Facebook Google+ Twitter

Yann Tiersen wystąpił w łódzkiej Wytwórni

Wspaniała muzyka, niezwykła atmosfera, czyli jak w niedzielny wieczór Yann Tiersen czarował łódzką publiczność.

Wieczór wrażeń w wytwórni rozpoczął się od spotkania z Tomaszem Raczkiem, który promował swoją nową książkę. Atrakcją był też film o Zygmuncie Kałużyńskim, pt. "Pół życia w ciemnościach". Obraz nie zachwyca pod względem montażu, ale pozwala spojrzeć na tego legendarnego przecież, krytyka filmowego z zupełnie innej strony, bardziej osobistej. Po projekcji Raczek chętnie odpowiadał na pytania.
Yann Tiersen / Fot. wikipedia, licencja CC
Część muzyczną rozpoczął zespół Lonski&Classen. Support spełnił swoją rolę, zabawił publiczność, zaprezentował kilka całkiem niezłych kawałków.

Ale przecież wszyscy czekali, i to dość długo, na gwiazdę wieczoru. Yanna Tiersena. Wyjątkowego artystę.

Cały koncert był spójny, ale przedstawiono kilka skrajnie różnych utworów. Od czegoś, co można nazwać tiersenowską balladą, aż po post-rockowe kawałki. Kompozycje pochodziły z różnych płyt, ale ze szczególnym naciskiem na najnowszą, Dust Lane. Wydaje się, że większość publiczności była urzeczona, w skupieniu słuchała fascynujących dźwięków i wytrwale nagradzała brawami każdy utwór.

Na zakończenie, po długich owacjach muzycy wyszli na drugi bis.

Twórczość Tiersena można by nazwać muzycznym eklektyzmem. Czerpie całymi garściami z innych gatunków, używa najróżniejszych instrumentów. Wychodzi z tego mieszanka wybuchowa. Bez wątpienia nie jest to muzyka, która może być brzęczącym tłem dla jazdy w samochodzie, ani tym bardziej nie będzie dobra do bezmyślnego nucenia podczas zwiedzania alejek w markecie. Przeciwnie. Jest to muzyka, której trzeba coś dać, żeby coś otrzymać.

Tiersen znany jest przede wszystkim jako kompozytor ścieżki dźwiękowej do Amelii i Good bye, Lenin, ale na uwagę zasługuje cały jego dorobek artystyczny, co doskonale udowodnił tego wieczoru.

Na koncercie pojawił się spory tłum ludzi w każdym wieku, co oznacza, że jego muzyka, choć tak, wydawałoby się, specyficzna, może trafiać (i trafia!) w gusta najróżniejszych odbiorców. Występ był wspaniały, jednak jakość dźwięku pozostawiała wiele do życzenia. Zgrzyty i trzaski, oczywiście, bardzo przeszkadzały. Tylko chyba nawet te niedociągnięcia nie były w stanie zmącić radości fanów Tiersena.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.