Facebook Google+ Twitter

Z pamiętnika Wiktorii Sadowskiej: cz. XII

Rok 1955 minął bez większych zmian. Córka Ninka uczyła się dobrze.

Ojciec Tadeusz w sanatorium / Fot. Wincenty SadowskiMąż letnią porą pojechał do sanatorium wykorzystując dwa tygodnie swego urlopu. Rok 1956 był rokiem obfitującym w wydarzenia. Drugiego lutego siostra Kazimiera brała ślub z rolnikiem Franciszkiem Przybyłem z Chraplewa. Pojechaliśmy i na ten ślub wszyscy.

Mąż teraz co roku jeździł do sanatorium. I to do Szczawnicy, innym razem do Szczawna, do Kołobrzegu, raz do Krynicy a raz do Inowrocławia. W tym roku wyjechał z końcem czerwca.
W czasie jego wyjazdu i ja postanowiłam wyjechać z dziećmi na wieś do Róży. Był już lipiec, porobiłam wszystko na działce, Tadeusz byl w sanatorium, przygotowałam się do wyjazdu.

Ciocia Kazia z Mężem Franciszkiem / Fot. Wincenty SadowskiA tu zaczęli mówić o wydarzeniach w Poznaniu. Słuchałam radia, lecz prawie nic na ten temat nie mówili. Pojechałam na dworzec, pociągi jeździły normalnie. Postanowiłam jechać, wierząc że dam sobie radę z tą moja trójką. Choć to był czas Targów Poznańskich, w pociągu nie było tłoczno.

Poznań powitał nas bałaganem na dworcu. U góry na moście dworcowym stał czołg z gwiazdą. Chciałam zostać na jeden dzień w Poznaniu i odwiedzić krewnych. Więc zaraz z dworca poszliśmy do Cybichowskich, którzy mieszkali najbliżej dworca. Ja w jednej ręce niosłam walizkę, a drugą prowadziłam Grzegorza. Nina trzymała Zdzisława za rękę i szli przodem, a ja z walizką ich Ślub cioci Kazi / Fot. Wincenty Sadowskipopychałam. Byli przestraszeni, bo co kawałek mijaliśmy patrole, a przechodząc obok terenu targów widzieliśmy leżące na ulicy reklamy targów.

Panował tu ogólny bałagan, lecz doszliśmy do Cybichowskich przez nikogo nie zatrzymywani. Tuż przed ich domem stał porzucony i opalony czołg, a na budynku były ślady strzelania. Cybichowscy zdziwili się, że miałam odwagę wybrać się w podróż tym czasie. Opowiadali, co przeżyli, gdy była strzelanina i jak rzucano butelki z zapaloną benzyną. Cały ich dom był okopcony. Po południu poszłam z chłopcami do Wawrzynkiewiczów, a Nina została z Elą Cybichowską, bo wiozła dla niej swoje zdjęcia od I Komunii Świętej. W tym roku, w maju przyjęła
Pierwszą Komunię Św.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 30.11.2009 10:56

Podobny komentarz zamieściłem pod artykułem poświęconym historii innej rodziny. Wstawiając link ułatwiający mi a może komuś innemu poruszanie się pomiędzy tymi, jakże ciekawymi tematami. Jeżeli afront uczyniłem, przepraszam:) Zawsze można to usunąć:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2009 10:47

Niemalże w każdej rodzinie są przechowywane pamiątki rodzinne, wspomnienia rodziców, dziadków. Pamięć ludzka jest zawodna więc pochwalam Wincentego:) za spisanie historii rodziny oraz sposób w jaki to uczynił. Utrwalił opisując rodzinną historię, historię na przemian, cierpieniem i radością przeplataną. Także, to powinno być motywacją oraz przykładem dla innych. Z podobnym artykułem opisującym historię rodziny spotkałem się także na tym portalu. Oto link do niego - link polecam gdyż także godny poświęcenia uwagi. Osobiście śledzę historie obydwu rodzin opisywanych tu na portalu i nasuwa się taka oto myśl: OCALMY OD ZAPOMNIENIA TO CO JEST NAJBLIŻSZE NASZEMU SERCU. :) Nie potrafię odejść stąd nim 5* nie postawię :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobrze ze pan wincenty opisał historię twoje rodziny , bo przynajnię dowiedzałem się co się działo w latach 50 , bo urodziłem w 1955 roku , a na prosbę domu kultury w legionowię pisę własnią autobiografię którę mozna przeczytac w : www.mkrauss.com / biografia / a zakonczeniu będzie wydania w wersjii ksiązkowej

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://hutnictwo.wnp.pl/2-tys-osob-prostestowalo-w-obronie-zakladow-cegielskiego,92175_1_0_0.html Już w Zakładach H. Cegielskiego w Poznaniu nie ma komu strajkować. A jak pracowałem w "Polmo" to na wczasy jeździli nie tylko pracownicy. Emeryci też. Nie wiem jak jest teraz w Zakładach Pracy. Czy Zakłady mają swoje ośrodki wypoczynkowe? Czy emerytami się ktoś interesuje? Może coś na ten temat Panie Sadowski, by Pan "drapnął". Dobrze jest powspominać. Historii nie da się wymazać. PRL istniała. Czas pokazał co było, pokazuje co jest i pokaże co będzie. Choć może już nas nie będzie. Polskie Drogi nie są, ani proste, ami gładkie. Dobrze byłoby z pamiętnikiem "dojechać" do 2009r.

Komentarz został ukrytyrozwiń

...a ja akurat miałem cztery latka: - W sąsiedztwie przyjechały dziewczynki z odwiedzinami i rozbiły namiot na zielonej łące!
Wtedy jeszcze były własne ogrody i pola warzywne, no i ta zielona, soczysta łąka na której teraz stoją te obskurne garaże!

- Dziewczęta zaprosiły mnie do namiotu, ażeby się wspólnie pobawić... - Niestety, przez okno z kuchni obserwowała mnie moja babcia!...- No i dostałem mocne lanie...

Potem byla burza; i ja i babcia mocno baliśmy się tej strasznej nawałnicy... Ale burza ustała, znów wypogodziło się; - wyszlo slońce i mogłem beztrosko i boso brodzić po rwących potokach. Tyle że... dziewczynki z sąsiedztwa już odjechały!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chciałam serdecznie podziekować za udostępnienie materiału. Dzieki temu, miałam możliwość przeczytania historii Waszej Rodziny.
Pamietnik ten, to wspaniała rodzinna pamiątka.
Pozdrawiam serdecznie, i
dziekuje raz jeszcze.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.