Pozycja materiału w rankingach:
Indie stały się najpopularniejszym miejscem praktyk studenckich organizowanych przez AIESEC. Czy warto poddać się trendowi i pojechać właśnie tam? Poniżej zamieszczam opis własnej przygody z Delhi.
Pewnego pięknego marcowego popołudnia tego roku zdecydowałem o wyjeździe na siedmiomiesięczną wymianę studencką do Delhi. Miałem w czasie tych siedmiu miesięcy odbyć praktyki jako nauczyciel języka angielskiego w Indyjskim Instytucie Języków Obcych (Indian Institute for Foreign Languages). Wymianę zorganizowała międzynarodowa organizacja studencka AIESEC. Podstawowymi zadaniami AIESECu związanymi z wymianami są: 1) przedstawienie studentom propozycji pracy nawet w najbardziej egzotycznych zakątkach świata, 2) skontaktowanie ich z pracodawcami, 3) pomoc przy podpisaniu umowy, 4) zapewnienie mieszkania w obcym kraju i 5) ułatwienie aklimatyzacji. Delhijski komitet organizacji wywiązuje się z tych obowiązków tylko pozornie. Przyleciałem do indyjskiej stolicy 25 czerwca, z lotniska odebrał mnie przedstawiciel AIESECa, Ankur. Zabrał mnie do swojego domu, poczęstował obiadem i odwiózł do tzw. domu praktykantów, gdzie miałem mieszkać przez następne siedem miesięcy. W momencie przekroczenia progu nowego lokum skończyły się moje pozytywne kontakty z AIESECiem. Po pierwsze, mieszkanie było niesamowicie zapuszczone i zagracone. Ponadto mieszkało tam więcej osób, niż było łóżek, dlatego pierwszych kilka dni (do momentu wyprowadzenia się jednego ze innych lokatorów) spędziłem na materacu na balkonie. Nie dostałem klucza do mieszkania, więc za każdym razem, kiedy wracałem do domu po pracy/zakupach/etc. musiałem liczyć na szczęście, że akurat zastanę kogoś z moich współlokatorów. Nie wspomnę już o tym, że zdarzało się, że w mieszkaniu na długie godziny, a nawet dni odłączano wodę i prąd! Prawdziwe wyzwanie, żeby chociaż tydzień przetrwać w takich warunkach, nie mówiąc o siedmiu miesiącach.Zobacz także:
Artykuły
(2)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 24 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
sunday.driver 23.08.2011 14:31
Rozumiem frustrację, ale tak jak już ktoś napisał - autor tekstu chyba nie przygotował się psychicznie na wizytę w Indiach. Tam tak po prostu jest. Miałeś kolego szczęście, że w ogóle dostałeś się na praktyki i przeżyłeś przygodę życia, za którą wielu oddałoby wiele. Powtażam, rozumiem frustrację, jednak kręcenie nosem że pracowałeś za mało, że pensja za mała, że warunki "niekomfortowe" - jest raczej nieuzasadnione, biorąc pod uwagę specyfikę miejsca. Ba, bardzo nieuzasadnione ;)
zdr.
Ola 21.01.2011 08:07
Wiadomo, że Indie nie są łatwym krajem. Miałeś pecha, ale nie jest on niestety tak bardzo wyjątkowy w tej części świata. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, zacisnąć zęby i walczyć o swoje. Mi to jednak nie przeszkadza w tym, żeby korzystać z życia w Mumbaju. AIESEC tutaj też do najlepiej zorganizowanych nie należy, ale można przeżyć, a co Cię nie zabije, to Cię wzmocni - pobyt tutaj traktuję jako przygodę czasem nieco ekstremalną, a na pewno bardzo interesującą. Moja praca jest ok, chociaż też za dużo nie robię i musiałam trochę się pokłócić o wypłatę. Indie :)
Trochę mnie jednak dziwi podejście autora tekstu, który wydaje się być zupełnie nieprzygotowanym do wyjazdu do Indii. Jesli ktoś spodziewa się przyjechać tutaj i nie napotkać żadnych problemów, to lepiej niech sobie podaruje. Mnie też na początku czasem te problemy przerastały, ale satysfakcja z ułożenia sobie tutaj w miarę wygodnego życia jest tym większa. Wiadomo, nie wszystko da się załatwić pozytywnie i czasem po prostu trzeba się poddać, ale warto traktować wyjazd na praktyki w Indiach jako ciekawe wyzwanie, a nie tylko łatwy sposób na znalezienie bezpiecznej pracy zagranicą.
I warto mieć dostepne źródło pieniędzy "takich na wszelki wypadek", żeby w razie czego nie zostać na drugim końcu świata bez grosza...
Jeśli ktoś jest zainteresowany moimi wrażeniami z Jaipuru i Mumbaju, to zapraszam na mojego bloga, gdzie opisuję te pozytywny strony życia w Indiach i te mniej... http://przygodyoli.blogspot.com/
Natalia Łuczak 18.06.2010 23:07
Super, że się jednak zdecydowałeś opisać sprawę. Rozesłałam to do paru osób, ku przestrodze :)
Adam Lutostański 13.09.2009 20:25
Wow, ale skandal. Dobrze, że to opisałeś.
Pierwszy film zarejestrowany okularami Google już w sieci! [YouTube]
(odsłon: +366)