Facebook Google+ Twitter

Z nowych światów...

Przedostatni zielonogórski koncert w ramach Dni Muzyki nad Odrą muzyka w wykonaniu Orkiestry Radia i Telewizji Białorusi usłyszeliśmy uwerturę do opery Halka, Koncert skrzypcowy D-dur Czajkowskiego i Symfonię "Z Nowego Świata" Dvoraka.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. AKPAWyłamując się z obowiązujących w filharmonii garniturowych schematów już po raz czwarty usiadłem w ostatnim rzędzie zielonogórskiej filharmonii. Piątkowy koncert był koncertem prawie zwyczajnym. Klasyczne wykonanie trzech utworów. Ale nie do końca... Zawsze znajdzie się coś co potrafi zaskoczyć, przykuć uwagę, zmusić do zastanowienia. Tak było i tym razem.

Uwertura do opery "Halka" autorstwa Stanisława Moniuszki to jak wiadomo pierwsze wielkie dzieło znanego polskiego kompozytora urodzonego na Białorusi. Muzyka na wskroś poważna, niełatwa w odbiorze, zmuszająca do myślenia, zastanawiająca. Zastanawiająca podobnie jak kraj, z którego przyjechali wykonujący ja muzycy. Republika, która niepodległość osiągnęła w 1991 roku. Jeden z najbiedniejszych europejskich krajów. Kraj, w którym kultura dalej jest w dużym stopniu upaństwowiona. Mogę powiedzieć, że muzyka Moniuszki stworzona kilkadziesiąt lat wstecz doskonale korespondowała z obecną sytuacją tego kraju.

Kolejnym utworem był "Koncert skrzypcowy D-dur" Piotra Czajkowskiego. Tutaj zatrzymamy się na dłużej. Pierwsze skrzypce dosłownie i w przenośni zagrał Artem Sziszkow. Białoruski solista w niezwykle ekspresyjny sposób zagrał dzieło znanego rosyjskiego kompozytora. Napisany w 1878 roku podczas pobytu w Clarens nad Jeziorem Genewskim w Szwajcarii, utwór powtsał z myślą o skrzypku Leopoldzie Auerze, lecz ten nie potrafił sprostać trudnościom technicznym koncertu. Ostatecznie kompozycję wykonał 4 grudnia 1881 roku w Wiedniu Adolf Brodski, któremu koncert ten został dedykowany.

Trudnym wymaganiom niewątpliwie sprostał Artem Sziszkow oraz towarzysząca mu orkiestra, która doskonale uzupełniała popisy znakomitego solisty. Przywykłem do solówek gitarowych, perkusyjnych czy saksofonowych więc z tym większym zainteresowaniem przysłuchiwałem się temu co zaprezentował białoruski artysta. Ale oprócz niego była jeszcze orkiestra a dokładniej... Moją uwagę zwróciła piękna skrzypaczka, siedząca spokojnie, nieco sztywno, z uwagą wpatrując sie w partyturę, z gracją poruszająca smyczkiem po strunach swoich skrzypiec. Ani razu nie spojrzała w kierunku publiczności. Biła od niej jakaś tajemnicza siła, i skromność. Smukłe ramiona, ładna twarz, którą okalały pasemka czarnych włosów. Piękny koncert w wykonaniu pięknej artystki...

Na koniec artyści zaprezentowali nam 9 symfonię e-moll "Z Nowego Świata" Dvoraka. Antonin Dvorak symfonię tę napisał podczas swego trzyletniego pobytu w Ameryce i stąd właśnie jej tytuł. Wysłuchawszy tego utworu możemy się jedynie domyślać skąd jej autor czerpał wzorce do swojej kompozycji. Symfonia ta, to piękne połączenie europejskiej muzyki klasycznej z lekkimi naleciałościami amerykańskiej muzyki poważnej. Sprawiło to, że utwór ten jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ma lekki, kameralny charakter.

Podsumowując kilkoma słowami piątkowy koncert należałoby napisać, że zaprezentowano bardzo dobrą muzykę, różnych wykonawców, trudno znaleźć wspólny mianownik dla wszystkich utworów. Każdy z nich inspirowany był innym wydarzeniem. Każdy z autorów pochodził z innego kraju. Łączyła ich zapewne pasja i umiejętność tworzenia dzieł, które doczekały dnia dzisiejszego. Warto zastanowić się chwilę nad fenomenem muzyki klasycznej. Niekiedy stworzone przed kilkoma wiekami dzieła tamtych artystów są dziś grane w praktycznie niezmienionej formie. I chyba o to w tym wszystkim chodzi. Właśnie dzięki temu możemy dotknąć prawdziwego piękna, które tkwi w nieśmiertelności tej muzyki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.