Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Tomasz Kowalski
Ferrari, które w środę wieczorem uderzyło w filar wiaduktu na warszawskim Mokotowie, prowadził znany dziennikarz motoryzacyjny Maciej Zientarski. W stanie ciężkim trafił do szpitala im. Dzieciątka Jezus na ul. Lindley'a. Wczoraj zaczęło się zdejmowanie bilboardów, na których Zientarscy reklamowali firmę ubezpieczeniową.
Jak mówią policjanci z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie, do wypadku doszło w środę, o godz. 21.40. Ferrari z dużą szybkością jechało ulicą Puławską, od strony ul. Wałbrzyskiej w stronę ul. Poleczki. (O dużej szybkości świadczą ślady na miejscu wypadku i stan rozbitego auta.) Na wysokości ul. Rzymowskiego uderzyło w podporę estakady prowadzącej na Ursynów. Samochód zaczął się palić. Jak mówią świadkowie, na których powołuje się TVN24, 39-letni Maciej Zientarski i dziennikarz "Super Expressu", Jarosław Zabiega, zostali wyrzuceni z auta przez przednią szybę. Ekipy ratunkowe miały ich odnaleźć kilkanaście metrów od płonącego wraku.Zobacz także:
Artykuły
(156)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: "Ta piękna dziewczyna była jednak zabawna (...) Wcale nie zmieszana, swobodna, nawiązująca bezpośredni kontakt z publicznością, mrugnięciem oka zdawała się mówić, że nie ma za grosz talentu, ale cóż to szkodzi, skoro ma coś innego." E. Zola
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marek Bonarski 28.02.2008 16:14
tragedia. Równie tragiczne, że ktoś kto powinien mieć więcej wyobraźni w samochodzie (choćby z racji wykonywanego zawodu) wykazał się jej totalnym brakiem. Życzę Maciejowi powrotu do zdrowia, a rodzinie zmarłego szczerze współczuje.
Sagan Kuba 28.02.2008 15:44
to nie mozliwe zeby Maciek mogl sie tak zachowac. Chlopak z Warszawy napewno nie raz jadacy ta trasa doskonale wie ze przed zakretem przebiegajac pod wiaduktem jest dosc spore wybrzuszenie i nawet jadac 80 km/h samochodem nie sportowym o bardziej konfortowym zawieszeniu czuje sie jak zawieszenie ma spore problemy z wytlumieniem tego. Jezeli jechal 200 km/h to nie dziwie sie ze zatrzymal sie na filarze. Pewnie wylecial tym Ferrari jak rakieta w gore.
profil skasowany profil skasowany 28.02.2008 15:41
Stop wariatom drogowym.
Autor usunął profil 28.02.2008 15:39
Klara, to byla 21.40. Ale to miejsce jest faktycznie tragiczne... :(
ps. NetMan - Tobie juz dziekujemy za komentarze.
Tomasz Kowalski 28.02.2008 15:29
Usunąłem komentarz, zawierający niezgodne z prawem treści.
Autor usunął profil 28.02.2008 13:59
Tam jest ograniczenie prędkości do 50 km/h a oni jechali ponad 200 km/h. Ktoś musiał zginąć.
Autor usunął profil 28.02.2008 13:47
Tragiczne. Zwlaszcza z powodu smierci Jaroslawa Zabiegi. Jednak gazu w samochodzie dodaje sie glowa, nie noga... Mam nadzieje, ze Maciej Zientarski, po rekonwalescencji, poniesie prawne konsekwencje swego czynu. "Nieumyslne spowodowanie smierci" - sadze, ze w polskim prawodawstwie istnieje rowniez taki paragraf...
Autor usunął profil 28.02.2008 12:11
Życzę Maciusiowi dużo zdrowia!!!!!!!!!!!!
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +669)