Facebook Google+ Twitter

Z krzyżem po bezdrożach. Za nami Ekstremalna Droga Krzyżowa

Z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej pieszo i po śniegu. Nocna wędrówka z rozważaniem męki Chrystusa przyciągnęła w piątek ponad półtora tysiąca osób. Piąta edycja EDK odbyła się pod hasłem "Misja". Rozważania ułożył ks. Jacek Stryczek.

Uczestnicy EDK 2013 przy przekraczaniu rowu. / Fot. Patryk BedlińskiTegoroczna Ekstremalna Droga Krzyżowa nie należała do łatwych. Przekonała się o tym pani Magdalena, z którą rozmawiałem pod sanktuarium pasyjno-maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej. - W czasie drogi myśli się, czy to był dobry wybór. Jak tutaj dochodziłam, stwierdziłam, że to akt masochizmu - mówiła. Rzeczywiście, droga jest wymagająca, a szczególnie trudny wydaje się odcinek przed samym klasztorem oo. bernardynów, który biegnie pod stromą górę. Wtedy każdy z uczestników ma za sobą całonocną wędrówkę. Sama zaś droga w większości omija główne szlaki komunikacyjne, prowadząc przez pola, lasy i bezdroża.


Co sprawia więc, że chcemy iść? - Nie warto żyć normalnie, warto żyć ekstremalnie - śmieje się ks. Jacek Stryczek, powtarzając motto przyświecające EDK. - Uważam, że my jako ludzie potrzebujemy takich doświadczeń. Za bardzo nasze życie się banalizuje. Powinniśmy przekraczać swoje bariery, iść w ciemną noc, zderzyć się z nimi po to, żeby sobie zadać pytanie, o co nam chodzi - wyjaśnia i podaje przykład: - To jest tak, jak w pracy. Gdy ktoś jest zmotywowany, to potrafi góry przenosić, a jak komuś się nie chce, to robi, robi i nic z tego nie wynika. I tak wielu ludzi żyje.


Jednak ci, którzy zdecydowali się na tę wyprawę, żyją inaczej. Nie odstraszyły ich nawet trudne warunki. - Przez Internet zapisało się trochę ponad 1500 osób - mówi Mieszko Maliszewski, jeden ze współorganizatorów V edycji EDK. - Ze względów pogody mogło troszkę mniej osób tutaj przyjść, ale byli też tacy, którzy się nie zapisali, a poszli. Wszyscy musieli wyposażyć się w prowiant i ubrać się bardzo ciepło. Polar, grupe skarpety i zimowa kurtka były absolutnym minimum.


Wierni, którzy wyszli w tym roku na EDK, spotkali się wcześniej na mszy w Kościele św. Józefa. Tłum ludzi z plecakami wsłuchiwał się w słowa ks. Stryczka, który mówił o rozróżnieniu religijności od życia duchowego oraz zastanowieniu się nad celem życia.
Temat przewodni V edycji Ekstremalnej Drogi Krzyżowej to Misja. "Jest wiele gór, które można zdobyć pozostając w strefie komfortu. Łagodna ścieżka, ładny widok, kolejka linowa na szczyt. Tak jednak nie można zmienić świata. Można jedynie z niego korzystać" - czytamy w rozważaniach do jednej ze stacji. Ksiądz Jacek Stryczek przygotował na całą drogę słowa, które miały pomóc uczestnikom ukierunkować swoje życie. Przedstawił trzy typy ludzi - niewidzących sensu, widzących go, ale mało zaangażowanych oraz widzących sens i dążących do niego.
W takim rozmyślaniu bardzo pomogła zasada milczenia, którą przyjmują uczestnicy. Skromne rozmowy prowadzą tylko na stacjach. Przy niektórych z nich robią chwilowe przerwy na pokrzepienie sił.


W tym roku krakowscy sympatycy EDK mieli do wyboru 7 tras - 5 grupowych oraz 2 samotne. Odległości wynosiły od 41 km (Trasa Zielona, grupowa) do 50 km (trasy samotne). Można też było startować w Skawinie lub Tyńcu, wtedy odległość wynosiła kilkanaście kilometrów mniej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.