Facebook Google+ Twitter

Z ławy do sławy

Dawne wybryki i erotyczne ekscesy z udziałem muzycznych idoli Janka Borysewicza czy Janusza Panasewicza to był mały pikuś w porównaniu z dzisiejszymi popisami polityków.

Przed tygodniem jechałam do Warszawy w przemiłym towarzystwie. Naprzeciw mnie siedział Paweł Kukiz, muzyk rockowy i aktor. Lider zespołu Piersi podróżował pociągiem z Opola, ponieważ ostatnio mieszka we wsi Łosiów w gminie Lewin Brzeski. Przeprosiłam, że zaczepiam i spytałam naiwnie, czy wsiadał na stacji w Lewinie. Zapomniałam, że Lewin liczy niecałe 6 tys. mieszkańców, czyli dwa razy mniej od Włoszczowy. I to jest powód zasadniczy, dla którego ekspresy się tam nie zatrzymują. A dodatkowo pan Paweł nie podjął osobistych zabiegów o pobliską stację. Ale kto by go posłuchał? Kogo dziś obchodzą zachcianki artysty? Kogo tak w ogóle dziś obchodzą artyści? Za to wszystkich bez wyjątku dziś obchodzą politycy.Była żona na sali sejmowej, muskulatura plażowa posła, zwierzęta domowe liderów, ich opalenizna – to zaprząta uwagę. Dawne wybryki i erotyczne ekscesy z udziałem muzycznych idoli Janka Borysewicza czy Janusza Panasewicza to był mały pikuś w porównaniu z dzisiejszymi popisami polityków. Ustępują im miejsca najbardziej znani aktorzy czy prezenterzy. Od dawna mówiło się o "scenie politycznej", ale była to przenośnia. W naszych czasach poezja się skończyła: żadnych metafor, tylko dosłowność. Politycy rzadko są wykształceni w aktorskim rzemiośle. To jednak nie przeszkadza, że ich pojawienie się na ekranie spycha w cień osiągnięcia mistrzów słowa, wokalistyki czy wdzięki wziętych modelek. Zainteresowanie wzbudzają politycy, ich prywatne życie, ich nie zawsze dowcipne komentarze, ich wąsy i biusty. Kiedyś bard znad Sekwany, Georges Brassens, śpiewał o pewnym człowieczku, który miał jedno tylko marzenie: by ujrzeć pępek żony funkcjonariusza policji. Dzisiaj mógłby sobie popatrzeć nie tylko na francuski pępek, ale i na biust polskiej posłanki.

Zainteresowanie publiczności przesunęło się w zupełnie innym kierunku. Gwiazdą dziś u nas nie jest Gustaw Holoubek, tylko Artur Zawisza. Barwne życie, stroje i talent Maryli Rodowicz przegrywają w konkurencji z codziennymi występami Joanny Senyszyn i zwierzeniami Jolanty Szczypińskiej. A twórczość Janusza Palikota ma promocję, o jakiej Janusz Głowacki mógłby tylko pomarzyć.?Pod rządami dawnego ustroju nie mogło dziwić, że politycy zajmują ekrany od rana do wieczora. Żartowano nawet na ten temat: w pierwszym programie Breżniew, więc widz przerzuca na drugi, a tam facet z kałasznikowem spogląda groźnie i pyta, czemu pierwszy program się nie podoba. A dziś? Dziś rozmowy z aktorami politycznej sceny absorbują, i to bez przymusu!, od rana do wieczora. Co bardziej eksponowani bohaterowie tego serialu nie mają czasu pracować. Są rozchwytywani przez media, występują na okrągło. I to nie jest socjalizm, to kapitalizm. Nikt nie zmusza do ciągłego ich pokazywania. Chyba że reklamodawcy, którzy niczym muchy do miodu ściągają do programów o dużej słuchalności i oglądalności. A że ludzie pragną towarzystwa polityków, to fakt. Chcą z nimi jeść śniadania w weekendy, oglądać ich mieszkania, mówić im dobranoc przed zaśnięciem i dzień dobry po przebudzeniu. W piątek i świątek. Powiadają, że mają ich po dziurki w nosie, że ich wkurzają, że nie mogą patrzeć na polityków, ale w istocie oczu od nich oderwać nie mogą. Proszą ich o autografy, cytują wypowiedzi i omawiają występy. Tragiczna miłość niewolnicy Isaury i groźnego Leoncia nie miałyby szans konkurować dzisiaj z ostatnimi doniesieniami o love story z liniami lotniczmi Ryanair w tle. Tak jak sumiaste wąsy sierżanta Garcii czy skromny wąsik Wołodyjowskiego w starciu z wąsami Krzysztofa Putry. Od czasu wieszcza, którego talent zechciał skupić się niegdyś na kwestii "golono czy strzyżono", nigdy sprawy zarostu nie zaprzątały tak bardzo uwagi publicznej.

Nic tylko czekać, aż politycy za karę, że kogoś poturbowali, wzorem supermodelki Naomi Campbell chwycą za szmaty i zaczną na kolanach wycierać podłogi przy Wiejskiej. To dopiero byłby news!? Dziś mamy Dzień Dziecka. Z tej okazji dzieci będą mogły posłuchać wierszy czytanych przez znakomitości życia publicznego. Kogo usłyszą? Pisarzy, aktorów, przedsiębiorców, sportowców, światowej sławy uczonych, astronautów? Nie! Bajki oczywiście czytać będą politycy. A rodzice i dziadkowie chętnie im te bajki kupią. Trzeba, aby pociechy zawczasu poznały morał: jeśli marzy ci się sława, nie ma jak sejmowa ława!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.