Facebook Google+ Twitter

Z Nowym Rokiem chwiejnym krokiem

Uff! Nowy Rok przywitaliśmy godnie i radośnie: fajerwerkami, szampanem (czyt. winem musującym),toastami i szczerymi życzeniami pomyślności - przynajmniej ja. Po ochłonięciu, pierwszego dnia Nowego Roku nadszedł czas, by wkroczyć w realia 2012r.

Nie dość, że budzę się starsza o jeden dzień roku kalendarzowego,to jeszcze
z dokuczliwym natłokiem myśli, nieznośnie paraliżujących pozytywne myślenie.
Pomimo to stawiam odważnie pierwszy krok w Nowy Rok; a tu zaskoczenie!
Pogięło mnie, czy co?

Najwyraźniej pogięło i to nie z powodu nadużyć konsumpcyjnych, ale wskutek niedomagania kończyny dolnej, raz to lewej, drugim zaś razem prawej. Jakaś rwa, czy inne lumbago. Mój przyjaciel serdeczny dodał przedrostek ku.. i skwitował swoje poczucie humoru gromkim śmiechem. Ale mnie było jakoś nijako. I najwyraźniej nie do śmiechu. Chwiejnym, posuwistym ni to krokiem, z nosem zwieszonym na przysłowiową kwintę, ruszyłam do łazienki z silnym postanowieniem zwalczenia słabości ciała, poprzez zadziałanie na obszar źródła bólu i niedomagania gorącą wonną kąpielą. A tu niespodzianka,również niemiła.

Zawór baterii wannowej przekręca się, ale bez efektu. Zapewne głowica lub uszczelka poszła, przez tę naszą wrocławską paskudną wodę! Powiedziałam sobie:tylko spokojnie, usiądziesz przy smacznej kawce i coś wymyślisz! Ucieszona łatwością, z jaka niespodziewanie zniosłam kolejny policzek od Nowego Roku, przemieściłam się po długim przedpokoju (zawsze mi się kojarzył z wagonem kolejowym,wiec mogłam sobie przez chwilę pomarzyć,że jestem w podróży do jakiegoś malowniczego miejsca) do kuchni w kierunku cudownego przedmiotu, expresu ciśnieniowego,który w ferworze świątecznych
zakupów nabyłam. Postanowiłam z ogromnym samozadowoleniem:tylko kawka z czapą spienionego mleka poprawi moją nadszarpniętą kondycję. Okazało się jednak w efekcie podjętych działań, że mlecznej czapy nie będzie. Albo mleko podłe, albo super-wynalazek, czyli nowo nabyty expres nie taki znów super. Zadowoliłam się więc kawą zwyczajnie zabieloną; i tak miałam szczęście, że mleko się nie zważyło. Bo mogło! Jak to masło zakupione w przeddzień wigilii, które w momencie stapiania, aby polać nim tradycyjne pierogi okazało się stare i zjełczałe!

I trzeba było spożyć pyszne, własnoręcznie wykonane pierożki po chłopsku wg receptury szefa kuchni renomowanego hotelu zakopiańskiego (nazwy już dziś nie pamiętam),omaszczone pospolitym "Kujawskim" olejem. Wracając jednak do wątku głównego - sącząc kawę przypomniałam sobie nagle, że mogę skorzystać z pakietu Home-Assistance, który posiadam w ubezpieczeniu karty kredytowej. Eureka! Będzie kąpiel regenerująca. Z entuzjazmem zabrałam się do przerzucania teczek i koszulek z wielością umów bankowych, telefonicznych, etc, celem odnalezienia właściwego n-ru kontaktowego. Trochę mi zeszło zanim odnalazłam poszukiwany akt prawny. Z nadzieją na spełnienie przyziemnego marzenia dzwonię pod wskazany nr z kierunkiem warszawskim. Dyżurny konsultant miło mnie poinformował, że skontaktuje się ze mną Pan Hydraulik.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.