Facebook Google+ Twitter

Z Anną Nehrebecką w Pałacu Tarnowskich w Ostrowcu Świętokrzyskim

Na zaproszenie posła Platformy Obywatelskiej, Zbigniewa Pacelta i Stowarzyszenia Młodych Ostrowczan do Ostrowca Świętokrzyskiego przyjechała znana i lubiana aktorka, ostatnio także warszawska radna, Anna Nehrebecka. Spotkanie z wielbicielami jej talentu odbyło się w ogrodach stylowego Pałacu Tarnowskich.

Iwo Byczewski i Anna Nehrebecka. / Fot. Krzysztof KrzakAnnie Nehrebeckiej towarzyszył mąż, Iwo Byczewski, były ambasador Polski w Belgii, którego rodzina po mieczu (ze strony ojca) wywodzi się z dzielnicy Ostrowca Świętokrzyskiego, Częstocic, gdzie jego dziad był dyrektorem i właścicielem miejscowej cukrowni. Na cmentarzu w pobliskiej Szewnie znajdują się groby rodziców męża aktorki.

Obdarzona dużym talentem aktorskim Anna Nehrebecka ma również ogromną umiejętność szybkiego zjednywania sobie słuchaczy i wytwarzania niezwykle przyjaznej i pozytywnej atmosfery. Wyczerpująco odpowiadała na zadawane jej pytania. Oto niektóre z nich:

Jaka poza kamerami jest Anna Nehrebecka, utożsamiana dzięki zagranym rolom z kobietami delikatnymi, subtelnymi, czasami wręcz naiwnymi?Anna Nehrebecka. / Fot. Krzysztof Krzak

- O tym, jaka jestem w życiu codziennym mogą powiedzieć ci, którzy są ze mną. Jednak mówiąc serio: naiwność nie oznacza braku mądrości. Bardziej lub mniej łagodny uśmiech nie oznacza, ze człowiek nie potrafi być smutny i poważny. Uważam, ze postacie, które grałam były silnymi osobami. Wbrew utartym schematom, że te naiwne uśmiechnięte panienki nic nie widziały i nie umiały, to one przecież zostawały w domach ze wszystkimi codziennymi sprawami, podczas gdy ich mężczyźni walczyli z szabelkami w dłoniach. Musiały być silne, zdecydowane, ale jednocześnie wrażliwe, ciepłe i nie wstydziły się tego, że są kobietami.

Czy jest jakaś rola, którą chciała Pani zagrać lub uważała, ze powinna zagrać, a otrzymał ją ktoś inny?
- Nie ukrywam, że należę do tego pokolenia, które się wychowywało na między innymi na "Trylogii" Sienkiewicza i uwielbiałam Oleńkę Billewiczównę. Zawsze, gdy pytano mnie o wymarzoną rolę, odpowiadałam, że chciałabym ją zagrać. Nie zagrałam, ponieważ reżyser "Potopu" (Jerzy Hoffman - przyp. KK) uważał, że nie powinnam grać ról kostiumowych. Mam jednak tę satysfakcję, że po wielu wielu latach powiedział, iż był to jego największy błąd, że to nie ja zagrałam Oleńkę. I już nie zagram...

Jak wspomina Pani pracę nad filmem "Ziemia Obiecana"?
- Byłam wtedy dosyć młodą aktorką, zafascynowaną Wajdą i zaszczyconą zaproszeniem mnie przez niego do filmu. To było dla mnie duże przeżycie. Miałam ambicję, żeby nie tylko być i wyglądać, ale również coś zagrać. Byłam jednak bardzo stremowana i uważałam, że wszyscy są mądrzejsi i lepsi ode mnie, co nie jest dobre w moim zawodzie i w każdym innym. Na początku mi to bardzo przeszkadzało, bałam się zgłaszać jakiekolwiek propozycje, co do zagrania danej sceny lub uwagi odnośnie kostiumu. Wajda jednak wiedział, co ze mną zrobić, bo Anka zapadła w pamięć widzów. Dzięki tej roli trafiłam do filmu albańskiego, którego reżyser obejrzał "Ziemię Obiecaną" podczas studiów w Belgradzie i obiecał sobie, że jeśli kiedyś zrobi jakiś film, to ja w nim zagram i tak się stało.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Fan
  • Fan
  • 23.06.2011 14:21

miła kobieta. rozmowa bardzo udana też dzieki prowadzącej Anecie Pierścińskiej, która podczas każdego spotkania umie wytworzyć ciepłą atmosferę.pełen profesjonalizm. gratuluję

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jola
  • Jola
  • 19.06.2011 13:55

Bardzo sympatyczna osoba ta Anna Nehrebecka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Interesujące

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.