Facebook Google+ Twitter

Z pierwszymi płatkami śniegu

Zimowe, przedwczesne wybryki aury skłaniają do zaszycia się w gawrze, ale kto się nie czuje niedźwiedziem, może pisać listy. Adresat zawsze sie znajdzie.

Drogi Marianie!
Pierwszy śnieg na moim kasztanie / Fot. Jadwiga KowalczykPo niejakiej przerwie w kontaktach, którą to przerwę poświęciłam na studiowanie przejawów fachowego dziennikarstwa prezentowanego na grupach dyskusyjnych - muszę się z Tobą podzielić naukami, jakie z tych studiów wyniosłam. Nie byłoby uczciwie zachować się jak skąpiec i wszystko schować w skrzyni, siwej głowie lub innym sepecie.

Wniosek pierwszy i zasadniczy Marianie jest taki, że młodzież nasza, już na pierwszy rzut oka różni się od Japońców zasadniczo, bo wiadomo, że ten egzotyczny narodek (jak już przyjdzie co do czego), przecina sobie brzuchy narzędziem niezwykle ostrym, podczas gdy nasi młodzi - zapewne z braku dostępu do wytworów Solingena lub Gerlacha - podrzynają sobie gardła nożami tępymi. Czynią to ze smakiem młodzi panowie, czynią również z wdziękiem panienki z ambicjami na WD (wielkie dziennikarstwo) in spe.

Zanim jednak nastąpi owo in spe, nowi odkrywcy starego świata obijają palce o klawiaturę, boć trudno w świecie komputerów i netu mówić o ostrzeniu piór, że o dowcipie nie wspomnę.
Nastąpił rozziew straszny między intencjami, wiedzą a środkami do ich przekazania: ostało się mentalne dziedzictwo magla, pozbawione dębowego wałka.

Ale przecież Marianie - trudno owych młodych tak całkiem winić, bo od samej góry przykład idzie; tak zwane elyty naparzają się publicznie na konferencjach prasowych, plując jadem i kłamstwem do futrzastych mikrofonów. Afery rozmaite ujawniane, niczym włoszczyzna, na pęczki, parują trującym miazmatem i kto w porę maski nie założy, zaraża się tą powszechną cholerą szybciej niż grypą.

Wyartykułowane przez Obywatelskiego Radce Prawnego gorzkie żale, że portal żeruje, wyzyskuje, wysysa, ogryza i ciamka ociekając krwawicą wyduszoną z niebywałych intelektów, skutkuje pomysłami na bojkot. Bez refleksji, że w dawnych dobrych czasach za
terminowanie w zawodzie płacił nie nauczyciel, a czeladnik.

Takie mam smętne myśli drogi Marianie, bo to i rzeczywistość na portalu skrzeczy i pogoda za oknem do snu zimowego raczej zachęca.

Wybacz, że myśli moje nie wesołe a list smętny, ale czuje się akurat tak, jak ten kasztan w pierwszej zimowej szacie pod moim balkonem, którego fotkę posyłam Ci z dedykacją -
pamiętaj o mnie w weselu i smutku, aż do skutku - Twoja J.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (30):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.10.2009 11:07

Gracz owy zachodzi w głowę, co miał na myśli

słynny, rzetelny dr Strosmajer z filmu ”Nemocnice na kraji mesta”, mówiąc


że gdyby hloupost miała skrzydła to by uleciała...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko masło Marianie!
Ale widzę, że tu jakiś gracz z kornera sie wstrzelił; mając wszelako na względzie, że piłka jest okrągła a bramki są dwie - idę do szatni.Póki co.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.10.2009 19:33

"Ja tam urażona się nie czuję i z dużym prawdopodobieństwem mogę założyć, że i Marian nie"

No to rozumiemy się Pani Agnieszko

i Skupiony... także rozumie


A w temacie bułek - to lubię jasne i miękkie, natomiast placki ziemniaczane (też z konsumpcja związane) to lubię twarde i przypalone

Spokojnej Nocy

Komentarz został ukrytyrozwiń

"ale widzę że sprawy mogą zajść tam, gdzie nie chciałbym, żeby zaszły"

Panie Witoldzie - naprawdę - konsumpcja miała dotyczyć TYLKO I WYŁĄCZNIE chrupiących bułeczek, z ewentualnym dodatkiem masła (bo margaryna, fakt, niezdrowa). No, może i z filiżanką wybornej herbaty.
Ja tam urażona się nie czuję i z dużym prawdopodobieństwem mogę założyć, że i Marian nie:)

miłego wieczoru,
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.10.2009 18:47

Pani Agnieszko

Przerywam grę, bo Witoldem (właśnie na potrzeby pewnej zabawy słownej przestałem być, tylko tym bałwanem), ale widzę że sprawy mogą zajść tam, gdzie nie chciałbym, żeby zaszły

To tylko zabawa słowna, fajne to to było, ale trudno się mówi

Myślę że nikogo nie uraziłem, bo nie taką intencję miałem.
Jeśli to było odczytywane inaczej
to przepraszam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie było kajzerek, Jadwigo, wziąłem chałkę,

panie Witoldzie, "Zapach psiej sierści" oglądałem, hahaha! ale się zbrzydziłem ukazanym tam cynizmem artysty, bo ja taki chłopak raczej obrzydliwy jestem, mimo momentów, hahaha! które były,

Jadwigo, z marmoladą czy margaryną "Finea"?

Marian

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.10.2009 18:17

Owego południa pół dzionku Epistolografii trzeba było, by logicznego błędu być sprawczynią i nie dostrzec jasnego faktu, że każdy bałwan pokrywa jeno suche korzenie, bo dla nich on ciepłą pierzynką przez krótką chwilę, tak jak…
niech już Marian to dopisze…

Rozbawiony wieczorem a skupiony południem bałwan

Rozbawiony faktem,

że konwencyja podtrzymana i nawet kropkę poniżej wstawi
.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Psiej sierści piasku żaden skupiony bałwan nie pokryje, chocby od tego zależało przetrwanie
sztuki epistolograficznej rusko-polskiej.
Marianie - ja tylko kajzerki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.10.2009 14:35

Skupiony Bałwan

Co Pan dobrego wypił ok. południa?

Nie wiem, czy jesteś Tym Onym , czy tą Oną. Ale mam nieodparte wrażenie, że twój udział w konwencji, jak to nazwałeś, jest tak potrzebny jak wentylatorowi płatki śniegu. Skupiony Bałwanie aż głupio rzec tę oczywistość, że tej maszynie potrzebny jest prąd, wiec nie porażaj bezładnymi rusycyzmami i odpuść sobie manieryzmy, bo tym nie ogrzejesz siebie samego ani niczego.

Ja bym sie tak nie przejmował panem Skupionym, bo tak naprawde skupiony On nie jest. On musi wypatrywać nerwowymi oczkami, gdzie spadnie śnieg, jakiej konsystencji będą płatki śniegu, bo od tego zależy jego przetrwanie. I o to mu właściwie chodzi.. On musi też prędzej czy później polubić dzieci, bo małe dzieci lepią bałwany, przyczepiaja im za długie języki, barwia szminką usta no i ta miotła. Sam widziałem, jak dzieciaki ze starych komórek związanych drutem zrobiły miotłę, a później sie dziwią, że bałwany topnieją.

A z drugiej strony fajnie sie czyta te wynurzenia. I tu widziałbym pozytywny aspekt przypomnianej przez autorkę artykułu epistolografii-zapomnianej sztuki pisania listów,

a w tym liście jeden adresat milczy .

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.10.2009 12:15

Proszu ja tiebia, baw się Marian

a palnę to teraz
że lublju czasami, noo... i nikogo nie absorbuju, nie śmiałbym

jedynie to robię na potrzeby tejże konwencji -(tak tu ciepło)

i po to jestem skupionym bałwanem

bo owy rodzaj bałwana topnieje najwolniej
bo emocyje i decepcje nie imaja się go

tak szybko, jak sierści psiej piasek
który jak potrzeba, to i płatki śniegu pokryje


Marian nie wracaj mi
bez łośnieżonego dachu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.