Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17805 miejsce

Z mężczyzną jak z dzieckiem... - rozmowa z Agnieszką Fitkau-Perepeczko

Agnieszka Fitkau–Perepeczko zdradza sekrety bycia piękną i wiecznie atrakcyjną kobietą. Opowiada również, jak podbiła serce boskiego Janosika!

Agnieszka Fitkau- Perepeczko, aktorka znana m.in. z serialu M jak Miłość / Fot. fot. Glinka AgencyWśród wielu kobiet cieszy się Pani opinią silnej, niezależnej, ciepłej, pełnej energii osoby.
- Bardzo chciałabym podziękować wszystkim paniom za tak miłe i serdeczne słowa. Chociaż nie będę ukrywać, że na brak energii nie narzekam.

Skąd zatem czerpie Pani energię?
- Z adrenaliny, która wydziela się w moim organizmie pod wpływem wszystkiego, co dzieje się w moim życiu. Szczególnie w ostatnich latach. Z drugiej strony nie brakowało mi jej też w Australii. A i przedtem zdarzały się niezwykłe, wspaniałe rzeczy w moim dziewczęcym, studenckim czy małżeńskim życiu. Myślę, że takie dobre chwile należy najpierw dostrzec, potem docenić i umieć się nimi cieszyć.

Jest Pani bardzo atrakcyjną kobietą, na co dzień odważnie eksponującą swoje wdzięki. Udało się Pani zdobyć serce boskiego Janosika. Z pewnością nie narzeka też Pani na brak adoratorów. Prasa pisze: „Spojrzenie pełne magnetyzmu, burza ciemnych loków i... ciało bogini.” Czy mogłaby Pani zdradzić naszym czytelniczkom sekret: jak pozostać piękną, zmysłową i atrakcyjną dla mężczyzn?
- Zawsze kokietowałam wszystkich, którzy mnie otaczali. Rodziców, kuzynów, kolegów, profesorów, a gdy poznałam „boskiego Harnasia”, to chciałam być dla niego najpiękniejsza. Ale mówiąc trochę poważniej. Całe życie chciałam się podobać i być zmysłową, nieco kokieteryjną kobietą. Całe życie dbałam o zdrowie i o ciało. Ale i tak uważam, że najseksowniejszy w kobiecie jest mózg i poczucie humoru. To właśnie mężczyznom najbardziej się podoba. Ładne oczy czy duży biust, to sprawy drugorzędne, aczkolwiek oczywiście nie bez znaczenia.

Jest zatem Pani pewna swojej wartości?
- Zdarzało się, że walczyłam z najbliższymi, z przyjaciółkami i ze znajomymi kobietami – często dużo młodszymi – żeby uwierzyły w siebie i miały właśnie to „poczucie własnej wartości”. Kobiety w Polsce nauczone są, że źle jest myśleć o sobie pozytywnie. Myśleć „jestem fajna... zrobiłam dużo dobrych rzeczy”. A nie daj Boże powiedzieć to głośno. A niby dlaczego? Ja siebie akceptuję, a czasem nawet jestem z siebie dumna. I chyba nie ma w tym nic złego. A tak na marginesie... moim ulubionym aforyzmem jest: „Przysięgam, że kobieta to też człowiek”.

Jak kobiety powinny postępować z mężczyznami?
- „Z mężczyzną jak z dzieckiem” - tak mówiła moja mama. Jest w tym dużo prawdy. Nie jestem feministką, ale generalnie uważam, że jesteśmy fajniejsze, bardziej wrażliwe, a bardzo często mądrzejsze. No cóż, trzeba być dyplomatką, łagodną kochanką, mądrą doradczynią i powabną kobietą. To się zawsze sprawdza.

Skoro udało się Pani zdobyć serce samego Janosika, to coś w tym faktycznie musi być. Proszę nam zdradzić, jak poznała Pani swojego męża?
- Marka poznałam w szkole teatralnej, w kolejce do dziekanatu, podczas egzaminów wstępnych. Myślę, że jeżeli istnieje pojęcie miłości od pierwszego wejrzenia, to nam się to właśnie przytrafiło.

Jakim człowiekiem był na co dzień Marek Perepeczko?
- Marek był niezwykłym człowiekiem i prawdziwym mężczyzną. Dziś już takich się nie spotyka. Był niesamowicie oczytany i inteligentny. Największe wrażenie jednak robiło na mnie jego nieprawdopodobne wręcz poczucie humoru. Ten dowcip stanowił o jego seksapilu. Mówił na przykład: „Powspominaj sobie, z jakim pięknym mężczyzną się zadawałaś”.

V. Alfieri powiedział kiedyś: „Dowodem odwagi nie jest umrzeć, lecz żyć”. Wiemy, że w życiu oprócz słonecznych dni, od czasu do czasu, pojawiają się burze. Czy przeciwności losu napędzają Panią do działania?
- Absolutnie tak. Gdy przyjechałam do Australii w 1981 roku było ciężko, smutno i trochę beznadziejnie. Ale kiedy w końcu wyszło słońce, to świeci do dziś. A co do Alfieriego, to uważam, że dowodem odwagi jest żyć mądrze i wstrzemięźliwie, wtedy życie smakuje najbardziej.

Istnieje pewna złota zasada: „wymagać mało od świata, a dużo od siebie”. Czego wymaga od siebie Agnieszka Fitkau-Perepeczko?
- Przede wszystkim dyscypliny, walki z lenistwem, pokusami, łakomstwem. Staram się rozwijać i czytać. Nieustannie toczy się we mnie walka między telewizją a książkami. Czasem wygrywa jedno, a czasem drugie. Wymagam też od siebie tolerancji dla drugiego człowieka, z czym czasami idzie mi najgorzej.

Kocha Pani książki. W Australii odkryła swój talent pisarski i stworzyła, takie pozycje jak „Babie lato, czyli bądź szczęśliwa całe życie”, „Fascynacje kulinarne gwiazd”, „Fascynujące podróże gwiazd i moje". Wiele z nich okazało się wydawniczym przebojem. Skąd czerpie Pani pomysły na książki?
- Wprawdzie mój niezwykle dowcipny mąż twierdził, że jestem Marią Konopnicką lub Marią Dąbrowską, i że
kiedyś wyruszę po Nobla, ale ja wcale tak nie uważam. Pierwszy pomysł na książkę („Babie lato...”) zrodził się z własnej, głębokiej potrzeby opisania swoich przeżyć, rozterek i radości. Kolejne pomysły na moje książki wynikły przede wszystkim z potrzeb moich czytelniczek. A ostatnia książka – „S jak Serial” jest moją reakcją na potrzeby kolegów z planu. Często słyszę: „To miłe, że zostanie pamiątka po naszej pracy w kultowym serialu dla naszych dzieci i wnuków”. Kolejna książka, która wkrótce się ukaże, ma być dla wszystkich! Jej pisanie było dla mnie ogromną przyjemnością i mam nadzieję, że będzie ona kulinarno-towarzyskim wydarzeniem na rynku wydawniczym.

Życzę zatem powodzenia i wielu dalszych sukcesów.
- Dziękuję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Marzena Łeka
  • Marzena Łeka
  • 16.11.2010 05:14

uwielbiam Agnieszke Perepeczko! jak bede miala 70 lat to tez chce byc taka jak ona, kolorowa, entuzjastyczna, niebanalna, i kobieca a nie babcia, jak te wszystkie Polki...drewniane i niedowartosciowane, krytykujace kazda atrakcyjna i niezalażna kobiete! Ludzie, gdyby wiekszosc ludzi skupiala sie na swych pasjach i byla tak tolerancyjna jak Agnieszka, i na dodatek cenila siebie za to że sie jest i szanowala, to swiat byłby lepszy i przyjazniejszy... Tak naprawde to jaki jest świat, to ludzie...a w Polsce niejednokrotnie widac te beznadziejna izolacje i kompleksy ludzi! Zycie jest piekne i nalezy go brac pełna parą, i nawet jak ma sie doły to dalej isc pogodnie...Tego nie ma u Polakow, sytuacja ekonomiczna nie jest wyznacznikiem kto jak ma sie czuc, ze sie jest szczesliwszym! Warto dbac o swoj wizerunek, swoj charakter...!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdecydowanie plus + , mój męż uwielbia p. Agnieszkę. Nie wspomnę już o filmach z udziałem Janosika. Istny szał ;] Marek Perepeczko - to dopiero była postać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wywiad rewelacja, super sie czyta....ciekawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękny wywiad! Wielki plus dla autorki wywiadu , natomiast dla p. Perepeczko wielki szacunek.
Można powiedzieć pozytywnie zakrecona osóbka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Agnieszka wydaje się być tzw. osobą pozytywnie zakręconą. Choć rzeczywiście czasami jej autokreacja balansuje na granicy dobrego smaku. Jest odważna, lubi kokietować. Niektórzy zarzucają jej, że wydaje jej się, że wciąż ma 20lat.
Moi znajomi twierdzą, że jest ( a raczej była bo chyba już nie gra w M jak Miłość) najbardziej sztuczną i drewnianą postacią w serialu.
Mimo wszystko uważam, że p. Agnieszka jest kobietą z klasą i temperamentem. Ciepła, otwarta, życzliwa. Zazdroszczę jej pewności siebie; Plus za sympatyczny wywiad +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Akurat pani Perepeczko wydaje mi sie osobą z lekka przerysowaną, a jej autokreacja balansuje na granicy dobrego smaku.
Za mocne to dla mnie.
Jesli jednak jest szcześliwa i ma wielbicieli - czemu nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna kobieta, bardzo ją cenię. Oczywiście plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.