Zimowe, przedwczesne wybryki aury skłaniają do zaszycia się w gawrze, ale kto się nie czuje niedźwiedziem, może pisać listy. Adresat zawsze sie znajdzie.
Po niejakiej przerwie w kontaktach, którą to przerwę poświęciłam na studiowanie przejawów fachowego dziennikarstwa prezentowanego na grupach dyskusyjnych - muszę się z Tobą podzielić naukami, jakie z tych studiów wyniosłam. Nie byłoby uczciwie zachować się jak skąpiec i wszystko schować w skrzyni, siwej głowie lub innym sepecie.Zobacz także:
Artykuły
(673)
Galerie
(82)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: Busko Zdrój | Kraj: Polska
O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 17.10.2009 11:07
Gracz owy zachodzi w głowę, co miał na myśli
słynny, rzetelny dr Strosmajer z filmu ”Nemocnice na kraji mesta”, mówiąc
że gdyby hloupost miała skrzydła to by uleciała...
Jadwiga Kowalczyk 17.10.2009 06:03
Tylko masło Marianie!
Ale widzę, że tu jakiś gracz z kornera sie wstrzelił; mając wszelako na względzie, że piłka jest okrągła a bramki są dwie - idę do szatni.Póki co.
Autor usunął profil 16.10.2009 19:33
"Ja tam urażona się nie czuję i z dużym prawdopodobieństwem mogę założyć, że i Marian nie"
No to rozumiemy się Pani Agnieszko
i Skupiony... także rozumie
A w temacie bułek - to lubię jasne i miękkie, natomiast placki ziemniaczane (też z konsumpcja związane) to lubię twarde i przypalone
Spokojnej Nocy
Agnieszka Wojewoda 16.10.2009 19:23
"ale widzę że sprawy mogą zajść tam, gdzie nie chciałbym, żeby zaszły"
Panie Witoldzie - naprawdę - konsumpcja miała dotyczyć TYLKO I WYŁĄCZNIE chrupiących bułeczek, z ewentualnym dodatkiem masła (bo margaryna, fakt, niezdrowa). No, może i z filiżanką wybornej herbaty.
Ja tam urażona się nie czuję i z dużym prawdopodobieństwem mogę założyć, że i Marian nie:)
miłego wieczoru,
A.
Autor usunął profil 16.10.2009 18:47
Pani Agnieszko
Przerywam grę, bo Witoldem (właśnie na potrzeby pewnej zabawy słownej przestałem być, tylko tym bałwanem), ale widzę że sprawy mogą zajść tam, gdzie nie chciałbym, żeby zaszły
To tylko zabawa słowna, fajne to to było, ale trudno się mówi
Myślę że nikogo nie uraziłem, bo nie taką intencję miałem.
Jeśli to było odczytywane inaczej
to przepraszam
Agnieszka Wojewoda 16.10.2009 18:34
Nie było kajzerek, Jadwigo, wziąłem chałkę,
panie Witoldzie, "Zapach psiej sierści" oglądałem, hahaha! ale się zbrzydziłem ukazanym tam cynizmem artysty, bo ja taki chłopak raczej obrzydliwy jestem, mimo momentów, hahaha! które były,
Jadwigo, z marmoladą czy margaryną "Finea"?
Marian
Autor usunął profil 16.10.2009 18:17
Owego południa pół dzionku Epistolografii trzeba było, by logicznego błędu być sprawczynią i nie dostrzec jasnego faktu, że każdy bałwan pokrywa jeno suche korzenie, bo dla nich on ciepłą pierzynką przez krótką chwilę, tak jak…
niech już Marian to dopisze…
Rozbawiony wieczorem a skupiony południem bałwan
Rozbawiony faktem,
że konwencyja podtrzymana i nawet kropkę poniżej wstawi
.
Jadwiga Kowalczyk 16.10.2009 16:31
Psiej sierści piasku żaden skupiony bałwan nie pokryje, chocby od tego zależało przetrwanie
sztuki epistolograficznej rusko-polskiej.
Marianie - ja tylko kajzerki.
Autor usunął profil 16.10.2009 14:35
Skupiony Bałwan
Co Pan dobrego wypił ok. południa?
Nie wiem, czy jesteś Tym Onym , czy tą Oną. Ale mam nieodparte wrażenie, że twój udział w konwencji, jak to nazwałeś, jest tak potrzebny jak wentylatorowi płatki śniegu. Skupiony Bałwanie aż głupio rzec tę oczywistość, że tej maszynie potrzebny jest prąd, wiec nie porażaj bezładnymi rusycyzmami i odpuść sobie manieryzmy, bo tym nie ogrzejesz siebie samego ani niczego.
Ja bym sie tak nie przejmował panem Skupionym, bo tak naprawde skupiony On nie jest. On musi wypatrywać nerwowymi oczkami, gdzie spadnie śnieg, jakiej konsystencji będą płatki śniegu, bo od tego zależy jego przetrwanie. I o to mu właściwie chodzi.. On musi też prędzej czy później polubić dzieci, bo małe dzieci lepią bałwany, przyczepiaja im za długie języki, barwia szminką usta no i ta miotła. Sam widziałem, jak dzieciaki ze starych komórek związanych drutem zrobiły miotłę, a później sie dziwią, że bałwany topnieją.
A z drugiej strony fajnie sie czyta te wynurzenia. I tu widziałbym pozytywny aspekt przypomnianej przez autorkę artykułu epistolografii-zapomnianej sztuki pisania listów,
a w tym liście jeden adresat milczy .
Autor usunął profil 16.10.2009 12:15
Proszu ja tiebia, baw się Marian
a palnę to teraz
że lublju czasami, noo... i nikogo nie absorbuju, nie śmiałbym
jedynie to robię na potrzeby tejże konwencji -(tak tu ciepło)
i po to jestem skupionym bałwanem
bo owy rodzaj bałwana topnieje najwolniej
bo emocyje i decepcje nie imaja się go
tak szybko, jak sierści psiej piasek
który jak potrzeba, to i płatki śniegu pokryje
Marian nie wracaj mi
bez łośnieżonego dachu
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3309)