Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Dział: Motoryzacja

Ocena: 25pkt

Oceń:

Z GPS na manowce


Czy jest jeszcze taki kierowca, który nie korzysta z pomocy nawigacji satelitarnej? Pan, pan i pani nie ma GPSu? Proszę się nie martwić tym faktem. Czasem dobrze z niego nie korzystać.

Fot. ilustracyjna / Fot. Leszek Szymański/PAPJeśli zaufasz nowinkom technicznym całkowicie, możesz nagle zobaczyć, że jedziesz pod prąd (albo raczej odnieść wrażenie, że robią to wszyscy inni), wylądować w rowie, jeziorze lub na torach tramwajowych. Tak jak kierowca ciężarówki w Zabrzu. Wjechał na tory tramwajowe i utknął na nich, powodując kilkugodzinny korek. Ściągnął go dopiero po kilku godzinach specjalistyczny podnośnik.

Kierowca bardzo się zdziwił, że "Marzena" wyprowadziła go na manowce. I naraziła na spore koszta.

Czy od tej chwili będzie słuchał "Krzysztofa"?

tvs

Zobacz także:

Ewa Krzysiak ONline profil autora

Autor: Ewa Krzysiak

Napisz do autora

Artykuły (1011) Galerie (241) Średnia ocen (4.41)

Miejscowość: cały kraj | Kraj: Polska

O mnie: Piszę, czytam, obserwuję.Recenzuję książki i spektakle teatralne, przeprowadzam wywiady. Interesuje mnie człowiek,otaczający świat i mnóstwo innych spraw.Jestem w centrum interesujących wydarzeń. ewakrzysiak@interia.pl

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 24

Sortuj komentarze:

Dominik Tomaszczuk 12.02.2010 10:01

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 24

Kiedyś żeglowałem sobie po Morzu Północnym, a GPS upierał się, że brnę przez piasek na plaży:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beata Szczurzewska 12.02.2010 10:01

Ocena: Ocena pozytywna 22 Ocena negatywna 22

A od czego mamy rozum? Najłatwiej zwalić całą winę na urządzenia. Kierowco - w czasie jazdy nie śpij! Kieruj z głową i nie daj się przechytrzyć wynalazkom!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Lenarcik 12.02.2010 09:57

Ocena: Ocena pozytywna 31 Ocena negatywna 25

Sam miałem podobną, choć nie tak drastyczną przygodę. W Las Vegas ze znajomymi wypożyczyliśmy Forda Mustanga, żeby dać upust młodzieńczym marzeniom na pustyniach Nevady. Dwoje z nas pojechało Mustangiem do Doliny Śmierci w Kalifornii, a pozostała dwójka jechała wolniej innym samochodem. Mieliśmy się spotkać w miasteczku na obrzeżach Doliny Śmierci. Ustawiłem GPS'a i jazda. Do miasteczka dojechaliśmy 3h po czasie, bo GPS poprowadził nas inną trasą niż sobie wymyśliliśmy na mapie. O wiele dłuższą rzecz jasna. Telefony zdechły w Dolinie Śmierci więc nie mogliśmy się skontaktować ze znajomymi. Oni wpadli w panikę, że się gdzieś rozbiliśmy. Zawiadomili policję i okoliczne patrole wypatrywały szczątków Mustanga na jakimś drzewie. Odnaleźliśmy się ostatecznie, ale co się nasłuchaliśmy to już nasze. :-). GPS super zabawka, ale znaki trzeba czytać. ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lesław Adamczyk 12.02.2010 09:50

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 31

Nie jednej osobie zdarzyła się taka przygoda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.