Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

168257 miejsce

Z buciorami na salony... czyli kultura po łódzku

Zakończył się X Festiwal Twórców "Powiększenie". Po raz kolejny "Złote Glany" trafiły do rąk niepokornych artystycznych osobowości.

Plakat festiwalowy. / Fot. materiał organizatoraNa pięć czerwcowych dni studyjne kino Charlie zmieniło się w kulturalną mekkę Łodzi. Nieprzeciętni indywidualiści, którzy zwykle stronią od świateł jupiterów, zjechali do miasta, by uświetnić festiwalowy jubileusz i tym samym firmować własnym nazwiskiem szeroko pojętą sztukę. Wśród zaproszonych gości pojawili się między innymi twórcy filmowi i teatralni, muzycy, performerzy, poeci. Festiwalowe spotkanie było impulsem do szerzenia idei sztuki ponad podziałami. Takiej która ma w nosie konwenanse, bo jej celem jest burzenie muru niezrozumienia, znoszenie barier i pokonywanie ograniczeń.

Osobowości pod lupą

"Powiększenie" jak co roku zgromadziło twórców wywodzących się z wielu środowisk i reprezentujących różne kierunki artystyczne. - Nie szufladkujemy. Nasłuchujemy, szukamy, szperamy i wyławiamy osobowości przez duże "O". Chcemy pokazać szerokiej publiczności trzy grupy ludzi: uznanych twórców, którzy od lat, konsekwentnie wcielają w życie swoje autorskie programy i mówią własnym językiem sztuki; niezależnych outsiderów, wyrazicieli wolności, którzy nie ulegają modom i na przekór mainstreamowym trendom szukają niszy twórczej oraz utalentowanych debiutantów, którzy dopiero stoją u progu artystycznej drogi - opowiada Piotr Kardas, koordynator festiwalu.

Banner. / Fot. materiał organizatoraZgodnie z obietnicą, organizatorzy zadbali, by festiwalowa publiczność mogła nie tylko spotkać się oko w oko z mistrzami takimi jak Mirosław Dembiński, Józef Robakowski czy Michał Zabłocki, ale także zobaczyła prace młodych twórców, którzy dzięki programom SFP, "30 minut" i "Pierwszy dokument", wypływają na szerokie kulturalne wody. Oczywiście nie zabrakło także pokazów "powiększających" sylwetki tegorocznych laureatów, prezentujących ich kunszt i artystyczny dorobek.

Takie buty

Jak przystało ma festiwal z prawdziwego zdarzenia "Powiększenie" ma swoją nagrodę -"Złote Glany". Buty na prawdziwie artystyczną miarę, "trzewiki z osobowością". - Wszyscy wiemy do czego mogą służyć glany. Do otwierania tego, co nie chce się otworzyć, przecierania szlaków, przebijania się przez tłumy - mówi Kardas - nasze glany to metafora. Są jak osoby, które nagradzamy zawsze na czasie, twarde, nie do zdarcia.

Początkowo festiwalowe trofeum było po prostu pomalowanym na złoto Martensem w rozmiarze 42. Okazało się jednak, że "statuetka" w takiej formie lądowała zwykle na dnie szafy, gdzie zapomniana przez zwycięzców pokrywała się kurzem. Zamieniono ją więc na lepszy, bardziej symboliczny model. Od trzech lat cieszy oczy laureatów kształtem małego bucika.

"Zglanowani"

W tym roku do grona osób szczycących się odciskiem glana dołączyły cztery osobowości, które z finezją i pasją ingerują w prozę codzienności.

Cezary Bodzianowski - performer i pomysłodawca "osobistego teatru zdarzeń" został nagrodzony za niezwykłą kreatywność oraz umiejętność wchodzenia swymi akcjami w otaczającą nas rzeczywistość, dzięki czemu nasyca ją poezją i magią.

Marek Skrobecki, reżyser filmów animowanych, współtwórca "Piotrusia i Wilka", którego doceniono za zaadaptowanie na grunt polski nowatorskiej techniki animacji przestrzenno-lalkowej, dzięki której w sposób jeszcze bardziej przejmujący porusza problematykę ludzkiego losu, nadziei, oczekiwania i spełnienia.
Cezary Bodzianowski, Zbigniew Rybczyński i Marek Skrobecki ze statuetkami / Fot. Paweł Pietrzak
Leszek Mądzik, światowej sławy scenograf i reżyser teatralny, uhonorowany za dramaturgię milczenia mówiącą więcej niż słowa, za malowanie wraz z widzem teatralnych obrazów, za drogę niezależnych poszukiwań - drogę światła i cienia, drogę upływającego wciąż czasu utrwalonego w teatralnych seansach Sceny Plastycznej.

Czesław Mozil, oryginalny muzyk z charakterem, znany jako "Czesław Śpiewa", który obecnie szturmem podbija listy przebojów. Kapituła dostrzegła jego obezwładniający urok osobisty, wrodzoną skromność oraz punkowe zacięcie i niezwykły polsko-duński głos, którym opowiedział nam historię ucieczki ładnej babeczki z dość wesołego miasteczka, wzruszył nas historią żaby, która tonęła w betonie, przybliżył nam zawiłe początki państwa polskiego, przestrzegał do czego może doprowadzić kradzież cukierka (szczególnie, jeśli doszło do niej za czasów Edwarda Gierka), a także czym jest efekt uboczny trzeźwości. Reasumując, za wspaniałą płytę DEBIUT i "maszynkę do świerkania".

Honorową statuetką, przyznaną w ubiegłym roku za całokształt twórczości, odebrał także Zbigniew Rybczyński - twórca animacji między innymi oskarowego "Tanga".

Organizatorzy jeszcze nie zdążyli odsapnąć po festiwalowych szaleństwach, ale już myślą o przyszłorocznych atrakcjach. Kto wie, może do męskiego grona "zglanowanych" dołączy wreszcie jakaś dama. Współczesnej, twórczej i niezależnej następczyni Kopciuszka czy Dorotki z krainy Oz z pewnością z takim obuwniczym atrybutem byłoby do twarzy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.