Facebook Google+ Twitter

Z pamiętnika Wiktorii Sadowskiej: cz. VII

Zatem pozwolono mi długo spać, a ja zmęczona spałam mocno do południa.

Ciocia Marysia z córką Bogusią / Fot. Wincenty SadowskiZbudzili mnie, bo przyszła siostra Maria ze swoją córeczką Bogusią mnie powitać. Wieczorem przyszedł jeszcze szwagier Roman i znowu opowiadania trwały do nocy. A teraz wracam do tych dni kiedy wyjechałam z baronową, by opisać jak toczyły się losy mojej rodziny z ich opowiadań.

Brat Janek wrócił z kopania okopów zaraz po moim wyjeździe. Siostra Kazia wróciła do Januszewic krótko po nim, bo skończyła się produkcja broni u Cegielskiego. Niemcy się cofali i zaczęły się walki w Poznaniu, zdążyła przed frontem wrócić. Teraz brat Czesław musiał wywozić swoich Niemców Bezarabów dalej na zachód. Wszyscy z rodziny pracują teraz na opuszczonym przez Niemców gospodarstwie.

Po przejściu wojska polskiego i radzieckiego ojciec i brat Janek ruszyli pieszo za wojskiem, by dostać się jak najprędzej na swoje gospodarstwo. Z Januszewic do Róży było szosą 40 km. Szli na skróty, więc było bliżej. Zastali w gospodarstwie trzy krowy, jednego prosiaka i parę kurek. Jak nas wysiedlali z gospodarstwa, to mieliśmy sześć krów, dwie jałówki, około 30 świń i sporo kur, kaczek i gęsi. Teraz gospodarstwo było bardzo zniszczone, bo Niemiec który je miał mało o nie dbał.

Siostra Maria, która mieszkała w Róży, zaraz po przejściu wojsk poszła zobaczyć na nasze gospodarstwo. Lecz będący tam służący i służąca wygonili ją. Powiedzieli, że teraz jest komunizm, nie ma właścicieli i mogą robić co chcą. Powybijali kury i świnie jakie były i posprzedawali temu kto się nadarzył a niejedno wywieźli sobie do domu. Gdy ojciec i brat przyszli, to ojciec kazał im opuścić gospodarstwo. Lecz oni żądali zapłaty za przepracowany miesiąc. Ojciec powiedział, że pójdzie do gminy i na milicję i zapyta się, czy mają takie prawo od niego żądać.

Wynajęli sobie wtenczas wóz z koniem i pojechali. Zaczęli więc robić porządki w gospodarstwie, ojciec martwił się, że nie ma koni. Bo pojechałby przywieźć resztę rodziny. Lecz wrócił zaraz do domu do Róży brat Czesław, który wywoził Niemców. W drodze powrotnej wojsko zabrało mu wóz i konie, te z gospodarstwa z Januszewic a w zamian dało kulawe i poobcierane konie i rozpadający się wóz. Poza tym dostał zaświadczenie, że tamten wóz i konie zabrało wojsko.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.11.2009 23:13

Czytam dalej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słaby urodzaj... cieżkie czasy i praca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.