Facebook Google+ Twitter

Wzrost cen to problem dla najbiedniejszych

Choć debata o wzroście cen ucichła, wysokie ceny są nadal problemem dla najbiedniejszych. Sekretarz Caritas Polska ks. Zbigniew Sobolewski i ekspert Centrum im. Adama Smitha wypowiadają się dla Wiadomości24pl..

 / Fot. Jakub ZalewskiTocząca się ostatnimi czasy debata, dotycząca wzrostu cen w naszym kraju, przybrała jednorodny kształt dysputy o przyczynach ekonomicznych tego zjawiska. Politycy zadają sobie pytania dotyczące pochodzenia wzrostu i odpowiadają na owe pytania, obwiniając przeciwników. Ekonomiści twierdzą z kolei, iż debata o podwyższeniu się cen do niczego nie prowadzi i należy ją jak najszybciej zakończyć.
- Oczywiście, że debata o cenach jest niepotrzebna. Takie debaty nie prowadzą do żadnych konstruktywnych wniosków - mówi Wiadomościom24.pl ekspert Centrum im. Adama Smitha Kamil Kajetanowicz.




Każdy wzrost to problem


Niestety, wielu zapomina o danych dotyczących biedy w naszym kraju i o tym, w jaki sposób wzrost cen wpływa na życie najbiedniejszych. Ksiądz Zbigniew Sobolewski sekretarz Caritas Polska powiedział Wiadomościom24.pl: - Każdy wzrost cen jest istotny dla najbiedniejszych, gdyż zmusza takie osoby do dokonywania wyboru, jakie z najprostszych potrzeb najpierw zaspokoić.
Ekonomiści twierdzą, że wzrost cen jest neutralizowany przez wzrost wynagrodzeń polskich obywateli. Należy jednak wspomnieć, iż wzrost ów nie dotyczy emerytów czy rencistów, jak również, iż nie jest taki sam we wszystkich regionach Polski.

Dwa światy


Zastanawiający jest fakt, iż ani politycy, ani ekonomiści nie mówią o samotnych matkach lub emerytach handlujących drobnymi towarami, żeby dorobić, do i tak skromnych świadczeń. W sejmie mówiono
o zależnościach, o których politycy często nie mają pojęcia, a minister finansów Jan Vincent-Rostowski, przekonywał, iż nic się nie dzieje. Czy jednak nie brakuje debaty o skutkach zmian w cenach produktów, skoro
według raportu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, w skrajnej biedzie w naszym kraju żyje 2,5 mln osób, w tym 26 proc. dzieci? Komisja Europejska donosi z kolei, że 35 proc. Polaków nie stać na posiłek zawierający mięso lub ryby, przynajmniej co drugi dzień.




Co zrobić?


Dwóch naszych rozmówców przedstawiło dwie, zupełnie różniące się, propozycje naprawy sytuacji osób najbardziej pokrzywdzonych przez mające miejsce negatywne zjawiska ekonomiczne. Pracujący z biednymi ksiądz, wzywał do polepszenia polityki prorodzinnej przez rządzących, ponieważ według niego, osoby wychowujące dzieci są zdane same na siebie i nie mogą liczyć na pomoc państwa. Mówił o mądrym ustawodawstwie, mającym wspomóc najbiedniejszych. Ekspert Centrum im. Adama Smitha uznał, iż najważniejsza jest liberalizacja rynku, która doprowadzi do spadku cen i w efekcie umożliwi najbardziej potrzebującym zrobienie większych zakupów za ich skromne dochody. Jednak Kamil Kajetanowicz uważa także, że do danych o biedzie trzeba podchodzić z rezerwą, ponieważ nie są one w pełni wiarygodne. Ekspert stwierdził także, że żadnemu państwu nie udało się dotąd stworzyć skutecznego systemu walki z ubóstwem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

+

syty głodnego nie zrozumie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szaleńczo ceny rosną wszędzie, w całej europie i nie tylko, rzecz w tym, że jesli wzrosły to bogaty jeszcze może zapłacić, a biednemu nie wystarczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za podjęcie ważnego i trudnego tematu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.