
Z samego rana na ulice wyszli wolontariusze z 10 krakowskich sztabów. - Mam 7 lat i zbieram pieniążki już drugi raz. Wstałam bardzo wcześnie, bo chcę uzbierać jak najwięcej dla innych dzieci - mówi W24 7-letnia Patrycja, spotkana na ulicy Szewskiej. – Ja sama gram już piąty raz. Zaraziłam tym moją córeczkę. Mam nadzieję, że będzie to taka nasza tradycja - dodaje Pani Ania, jej mama.
Na Małym Rynku od 11.30 do 16.30 można było oddać krew w autokarze Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. – WOŚP to nie tylko wrzucanie pieniędzy do puszek. W tym roku postanowiłam oddać swoją krew, bo ona też jest przecież potrzebna. Od 20 lat wspomagam akcję i nie słucham
negatywnych opinii o Jurku Owsiaku. Pomagajmy! Pokażmy wszystkim, jak wielkie serca mają Polacy! - apeluje Pani Joasia spotkana na rynku.
Do akcji włączyło się 30 członków Klubu Morsa "Kaloryfer". Zanurzyli się w zbiorniku wody na Zakrzówku, gdzie woda miała ok. 5 stopni Celsjusza. Morsy w ten sposób zbierały datki, przy okazji pokazując, jak bardzo gorące mają serca.
Krakowianie mogli również tego dnia zwiedzać wystawy Muzeum Narodowego oraz Galerię Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach w zamian za datki do orkiestrowej puszki. – Nigdy nie wspierałem tej akcji. Uważam, że inne organizacje robią dużo więcej dobrego, a o tym się nie mówi. Pan Owsiak dużą część tego bierze dla siebie i taka jest prawda. W tym roku jednak żona namówiła mnie, żebyśmy wybrali się do muzeum. Chcąc, nie chcąc, wsparłem tę akcję, bo biletem wstępu było wrzucenie datków do puszki – mówi Pan Edward.
O godzinie 16 na Rynku Głównym rozpoczął się koncert. Jako pierwszy wystąpił zespół Via Rei. Po nim na scenie odbyła się licytacja wielkiego piernika i maskotki małopolskiej policji. Po długich negocjacjach udało się zebrać za każde z nich 350 złotych.
Później nadszedł czas na zespoły DMFA i CF98. Pierwszy z nich porwał publiczność i pozytywnie zaskoczył poziomem muzycznym.
Po godzinie 19 licytowano mecz z piłkarzami Wisły Kraków. Znalazło się aż dwóch chętnych, którzy zapłacili za spotkanie ze swoimi ulubieńcami kolejno 600 i 700 złotych. Następnie na scenie pojawił się znany z X-Factora Mats Meguenni z zespołem. Znacznie wyróżniał się na tle poprzednich ekip, które stawiały raczej na mocniejsze brzmienia. Młody Norweg swoim wspaniałym głosem zachwycił krakowską publiczność.