Facebook Google+ Twitter

Z Miłoszem pod pachą

Lada chwila upływa termin VI Edycji WKP. Obiecałam kiedyś Natalii Klimczak napisać co akurat czytam i polecam. Obietnicy dotrzymuję, aczkolwiek zdaję sobie sprawę z nieudolności, to mój pierwszy w życiu tego typu tekst, a do tego, od razu o Mistrzu.

Okładka książki / Fot. Wydawnictwo Znak"Że we własnym życiu nie wolno poddawać się rozpaczy z powodów naszych błędów i grzechów ponieważ przeszłość nie jest zamknięta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze późniejsze czyny" Czesław Miłosz, "To", Wydawnictwo Znak.

Czy aktywność w jakimś kierunku jest tylko wykuwaniem losu? Czy jesteśmy kowalami naszego szczęścia? Czy przeszłość wpływa na naszą przyszłość?

Te i inne pytania postawiłam sobie w trakcie czytania ostatnich poezji Czesława Miłosza. Jednocześnie wydawało mi się, że optymistyczna wizja przyszłości z domieszką kreatywności, czasem miesza się z przeszłością. Dziewięćdzieięcioletni już autor był bardzo nostalgicznie i filozficznie usposobiony, tak jakby chciał podsumować swoje życie, różne doświadczenia oraz przeżycia duchowe. Otwiera swą duszę przed czytelnikiem. Czyni to z doskonałością umysłu, ciągle młodzieńczego. Czytając, miałam wrażenie, że tym tomikiem, nasz noblista zamyka całą swoją twórczość. "To", to ostatnie wydane dzieło Czesław Miłosz napisał z mistrzostwem filozofa, po 9 latch przerwy w pisaniu.

Podczas mojego pobytu we Wrocławiu "wyłowiłam" w małym antykwariacie książkę za dwa złote: Czesław Miłosz, "Widzenia nad Zatoką San Francisco".

Widzenia nad Zatoką San Francisco / Fot. Okładka KsiążkiOpowiada w niej o Ameryce, o sobie, o swojej rodzinie, o życiu emigranta. Dziś, gdy czytam, przypomina to blog, aczkolwiek, gdy Miłosz pisał w Kaliforni, nikt o takiej formie jeszcze nawet nie śnił. Autor jest znakomitym obserwatorem, dzieli się za czytelnikiem, świeżym spojrzeniem, ostrymi refleksjami i wyrazistą charakterystyką społeczeństwa amerykańskiego. Miłosz nie zachwyca się Stanami i ich mieszkańcami. Krytycznie, ale i z pewnym podziwem opisuje kraj i ludzi, gdzie on sam nie może znaleźć dla siebie miejsca. Refleksje Miłosza nie straciły na aktualności, mimo upływu wielu lat od napisania książki. Amerykański styl życia jest ciągle w natarciu, jego naśladownictwo trwa, a zawieszone w próżni serca emigarantów ciągle biją tak samo. Jak wiemy Czesław Miłosz zamieszkał w Krakowie.

Oba dzieła, choć bardzo od siebie różne, sprawiają że czytelnik utożsamia się z rozważaniami autora.

Poezja "To", pisana u schyłku życia oraz "Widzenia...", ten pisany ponad czterdziści lat temu "blog", mają w sobie pewne przesłanie genialnego autora. Mam nadzieję, że czytelnik znajdzie je bez kłopotu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Basiu, nie polecałam Ci tych pozycji . Po prostu napisałam co mnie obecnie rajcuje. Podwieczorek może być też wspaniałą ucztą, znam takie przypadki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To ja się przyznam. Z zapartym tchem czytałam na gazetowym papierze tzw. drugi obieg , wydany przez "Nowa" Cz. Miłosza "Zniewolony umysł" , w pośpiechu, gdyż inni czekali w kolejce.
Niestety "Doliny Isy" nie doczytałam do końca. Bije się w pierś, zniechęciła mnie do następnych.

Natomiast teraz te dwie małe książeczki były dla mnie ucztą. Cóż za przenikliwość umysłu ponad 90 letniego pisarza, poety i śmiało nazwę , filozofa. Nie wiem, czy ja dojrzałam do Miłosza, czy na odwrpt ;))) ,,, żaruję. W każdym razie te dzieła , to zupełnie coś innego.
Nie można go stawiać obok Kapuścińskiego Hebanu, czy też Białej Masajki.
Czy tez "Cień wiatru" Bo to tak jak byście miłe Panie
mówiły , że kolacja jest lepsza od śniadania, a w ogóle , to żyjecie tylko podwieczorkiem. ;)))

Pozdro i dziękuje Magdo za polecenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miłosza nigdy nie mogłam przetrawić , chociaż bardzo się starałam. Za to uwielbiam Carlosa Ruiza Zafona za książki "Cień wiatru" i " "Gra Anioła" Cudownie pachną starymi książkami i Barceloną. A na marginesie: Grażynko cieszę się , że tu jesteś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaciekawiłaś mnie, zresztą jak zawsze. Miłosza nigdy do końca nie mogłam doczytać, choć sie naprawdę starałam. Ale bez przesady, nic na siłę. Teraz spróbuje znaleźć obie pozycje. Może dojrzałam do niego. Dzieki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dodam, że obie pozycje to książeczki chude, o małej ilości stron. Czyta się szybko, a nawet bardzo szybko. A jak rozkosz dla umysłu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu ! Masz racje , lepiej czytac Milosza niz zajmowac sie golymi kolanami ktore latwo mozna zakryc i nie robic z tego problemu. Co prawda mamy lato i temperature ponad 30 stopni ,wiec moze trzeba zajac sie kolanami ?
Sle gwiazdke.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.