Facebook Google+ Twitter

Z Matką Naturą jeszcze nikt nie wygrał

Człowiek od dawna toczył nierówną walkę z Matką Naturą. Ale w ciągu całych wieków swego panowania na Ziemi naruszył to, co powinno zostać nienaruszone, a tym samym już przegrał walkę, którą w swym geniuszu mógłby kiedyś wygrać.

Pokrywa śnieżna na Kilimandżaro w Afryce / Fot. Public Domain (http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Kilimanjaro_glacier_retreat.jpg)Ostatnio w telewizji dość często możemy oglądać filmy katastroficzne o powodziach, lawinach, erupcjach wulkanów czy trzęsieniach ziemi. Jakoś nie mogę nigdy wyjść z podziwu dla autorów scenariuszy. Wszystkie te filmy są tak naprawdę bardzo podobne do siebie. Łączy je wiele punktów. I tak oto mamy błogie życie mieszkańców jakiegoś miasteczka, gdy nagle nawiedza ich kataklizm. Jest wielu zabitych, a zniszczenia są duże. Jednak okazuje się, że to nie koniec i że najgorsze jeszcze ma nadejść, o czym dowiadują się odpowiednio wcześniej bohaterowie filmu, którzy wpadają na genialny pomysł powstrzymania Matki Natury przed dokończeniem dzieła zniszczenia. Jednak jak wszyscy dobrze wiemy życie to nie film, a filmowa fikcja nie może być porównywana z rzeczywistością.

Klimat większym zagrożeniem niż broń masowej zagłady



Jak wielu pewnie się domyśla chodzi mi o globalne ocieplenie. Istnieje na ten temat wiele teorii, jedna z nich mówiła o tym, że istotny wpływ na ziemski klimat ma aktywność słońca. Jednakże naukowcy w tym miesiącu, po prawie 20 latach badań orzekli jednoznacznie, że to twierdzenie jest bzdurą. Prawdą jest natomiast, że zmiany klimatyczne miały już miejsce w bardzo długiej historii naszej planety. Tak się złożyło, że istnienie człowieka przypada na okres pomiędzy zmianami klimatycznymi, kiedy to panuje wręcz niezakłócona równowaga klimatyczna. A właściwie przypadała, bowiem istota ludzka w swych działaniach naruszyła spokój jaki panował, doprowadzając do gwałtownego zachwiania równowagi i nagłych zmian klimatycznych. Skutki tego odczuwamy już my, a cierpieć z tego powodu będą nasze dzieci.

"Klimat jest dziś dla ludzkości większym zagrożeniem niż broń masowej zagłady" – powiedział w zeszłym roku na konferencji w Montrealu prof. Robert May, były prezes Royal Society w Londynie, jednej z najbardziej szacownych instytucji naukowych na świecie. Również w zeszłym roku po świecie rozeszła się sensacyjna wiadomość: "Mamy pierwszych uchodźców klimatycznych!". Chodziło o mieszkańców wyspy Tegua na południowym Pacyfiku wchodzącej w skład państewka Vanuatu. Wyspa ta leży na szlaku tropikalnych cyklonów, które mkną w kierunku odległej o 2 tys. km Australii. Siła i częstotliwość tych wichur znacznie wzrosły w ostatnich latach. Pchana wiatrem woda oceaniczna zaczęła zalewać gaje palmowe i pola, niszczyła ludziom domy. Z roku na rok było coraz gorzej, dlatego też podjęto decyzję o wyprowadzce. I tak stu mieszkańców wioski stało się pierwszymi na Ziemi ludźmi, których ONZ oficjalnie uznała za ofiary globalnego ocieplenia. W niedalekiej przyszłości podobne ewakuacje, ale już na większą skalę planuje się w Kiribati, na Wyspach Marshalla czy Tuvalu. Większość państw ma już podpisane odpowiednie porozumienia z rządami Nowej Zelandii i Australii.

Co się stało to się nie odstanie



Popatrzmy jednak na tereny położone bliżej Polski. Już niedługo możemy być świadkami pierwszego w historii cyklonu jaki narodzi się na Morzu Śródziemnym. Na razie jest to niemożliwie z powodu zbyt niskiej temperatury wody, która w pełni lata osiąga zaledwie 25-26 stopni w części środkowej i wschodniej. Warunek jaki musi być spełniony, aby doszło do reakcji początkującej tworzenie się cyklonu jest taki, że woda w Morzu Śródziemnym na znacznym obszarze musiałaby mieć co najmniej 27 stopni. W przyszłości więc warunki do narodzin tropikalnych cyklonów, a nawet huraganów będą jak najbardziej możliwe i jak widzimy niewiele do tego brakuje. Mało tego, w 2005 roku huragan Vince był pierwszym tropikalnym huraganem, który uderzył w Europę docierając aż do południowej Hiszpanii i powodując tam spustoszenia.

To tylko nieliczne przykłady globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych z nim związanych. Czy komuś się to podoba czy nie jest ono faktem, który odczuwamy na własnej skórze. Najlepszym podsumowaniem tego są słowa Thomasa Lostera doradcy UNEP: "Ta lawina już ruszyła". Pięknie powiedziane na groźny temat, bowiem jak z anatomii lawin wiemy, staczają się one z góry na dół cały czas nabierając prędkości i siły, aby w końcu uderzyć z całym impetem w dolinę niszcząc wszystko, co się w niej znajduje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 13.03.2009 21:40

zdecydowany - za sianie paniki

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.03.2009 21:38

Szanowny kpt.Nemo skąd tak precyzyjna informacja na temat szybkości zmian mających swoje miejsce setki tysięcy lat temu chyba (sądząc po wyglądzie) nie był Pan ich bezpośrednim obserwatorem :)
Czy teraz klimat zmienia się szybko czy wolno (dalece nieprecyzyjne określenia) w stosunku do przemian uprzednich jest tylko Pana opinią i nie ma żadnego przełożenia na fakty choćby tylko dlatego że (jak sam Pan napisał) człowieka wtedy jeszcze nie było. Różne dziwne zdarzenia na ziemi miewały miejsce w tym przemieszczenia kontynentów i jakoś to nie my (ludzie) byliśmy tego przyczyną.
Więcej pokory a mniej buty człowiek jest tak nieistotnym i nic nie znaczącym drobiazgiem w strukturze naszego globu że wmawianie sobie iż mógłby mieć choćby najmniejszy wpływ na istotne zmiany jest i pozostanie tylko wybujałą ambicją. Dziesiątki tysięcy gatunków pojawiały się i zanikały w trakcie istnienia tej planety i tak samo jak one człowiek pojawił się i kiedyś zniknie a ten czas w którym istnieje ludzkość jest tylko mgnieniem oka w stosunku do wieku ziemi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Piotrem, zwłaszcza gdy popatrzymy co się w Polsce dzieje z pogoda i klimatem. Jeszcze kilka lat temu zmiany temperatury i generalnie pogody były stopniowe i człowiek mógł się przygotować na rożne ewentualności, a aktualnie zmiany są tak gwałtowne, że nie wiadomo czego można się spodziewać. Nie twierdzę, że proroctwa końca świata są prawdziwe, ale to co się teraz dzieje z Matką Naturą jest niepokojące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak to są zmiany klimatyczne ale nie są one zwykłe. Normalnie klimat zmienia się POWOLI ( z naciskiem na powoli), a tu mamy już do czynienia z wręcz lawiną zmian, która z roku na rok się zwiększa i któą coraz bardziej widać. To właśnie jest nienaturalne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Tak się złożyło, że istnienie człowieka przypada na okres pomiędzy zmianami klimatycznymi, kiedy to panuje wręcz niezakłócona równowaga klimatyczna. A właściwie przypadała, bowiem istota ludzka w swych działaniach naruszyła spokój jaki panował, doprowadzając do gwałtownego zachwiania równowagi i nagłych zmian klimatycznych. Skutki tego odczuwamy już my, a cierpieć z tego powodu będą nasze dzieci." - jeśli dodać do tego różne channelingi, proroctwa o końcu świata w 2012 roku, lub też jak ostatnio pisano w 2060 (sic!) to panika gotowa. Tylko nikt nie bierze pod uwagę tego, że to być może zwykłe przemiany klimatyczne, które zachodziły od tysięcy lat i będą zachodzić jeszcze długo po naszym odejściu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.