Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13447 miejsce

Z Azorem na ruskie pierogi

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-07-08 10:12

W Polsce zabieranie zwierząt do pracy i innych miejsc publicznych na razie najpopularniejsze jest wśród reprezentantów wolnych zawodów. Psy spotkać można w niektórych kancelariach adwokackich, biurach, gabinetach prezesów.

Podobnie jak ich właściciele, przy przekraczaniu granicy legitymują się paszportem. Jak właściciele, mają książeczki zdrowia i, jak właściciele, muszą zapłacić za dobę hotelową, która, dla przykładu w łódzkim Grandzie, kosztuje 50 zł. Pies, kot, fretka, najbliżsi przyjaciele człowieka, którzy coraz częściej towarzyszą mu nie tylko w domu czy na spacerze, ale także w pracy, podróżach, restauracjach.

Prezes i jego pies

To, co w krajach zachodniej Europy nie jest niczym nadzwyczajnym, w Polsce zaczyna raczkować. Moda na zabieranie zwierząt do pracy i innych miejsc publicznych na razie najpopularniejsza jest wśród reprezentantów wolnych zawodów. Psy spotkać można w niektórych kancelariach adwokackich, biurach, siedzibach rad nadzorczych, gabinetach prezesów, w świecie biznesu. Bywają także maskotkami w niektórych sklepach, a koty w pubach.

– Właśnie siedzę z Bikim (white terier) w jednej z antwerpskich restauracji – śmieje się do słuchawki Michał Będzia, łódzki biznesmen. – Tu nikogo to nie dziwi, nikomu nie przeszkadza, podobnie, gdy melduję się z nim w hotelu czy wsiadam do samolotu. Czasami pies towarzyszy mi podczas biznesowych spotkań. Myślę, że przyjazna reakcja otoczenia wynika z przekonania, że Biki jest zdrowy, zaszczepiony przeciwko wszelkim możliwym chorobom. Poza tym ma paszport i nie jest agresywny. Wszyscy też mają pewność, że jeśli, nie daj Boże, zdarzy się coś nieprzewidzianego, to ja natychmiast posprzątam.
William Romański, Polak z angielskim paszportem, mieszkający w Rudniku pod Wolborzem, ma cztery owczarki niemieckie. Odwiedza z nimi przyjaciół, jeździ samochodem. Bywa, że gdy udziela lekcji angielskiego, towarzyszy mu pies.
– Również w Polsce coraz częściej psy towarzyszą swym panom nie tylko na spacerze – mówi William Romański. – Jestem przekonany, że nie upłynie dużo czasu, a nawet ci, którzy za zwierzętami nie przepadają, zaczną akceptować taką sytuację.

Pies łagodzi obyczaje

Z obserwacji poczynionych przez Andrzeja Kłosińskiego i Agnieszkę Janeczek, przedstawicieli nowej u nas profesji psich psychologów, wynika, że obecność psa lub kota w miejscu publicznym ma wiele plusów, a nawet wymiernych korzyści.

– Gdyby tak nie było, dogoterapia nie byłaby tak skuteczna i modna – wyjaśnia Andrzej Kłosiński. – Istota takiego leczenia polega na kontakcie z odpowiednio ułożonym psem. Dziecko, mające kłopoty z nawiązaniem kontaktu z otoczeniem, obcując ze zwierzęciem, najczęściej otwiera się na świat. Ale dotyczy to nie tylko dzieci, bo i na dorosłych obecność psa czy kota ma niebagatelny wpływ. Pewnie dlatego, że ani pies, ani kot nigdy nie obrażą człowieka.
– Koty, wylegujące się w pubach na stołach bilardowych, to maskotki przyciągające klientów – opowiada William Romański. – Znają je stali bywalcy lokalu i zwierzęta ich rozpoznają. Tworzy się swoista więź czworonogów z człowiekiem. Jedynym mankamentem jest to, że żywe maskotki szybko obrastają w tłuszcz, bo brakuje im ruchu, a z podsuwanych smakołyków trudno im zrezygnować.
Fundacja DOGTOR dysponuje wynikami badań, dotyczących wpływu obecności zwierząt na łagodzenie stresów i napięć w zbiorowiskach ludzkich. – Test przeprowadzony został podczas klasówek w równoległych klasach, wśród uczniów o podobnych wynikach w nauce – opowiada Marta Czerwińska z fundacji. – Wynik testu był o kilkanaście punktów lepszy w klasie, w której podczas sprawdzianu był pies.
Tomaszowianin Marcin Oyrzanowski podróżuje po Polsce i Europie z potężnym, czarnym jak węgiel dachowcem Mietkiem.
– Bez problemu można kupić specjalny kuferek podróżny dla kota – opowiada pan Marcin. – Mój bardzo lubi jazdę samochodem, a już najbardziej wizyty u znajomych. Bywa, że gdy wyczerpują się tematy do rozmowy, kot ratuje sytuację towarzyską. On to uwielbia, a my oddychamy z ulgą.
Pan Marcin zamierza sprawdzić zbawienny wpływ kota na stosunki towarzyskie w warszawskim banku, w którym pracuje.
Albert Kurkowski, redaktor miesięcznika ,,Kot’’, zjeździł ze swymi kotami całą Polskę i kawał Europy.
– Nigdy – mówi – nie miałem problemów z zamieszkaniem z kotem w hotelu. – Wielu moich znajomych zabiera koty do pracy. To coraz powszechniejsze i pozytywne zjawisko.

Życie sobie, przepisy sobie

Prezes firmy Media4mat Łukasz Gajewski i Michał Będzia są zdania, że jest tylko kwestią czasu, gdy obecność psa lub kota w hotelu, restauracji, biurze czy kantorze, stanie się w Polsce czymś normalnym.

Liczą na to, że nie będzie dochodziło do takich sytuacji, że z psem, nawet na rękach, nie można wejść do hipermarketu, na przykład do OBI, co przydarzyło się Michałowi Będzi.
– Nie ma problemów z zameldowaniem psa w hotelu – mówi Piotr Matulka z łódzkiego Grand Hotelu. – Właściciel wnosi tylko dodatkową opłatę w wysokości 50 zł za dobę. W szczególnych przypadkach możemy poprosić o świadectwo szczepienia, ale to zdarza się rzadko. O jedzenie, spanie i picie dla czworonoga właściciel troszczy się sam.
Ewa Kasprowicz i Klaudia Borucka, kierowniczki łódzkich restauracji Grand i Savoy, też nie widzą niczego zdrożnego w obecności psów pod stolikiem.
– Nie jest to jeszcze zjawisko nagminne, ale takie przypadki zdarzają się coraz częściej – opowiada Ewa Kasprowicz. – Mieszanemu towarzystwu proponujemy zwykle stolik na tarasie. – Trzeba się bowiem liczyć z ewentualnym sprzeciwem innych gości – dorzuca Klaudia Borucka. – Jednak, jak do tej pory, nikt nie protestował.
Polskie przepisy, jak to już wielokrotnie bywało, nie nadążają za rzeczywistością.
– Nie znam żadnych przepisów, które regulowałyby te sprawy – mówi Alicja Michalak z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łodzi. – Takimi sprawami sanepid nigdy się nie zajmował – przynajmniej mnie na ten temat nic nie wiadomo.
Potwierdza to inny przedstawiciel WSSE Andrzej Romanowski. – Skoro jednak psy mogą jeździć tramwajami, pociągami, latać samolotami, to mogą pojawiać się także w innych miejscach – dodaje. – Jeśli oczywiście są zaszczepione, a ich obecności nie sprzeciwia się właściciel takiego miejsca.
Nie regulują tego także przepisy weterynaryjne. Jarosław Naze, wojewódzki lekarz weterynarii w Łodzi, ma dwa bernardyny i do pracy nie zabiera ich tylko dlatego, że – jak żartuje – nie mieszczą się w samochodzie.
– Ale zakazu nie ma – mówi. – Wiadomo, że psów nie wolno wprowadzać do magazynów żywności, sklepów spożywczych, miejsc kultu i muzeów. Jednak żadne przepisy nie regulują tego precyzyjnie.

Ferbi, jesteś piękna!

– Ferbi jest taka słodka – mówi Dagmara Sokołowska o golden retrieverce Łukasza Gajewskiego, prezesa Media4mat, którą spotyka w pracy. – Spaceruje spokojnie po biurze, aż nie można jej nie pogłaskać.

Prezes Gajewski nie ukrywa, że zabierał Ferbi do pracy z bardzo prozaicznego powodu: – Nie chciałem, żeby była skazana na siedzenie całymi dniami samotnie w domu. Postanowiłem więc, że będzie uczestniczyć w zapracowanej części mojego życia.
Na początku pies budził w biurze pewne zdziwienie, ale szybko zaskarbił sobie względy wszystkich pracowników i stał się ich pupilkiem.
– Być może dlatego, że Ferbi jest bardzo towarzyska i przyjaźnie nastawiona do ludzi – zastanawia się prezes Gajewski. – Ale zauważyłem też, iż jej wyraźnie okazywany niepokój w czasie głośniejszej dyskusji podczas oficjalnych spotkań i poważnych debat błyskawicznie tonuje napięcie i uspokaja.
Ferbi wraca do domu zrelaksowana i wygłaskana za wszystkie czasy, a prezes Gajewski cieszy się, że dzięki jej obecności wśród ludzi, pracownicy zaczęli postrzegać go nie tylko jako menedżera zarządzającego firmą, ale także jako osobę, która ma swoje prywatne życie i pasje.
Sławomir Orlicki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.