Facebook Google+ Twitter

X-Men, bohaterowie z niskiej półki

Seria Essential, jest udanym przedsięwzięciem wydawnictwa Mandragora. Zeszyty przedstawiające pierwsze przygody najbardziej znanych bohaterów komiksów, to świetny pomysł. Niestety, wydanie poświęcone X-Menom jest ich "najbrzydszym"dzieckiem.

X-Men- Essential / Fot. materiały dystrybutoraX-Men są jednymi z wielu bohaterów Marvela, których przygody przedstawiło wydawnictwo Mandragora w serii Essential. Ów zbiór obejmuje amerykańskie zeszyty od numeru 94 do 119 plus jeden komiks "gigant size". Autorem scenariuszy jest Chris Claremont a za rysunki odpowiadają Dave Cockrum i John Byrne.

Przygody X- Menów są typową marvelowską opowiastką o walce dobra ze złem, w których wyraziste postacie superbohaterów i superłotrów pojedynkują się, mając w rękach losy świata. W komiksie możemy zobaczyć typowe dla jego amerykańskiej odmiany połączenie pojedynków na supermoce, odbywające się czy to w mieście czy przestrzeni kosmicznej, nieważne jak i gdzie, byle bardzo intensywnie.

W natłoku nawalanek ginie gdzieś scenariusz, dialogi głównie odnoszą się do przebiegu walki. Wielkim przegranym tego komiksu jest Wolverine, którego ciekawa osobowość prezentowana na łamach osobnego wydawnictwa, została zupełnie pominięta. Tu zostaje pokazany jako płytka psychologicznie postać, czara goryczy przelewa się, kiedy przeżywa miłosne fascynacje wobec partnerki swojego dowódcy... Żenada.

„Najciekawszym” członkiem X- Menów jest dla mnie Nightcrawler. Postać ta jest połączeniem diabła, elfa i niemieckiego cyrkowca(!), jego fantastyczną umiejętnością jest teleportowanie się i pozostawianie siarkowego smrodu. Opis każdego z mutantów może przybrać taką groteskową formę, ale czy właśnie nie dzięki takiemu strasznemu koloryzowaniu, komiksy Marvela osiągnęły tak wielki sukces na całym świecie?

Tym, co również może fascynować młodych ludzi ( żeby nie napisać dzieci), jest przedstawienie wszystkich postaci jako idealnie zbudowanych, pięknych herosów, którzy niezależnie od tego, co się dzieje, nie poddają się i zawsze walczą w słusznej sprawie, nie maja dylematów, zawsze liczy się walka o dobro Ziemi. Cała ta idealność podana jest w buntowniczym „sosie”, w którym dominują buńczuczne odzywki, zadziorność i niespodziewane pokazywanie nieznanego oblicza...

Jeśli miałbym wyróżnić z tego opasłego, składającego się z 27 opowiadań wydania choć jedną historię, która choć na chwilę mnie zaciekawiła lub zafrapowała, to byłaby to wizyta X- Menów w "dzikim kraju”, czyli prehistorycznej krainie, która znajduje się poza czasem i jest ukryta przed światem zewnętrznym. Rzeczą, za która cenie ten wątek w przygodach X-Menów, jest tło, które tworzy dzika przyroda, która jest bardzo odświeżająca po kosmiczno-fantastyczno-nowoczesnych bazach, kryjówkach itd. Również wyróżniającym wątkiem tej historii, jest postać „skamieniałego Boga”, który chce stworzyć totalitarne państwo - więzienie. Niestety, to bardzo mało plusów jak na 530 stron!

Komiks X-Men jest według mnie najgorszym wydawnictwem serii Essential. Niezbyt dobry przekład sprawił, że większości dialogów nie dało się czytać, gdyż były banalne, nadęte i bez sensu. Żałuje trochę czasu spędzonego z X- Menami, na końcu bardzo się spieszyłem z czytaniem, gdyż czekał na mnie „Corto Maltese” Hugo Pratta, a w nim wszystko to, co sprawia, że komiks europejski bije na głowę swojego amerykańskiego poprzednika.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Chyba jedynie w wyniku paradoksu - a być może najprostszej niewiedzy - okazuje się, że zestawienie serii komisów X-Men, które na Zachodzie są uznawane za jedne z "klasycznych" i najlepszych (chodzi oczywiście o The Dark Phoenix Saga), recenzent potraktował w taki sposób (infantylne, przegadane itd.).
Rzeczywiście, ponieważ pierwotnie ukazały się one w latach siedemdziesiątych XX wieku, kształt scenariusza, jak i układ kadrów oraz rysunek, wzbudzają niechęć wspólczesnego czytelnika. Ale, jak sądze, podobne emocje wywołuje czytanie klasycznych dramatów czy powieśći (i nie ma w tym porównaniu literatury i komiksów żadnej perwersji).
Ponadto, w swym "geniuszu" wydawcy z Mandragory (która zdaje się, jest lub niedawno była na skraju upadku), spóźnili się o dobrą dekadę, ponieważ dokładnie tę samą serię wydał wcześniej TM-SEMIC (charakteryzujący się równym poziomem ignorancji w stosunku do doboru oraz znajomości tematu).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.