Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54622 miejsce

Wyzwania stojące przed polskim społeczeństwem

Stoisz w kolejce do pokoju zwierzeń, gdzie rekruter dokładnie przeanalizuje twoje CV, zadając ci od czasu do czasu pseudo-freudowskie pytanie. Masz gotowe formułki na każdą okazję. Rozglądasz się nerwowo na boki.

Wyzwania, które stoją przed polskim społeczeństwem są obecne na dwóch poziomach: lokalnym oraz globalnym. Moim zdaniem, największym wyzwaniem dla polskiego społeczeństwa jest kryzys. Nie jest to bowiem tylko kwestia kryzysu finansów, ale kryzysu wartości jako takich. Nikt nie może w stu procentach przewidzieć, w jakim kierunku kryzys się rozwinie i jakie będą jego konsekwencje.

Jeśli o kryzysie mowa, to nie można zapomnieć o rynku pracy. Spójrzmy na rynek pracy w Polsce. Działa on podobnie do tego, jak wszędzie na świecie.

Stoisz w kolejce do pokoju zwierzeń, gdzie rekruter dokładnie przeanalizuje twoje CV, zadając ci od czasu do czasu pseudo-freudowskie pytanie. Masz gotowe formułki na każdą okazję. Rozglądasz się nerwowo na boki. Po chwili nie masz wątpliwości: otacza cię mięso korporacyjne. Ludzie gotowi na wszystko. Niby mili, niby życzliwi. Ale ty i tak wiesz swoje. Teraz liczy się tylko personal branding. Każdy chce się wyróżnić, nawet kosztem zaszokowania potencjalnego pracodawcy. Szok spowoduje, że ciebie zapamiętają. Bycie przebojowym, pięknym i młodym na każde zawołanie to rzecz oczywista.

Nie podoba się? Kryzys jest, znajdziemy na twoje miejsce stu innych. I to od zaraz.

Zawsze można założyć swój biznes. Podobno żyjemy w społeczeństwie otwartym, więc nie powinno to stanowić problemu. Czy na pewno?

Otóż w polskim wydaniu jest to mrzonka. Jednostki wybitnie zdolne - geniusze -operują tak daleko poza społecznym paradygmatem myślowym, że potencjalny pracodawca często nie wie co z nimi zrobić! Jeśli dany geniusz nie potrafi się – mówiąc kolokwialnie – sprzedać na rynku pracy, nie ma szans na rozwój swojego talentu w kulturze korporacyjnej, w której Polska zanurza się coraz bardziej. Kultura korporacyjna lubi innowacyjność. Przeciętną innowacyjność.

W Polsce – jako spadek po komunie – na uczelniach w znacznej części panuje galopująca kostnica mentalna. Młody człowiek pełen pomysłów staje twarzą w twarz z biurokratyczną machiną, która zrobi wszystko, aby jego pomysły nie weszły w życie.
Trudno się dziwić, że jednostki wybitnie uzdolnione wybierają zagranicę: ich sposób myślenia rzadko kiedy ogranicza się do postrzegania świata przez pryzmat: pomyśl, ile dostałeś od Polski! Na slogan najlepiej odpowiedzieć sloganem: szkoda, że nie widzisz, ile Polska dostała ode mnie. Albo zignorować delikwenta lubującego się w skrótach myślowych.

Panujące w Polsce przekonanie, że ojczyźnie trzeba się odwdzięczyć, bo tyle nam dała, jest - jakże powszechnym w kraju nad Wisłą - wirusem romantycznej fatamorgany.

Skoro o emigracji mowa, to jej nieodłącznym elementem jest angielski. W Polsce, coraz więcej osób włada angielskim jak native speakers. Powodów takiego stanu rzeczy w zglobalizowanym świecie jest multum.

Z drugiej jednak strony, mamy rzeszę Polaków, którzy lubują się w angielskim krytykanctwie. Odzywa się jakiś bliżej niesprecyzowany kompleks, gdzie po angielsku mówić trzeba perfekt (cokolwiek to znaczy) – albo zamilczeć na wieki.
Wystarczy spojrzeć w tym momencie na Włochów czy Hiszpanów, którzy w większości nie mają oporów przed używaniem angielskiego po swojemu.

Polska to dziwne miejsce, gdzie bezdomny na dworcu potrafi się lepiej dogadać z cudzoziemcami, niż polityk na wysokim stanowisku nie potrafiący sklecić po angielsku jednego zdania bez wywoływania uśmiechu politowania na twarzach odbiorców.

O politykę zahaczając. Sprawa ACTA pokazała, jak bardzo rząd oddalony jest mentalnie od potrzeb młodego pokolenia. Rząd (ludzie w znacznej części mający swoje lata) był zaskoczony skalą protestów przeciw ACTA. Może najpierw rząd powinien skonsultować się z ludźmi, których ACTA zabolałaby najbardziej, a nie unilateralnie próbować ACTA podpisać? Świadczy to o mentalności homo sovieticus rządzących.

W Polsce kwestie istotnie – takie jak płciowość – to wciąż tematy tabu. Reakcja znacznej części sali sejmowej, gdy Robert Biedroń z mównicy użył określenia poniżej pasa pokazała prawdę o mentalności rządzących: dziecinny rechot był właśnie reakcją homo sovieticus, gdyż kto jak kto, ale osoba publiczna powinna umieć panować nad emocjami niezależnie od jej prywatnej opinii na dany temat.

Nie może być tak, że policja ściga obywateli za śladowe ilości marihuany, stoi z ‘’suszarkami’’ na ulicy próbując złapać przypadkowego kierowcę tylko dlatego, żeby wyrobić normę, a kwestie istotne dla Polski są zamiatane pod dywan absurdu (vide awantura o krzyż, sprawa Madzi).

Polskie społeczeństwo posiada wiele atutów, które powinno wykorzystać. Walka z reżimami totalitarnymi, niesamowite tempo transformacji – o tym powinno się mówić.
Paradoksalnie rzecz biorąc, te wszelkie wojny i inne dziejowe zawieruchy wykształtowały w Polakach zmysł sprytu, którego często brakuje innym nacjom. Warto to wykorzystać!
Podsumowując, największe wyzwanie stojące przed polskim społeczeństwem to… ono samo.
Dopóki w Polsce panować będzie mentalność "jakoś to będzie, nad odrom i nysom to my som, zastaw się, a postaw się",
dopóty nie będzie można mówić o skutecznym procesie normalizacji polskiego społeczeństwa.

Mniej romantyzmu, więcej pragmatyzmu. To recepta na sukces Polski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.