Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

728 miejsce

Z AIESEC w Indiach. Opowieść ku przestrodze

Indie stały się najpopularniejszym miejscem praktyk studenckich organizowanych przez AIESEC. Czy warto poddać się trendowi i pojechać właśnie tam? Poniżej zamieszczam opis własnej przygody z Delhi.

Historia, która zaraz opiszę, wcale nie jest zabawna, ani optymistyczna. Przez długi czas wydawała mi się na tyle frustrująca, że nie chciałem jej nawet opowiadać. Zdecydowałem się na to całkiem przypadkiem. Słuchałem Elektrycznych Gitar, kiedy sobie uświadomiłem, że kolejne wersy piosenek Kuby Sienkiewicza coraz lepiej oddają klimat i absurd mojego położenia. Skoro inni mogą z przymrużeniem oka podchodzić do tego typu nieprzyjemności, ja też chyba dam radę. Tytuły poszczególnych fragmentów opowieści pochodzą właśnie z tekstów Sienkiewicza (bądź ich parafraz). Czy jednak rzeczywiście jest z czego się śmiać, oceńcie Państwo sami.

CZĘŚĆ I: Myślicie, że to Warszawa gustuje w takich scenach, a to pogłębia się chaos w indyjskich Atenach.

Nie jestem chyba jedynym Polakiem, który bardzo często spotyka się ze stwierdzeniem: „Takie rzeczy to się dzieją tylko w Polsce”. Mili Państwo, wiedzcie, że po wizycie w Indiach powyższe zdanie w kontekście Polski brzmi po prostu śmiesznie. To właśnie na subkontynencie indyjskim można doświadczyć najbardziej absurdalnych, nielogicznych i absolutnie nieakceptowalnych w cywilizowanym kraju historii.

Praktyka z AIESEC Delhi University

Praktykanci śpią po dwoje na łóżkach, a także na krzesłach - tam już pojedynczo. / Fot. Krzysztof KrakowskiPewnego pięknego marcowego popołudnia tego roku zdecydowałem o wyjeździe na siedmiomiesięczną wymianę studencką do Delhi. Miałem w czasie tych siedmiu miesięcy odbyć praktyki jako nauczyciel języka angielskiego w Indyjskim Instytucie Języków Obcych (Indian Institute for Foreign Languages). Wymianę zorganizowała międzynarodowa organizacja studencka AIESEC. Podstawowymi zadaniami AIESECu związanymi z wymianami są: 1) przedstawienie studentom propozycji pracy nawet w najbardziej egzotycznych zakątkach świata, 2) skontaktowanie ich z pracodawcami, 3) pomoc przy podpisaniu umowy, 4) zapewnienie mieszkania w obcym kraju i 5) ułatwienie aklimatyzacji. Delhijski komitet organizacji wywiązuje się z tych obowiązków tylko pozornie. Przyleciałem do indyjskiej stolicy 25 czerwca, z lotniska odebrał mnie przedstawiciel AIESECa, Ankur. Zabrał mnie do swojego domu, poczęstował obiadem i odwiózł do tzw. domu praktykantów, gdzie miałem mieszkać przez następne siedem miesięcy. W momencie przekroczenia progu nowego lokum skończyły się moje pozytywne kontakty z AIESECiem. Po pierwsze, mieszkanie było niesamowicie zapuszczone i zagracone. Ponadto mieszkało tam więcej osób, niż było łóżek, dlatego pierwszych kilka dni (do momentu wyprowadzenia się jednego ze innych lokatorów) spędziłem na materacu na balkonie. Nie dostałem klucza do mieszkania, więc za każdym razem, kiedy wracałem do domu po pracy/zakupach/etc. musiałem liczyć na szczęście, że akurat zastanę kogoś z moich współlokatorów. Nie wspomnę już o tym, że zdarzało się, że w mieszkaniu na długie godziny, a nawet dni odłączano wodę i prąd! Prawdziwe wyzwanie, żeby chociaż tydzień przetrwać w takich warunkach, nie mówiąc o siedmiu miesiącach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

mala
  • mala
  • 06.07.2012 07:40

moi drodzy, tak sie sklada ze w tym momencie jestem w indiach i jestem rowniez zniesmaczona, rozgorzyczona, zla i wkurzona! aiesec nie poinformowal mnie ze nie bede mieszkala w delhi tylko w miejscowosci oddalonej 30 km od stolicy. ale to nic. aiesec przedstawil mi zle informacje - powiedzieli ze bede pracowala 45h w tyg a na miejscu okazuje sie ze zobligowana jestem pracowac w kazde soboty rowniez. teraz wytaczam wojne aiesecowi bo nie takie byly ustalenia. oczywiscie oni nie odbieraja telefonow i mam mase problemow. uwazajcie na aiesec i indiach - to tez opinia moich znajomych z polski i nie tylko - praca tutaj to glowie call center - nie wazne jak by ladnie zaoferowali job descriptions... siedzi sie minimum 9 h przy biurku i sprzedaje uslugi. masakra. ale ja tego tak nie zosatwie bede walczyc o swoje prawa!

Komentarz został ukrytyrozwiń
ui
  • ui
  • 20.03.2012 21:18

no to aiesec polecial....

Komentarz został ukrytyrozwiń
sunday.driver
  • sunday.driver
  • 23.08.2011 14:31

Rozumiem frustrację, ale tak jak już ktoś napisał - autor tekstu chyba nie przygotował się psychicznie na wizytę w Indiach. Tam tak po prostu jest. Miałeś kolego szczęście, że w ogóle dostałeś się na praktyki i przeżyłeś przygodę życia, za którą wielu oddałoby wiele. Powtażam, rozumiem frustrację, jednak kręcenie nosem że pracowałeś za mało, że pensja za mała, że warunki "niekomfortowe" - jest raczej nieuzasadnione, biorąc pod uwagę specyfikę miejsca. Ba, bardzo nieuzasadnione ;)

zdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń
hahaha
  • hahaha
  • 31.05.2011 20:42

a coś Ty myślał że złote góry będą ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ola
  • Ola
  • 21.01.2011 08:07

Wiadomo, że Indie nie są łatwym krajem. Miałeś pecha, ale nie jest on niestety tak bardzo wyjątkowy w tej części świata. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, zacisnąć zęby i walczyć o swoje. Mi to jednak nie przeszkadza w tym, żeby korzystać z życia w Mumbaju. AIESEC tutaj też do najlepiej zorganizowanych nie należy, ale można przeżyć, a co Cię nie zabije, to Cię wzmocni - pobyt tutaj traktuję jako przygodę czasem nieco ekstremalną, a na pewno bardzo interesującą. Moja praca jest ok, chociaż też za dużo nie robię i musiałam trochę się pokłócić o wypłatę. Indie :)

Trochę mnie jednak dziwi podejście autora tekstu, który wydaje się być zupełnie nieprzygotowanym do wyjazdu do Indii. Jesli ktoś spodziewa się przyjechać tutaj i nie napotkać żadnych problemów, to lepiej niech sobie podaruje. Mnie też na początku czasem te problemy przerastały, ale satysfakcja z ułożenia sobie tutaj w miarę wygodnego życia jest tym większa. Wiadomo, nie wszystko da się załatwić pozytywnie i czasem po prostu trzeba się poddać, ale warto traktować wyjazd na praktyki w Indiach jako ciekawe wyzwanie, a nie tylko łatwy sposób na znalezienie bezpiecznej pracy zagranicą.

I warto mieć dostepne źródło pieniędzy "takich na wszelki wypadek", żeby w razie czego nie zostać na drugim końcu świata bez grosza...

Jeśli ktoś jest zainteresowany moimi wrażeniami z Jaipuru i Mumbaju, to zapraszam na mojego bloga, gdzie opisuję te pozytywny strony życia w Indiach i te mniej... http://przygodyoli.blogspot.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super, że się jednak zdecydowałeś opisać sprawę. Rozesłałam to do paru osób, ku przestrodze :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wow, ale skandal. Dobrze, że to opisałeś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.