Facebook Google+ Twitter

Yes, we can. Tak, my możemy

Jeden z dziennikarzy opisujących politykę amerykańską, a w szczególności ostatnie wybory, stwierdził, że nie będzie już drugiej tak porywającej, tak niesamowitej, tak przełomowej kampanii prezydenckiej w USA. Dość odważna teza.

Możliwe, że prawdziwa. Jak to się właściwie stało, że wyborami w Ameryce od niemal dwóch lat interesowało się tyle osób na całym świecie?

Przede wszystkim, chcąc nie chcąc, prezydent Stanów Zjednoczonych, biały, czarny, mężczyzna czy kobieta, jest uznawany za przywódcę świata. Nawet, gdy jego kraj przeżywa ogromny kryzys. Nie tylko finansowy. Gdy uwikłany jest w dwie wyniszczające wojny na drugim krańcu Ziemi, obie będące już w sferze symbolicznej porażkami. Po drugie wiele osób, czy to w USA, czy w Europie ma serdecznie dość George'a Busha. Jego samego i jego polityki. Od czasów Nixona nikogo Amerykanie i reszta świata "nie kochała" tak bardzo jak kowboja z Teksasu.

Mówi się, że żaden republikanin nie miał szans z Barackiem Obamą. Nie dlatego, że jest on niepokonany, tylko, że oni z góry są skazani na porażkę. Republikanin równa się człowiek Busha. McCain i jego sztab świetnie sobie z tego zdawali sprawę, ale Obamy również. Dlatego ciągle wytykano senatorowi z Arizony, że będzie kontynuował politykę obecnego prezydenta (co po części jest oczywiste, bo McCain był przeciwny wycofaniu wojsk z Iraku), albo, że go wcześniej popierał, co nie do końca jest prawdą. Tak czy owak, sztab republikanów walczył z tym jak mógł. Lecz oderwanie od siebie łatki "kumpel Busha", to jedno, a przekonanie wyborców, że jest się lepszym od kontrkandydata, to drugie. Do tego zdaje się McCain potrzebował charyzmatycznego kandydata na wiceprezydenta. Dlatego też Sarah Palin, gubernator z Alaski, polityk całkowicie do niedawna nieznany, do tego kobieta, co miało pokazać McCaina jako człowieka otwartego i niezbyt republikańskiego, miała sprawdzić się w tej roli. Założenie dobre, ale wykonanie już znacznie gorsze. Gdyby ktoś wcześniej dokładnie sprawdził kandydaturę gubernator Palin, może McCain mógłby zyskać na tym polu.

Był to początek września. Poparcie dla McCaina rosło, zrównał się nawet w sondażach z Barackiem Obamą. Sarah Palin była gwiazdą, pokazywano ją w telewizji często i chętnie. Zaskoczenie było spore, ale oto właśnie chodziło. Palin, mama pięciorga dzieci, miłośniczka polowań, miała być zasłoną dymną przed tematami, które pogrążały republikanów. Niestety, gdy dziennikarze zaczęli "prześwietlać" kandydata na vp (vicepresident) republikanów, okazało się, że Palin nie bardzo ma pojęcie o polityce zagranicznej. Z czasem okazała się świetnym materiałem dla satyryków amerykańskich. I tak czar pani gubernator prysł niczym bańka mydlana.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.