Pozycja materiału w rankingach:
Zostawiamy przereklamowaną Terakotową Armię i zamiast tego wybieramy się do muzułmańskiej dzielnicy. Pobyt kończę przechadzką po ulicy tajemniczych sklepów, które okazują się być skupiskiem burdeli.
Według mojego przewodnika po Chinach Xian to miasto, które każdy szanujący się turysta musi zobaczyć. Klucz do jego popularności leży w znajdującej się nieopodal Terakotowej Armii. Za tą tajemniczą nazwą kryje się osiem tysięcy wypalonych z gliny figur żołnierzy strzegących grobowca pierwszego cesarza Chin. Zachwyt przewodników nie pokrywał się z relacjami spotkanych przez nas turystów. Prawie wszyscy narzekali na tłumy, kiepskie widoki i astronomiczne ceny. Niepochlebne recenzje i topniejący budżet skłaniają nas do zostawienia tego, jak niektórzy mówią, ósmego cudu świata (który to już?). W zamian urządzamy sobie przechadzkę po mieście.
Wybieramy się do dzielnicy muzułmańskiej. Przypomina mi się jak w Pekinie urządziłem sobie podobną wyprawę. Przez swoją rozbudzoną wyobraźnie spodziewałem się chińsko-arabsko-perskiego miszmaszu, ze sprzedawcami dywanów i mężczyznami zaciągającymi się fajką wodną. Trafiłem tymczasem do typowej dla Pekinu postsocjalistycznej szarzyzny zmieszanej z zachodnim kiczem, spod której wyłaniała się orientalna kopuła meczetu.
Prostytucja jest w Chinach zakazana. Mimo to natykałem się na nią co chwilę pod najprzeróżniejszymi maskami. W Datongu były to udekorowane na różowo salony fryzjerskie, w Pekinie dyskoteki, a w Xian sklepy z nie wiadomo czym. Władza patrzy na to przez palce. Po pierwsze sama z tego korzysta pobierając za swoją pobłażliwość sute łapówki. Po drugie prostytucja to jeden z elementów przyciągających zagranicznych inwestorów. Zwłaszcza Tajwańczyków, z których wielu ma w Chinach swoje „drugie żony”. I wszyscy są zadowoleni. Może z wyjątkiem pochodzących ze wsi prostytutek. Ale tym mało kto się tutaj przejmuje.
Artykuły
(49)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 27 | Miejscowość: Zielona Góra/Poznań | Kraj: Polska
O mnie: Jestem studentem cybernetyki ekonomicznej i choć bardzo lubię mój ścisły kierunek, to mam również inne zainteresowania, które chciałbym realizować na tym portalu.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adam Degler 18.04.2008 12:18
Maćku, o paleniu trawki na wyjazdach nawet nie wspominam ;)
powrót do korzeni he he:)
Adam Degler 18.04.2008 11:57
Zastanawia mnie jeden fenomen: jak ktoś łazi po ulicach burdeli gdziekolwiek za granicą i to opisuje, uznaje się to za... no właśnie, co? Jakąś ambitniejszą turystykę, seks-turystykę, czy tzw. ciekawość "prawdziwego życia" (buhaha:). A może citizen journalists z Zachodu robią po pobycie w Warszawie galerie tych kolorowych ulotek zatykanych za wycieraczki? Ciekawe zjawisko...
Tomasz Jośko 17.04.2008 23:52
Michał, na kolejną wyprawę koniecznie zabierz aparat :)
Marika Przybył 17.04.2008 20:13
Trzecie pióro dla Michała!
Solidna (to mało powiedziane) robota! Naprawdę świetnie.
Moje najszczersze gratulacje!
Agnieszka Dąbrowska 17.04.2008 19:51
Plus tak wielki jak stąd do Xian i z powrotem
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +1658)