przecież nie moglibyśmy wprowadzić podwyżek w połowie semestru. Musimy z góry ustalić stawki na cały rok, by studenci nie byli później zaskoczeni – broni się rektor AE.
Jedyną wrocławską uczelnią, która nie zdecydowała się na sięgnięcie do portfeli studentów, jest Akademia Medyczna. Mariusz Zimmer, prorektor ds. dydaktycznych tej uczelni podkreśla, że w tym roku akademickim studenci zaoczni nie muszą obawiać się podwyżek czesnego. I tak, za studia wieczorowe na najdroższym kierunku – stomatologii – za rok nauki wciąż trzeba zapłacić 20 tys. zł. Dotychczasowa stawka, 18 tys. zł, utrzyma się też na wydziale lekarskim.
Studenci AM mogą na razie spać spokojnie. Nie wszyscy mają jednak ten komfort. – Wolałabym wcześniej dowiedzieć się o podwyżce. Teraz nie wiem, czy sobie poradzę – zastanawia się Aleksandra Adamowicz.

Magdalena Kozioł, Jerzy Wójcik
D.P.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dopóty dzban wodę nosi, dopóki się mu ucho nie urwie... Ceny w Polsce są od dawna zachodnie, a wynagrodzenia... dalekowschodnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.