Facebook Google+ Twitter

Z powodu budzika

Jak budziki starego typu powodują przesyt informacjami i prowadzą do protestów.

Od poniedziałku do piątku o siódmej rano mój budzik włącza RMF-FM. To prosty budzik, w którym stacje radiowe nie są zapamiętywane i przełącza się je tradycyjnie, pokrętłem do zmiany częstotliwości. A ponieważ mieszkam kawałek za Warszawą i tylko kilka stacji odbieram tu
dobrze bez wystawiania anteny za okno, to budzik jest praktycznie na stałe nastawiony na RMF i dzień zaczynam od serwisu informacyjnego z krakowskiego kopca.

Dzięki temu nałożeniu się trudności technicznych i mojego lenistwa miałem okazję w ciągu ostatnich dni wysłuchać prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, posła Adama Bielana i Stanisława Kardynała Dziwisza, niekoniecznie w tej kolejności. Wszyscy trzej poinformowali mnie o swoim "zniesmaczeniu" faktem, że "niewielka, marginalna" grupka ludzi śmiała zademonstrować swój sprzeciw wobec decyzji o pochowaniu tragicznie zmarłego prezydenta na Wawelu.

Poza tym, że czuję się zniesmaczony ich zniesmaczeniem, mam pewne wątpliwości co do tej marginalności. W ciągu pięciu dni jej istnienia do Facebookowej grupy *"Nie" dla pochówku Kaczyńskiego na Wawelu* zapisało się dwadzieścia tysięcy osób. Wśród krytyków tej decyzji jest Andrzej Wajda, Antoni Kopff, Piotr Balcerowicz, Sylwia Chutnik. Niewielka frekwencja na protestach wynikała nie z tego, że jedynie ułamek procenta społeczeństwa sprzeciwiał się prezydentowi na Wawelu, lecz z trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

Myślę, że mogę tu mówić za wielu dorosłych Polaków, którzy byli przeciwko: Jesteśmy dogłębnie wstrząśnięci tą tragedią, szczerze współczujemy jego rodzinie i pragniemy uczcić jego pamięć. Rozumiemy w jaki sposób mógł zostać odebrany nasz publiczny protest i dlatego większość z nas zdecydowała się nie wyrażać głośno swoich myśli, tym bardziej że atmosfera wokół pochówku utrudniała wyrażanie ich w spokojny, zrównoważony sposób. W sytuacji, gdy mieliśmy do wyboru albo stać na ulicy i krzyczeć, albo siedzieć cicho, większość z nas wybrała to drugie. Mimo iż w głębi serca uważamy, że pogrzeb na Wawelu jest czymś wysoce niestosownym i chcielibyśmy o tym powiedzieć.

Prawda jest taka, że to nie my jesteśmy marginalną grupą, lecz to nas zmarginalizowano. W ciągu tego tygodnia odebrano nam prawo głosu i potraktowano jak obywateli drugiej kategorii. Uniemożliwiono merytoryczną dyskusję, każde nasze "ale" ucinając wybuchem świętego
oburzenia. Zostaliśmy odgórnie uznani za ludzi bez godności osobistej, bez poczucia patriotyzmu i niemalże zdrajców Ojczyzny.

Tymczasem z naszego punktu widzenia było dokładnie na odwrót. Gdyby nie obchodziła nas Polska, gdyby symbole naszej historii i tradycji nie były dla nas ważne, to pogrzeb prezydenta na Wawelu zbylibyśmy wzruszeniem ramion. Po co się wychylać, po co narażać na gniew, jeśli
patriotyzm i honor to pojęcia, które wyśmiewamy?

Próbowaliśmy podjąć dyskusję właśnie dlatego, że czujemy się Polakami i symbole są dla nas ważne. Czujemy, że Wawel jest własnością nas wszystkich i wszelkie decyzje dotyczące tego miejsca powinny być podejmowane po konsultacji ze społeczeństwem, a nie wyłącznie decyzją
jego obecnego gospodarza. Od czasów zaborów utarło się - i to jest właśnie ta tradycja, która jest dla nas ważna - że na Wawelu chowamy osobistości wybitne, zasłużone dla Polski w niezwykły sposób. Decyzja o pochowaniu tam prezydenta Kaczyńskiego tę tradycję złamała. Osoby, które ją podjęły - nadal do końca nie wiemy kto - zachowały się jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany. Jednym niezgrabnym, nieprzemyślanym posunięciem rozbiły w pył delikatną więź, jaka połączyła polskie społeczeństwo po katastrofie prezydenckiego Tupolewa. Stwierdzili, że mają monopol na słuszność i nie muszą przejmować się tradycją, podczas gdy my po prostu zareagowaliśmy w jedyny możliwy sposób. Sposób, który było bardzo łatwo przewidzieć i uniknąć konfliktu, wybierając jakikolwiek inny cmentarz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.