Facebook Google+ Twitter

Z problemami można chodzić... do posłów

- Jeżeli chodzi o brak zainteresowania obywateli pomocą ze strony posłów, ja tego zjawiska nie odczuwam - mówi posłanka Streker-Dembińska (SLD) o swojej działalności poselskiej oraz codziennym kontakcie z wyborcami.

 / Fot. Zdjęcie udostępnione przez p. Elżbietę Streker- DembińskąJeden z byłych parlamentarzystów powiedział mi, że brak politycznej świadomości w społeczeństwie jest w dużej mierze winą obywateli. Nie zgłaszają się zbyt często do biur poselskich, nie proszą o pomoc, choć mają taką okazję. Czy pani również zauważyła taką tendencję?

Oczywiście, nie wszyscy przychodzą prosić o pomoc, aczkolwiek bardzo wiele osób z niej korzysta. Miesięcznie zagląda do mnie kilkanaście osób, które przychodzą z interwencjami, a najczęściej zgłaszane są sprawy socjalne związane z mieszkaniami, pomocą społeczną czy pracą. Jeżeli chodzi o brak zainteresowania obywateli taką formą pomocy, ja tego zjawiska nie odczuwam.

A wracając do kwestii braku świadomości politycznej i faktu, iż np. mieszkańcy regionu wielkopolskiego nie znają naszych reprezentantów w Sejmie i Senacie... Jak pani myśli, z czego to wynika?

Kiedy nie mają potrzeby dotarcia do danego posła czy senatora, na pewno się tym nie interesują. Zazwyczaj jest tak, że wyborca głosując w wyborach, oddaje głos raczej na partię niż na konkretnego kandydata, co przejawia się w tym, że nie ma zainteresowania poszczególnymi osobami. Ci, którzy wykazują choć trochę uwagi i poszperają w prasie, mogą dowiedzieć się więcej o swoich kandydatach. Dbam o to, by choć raz w miesiąc odbywała się konferencja prasowa i jeżeli ktoś chce się czegoś konkretnego dowiedzieć na dany temat, to jest to świetna ku temu okazja.

Jakiś czas temu wspomniała pani o ustawie o finansowaniu świadczeń zdrowotnych, która może stanowić zagrożenie dla instytucji, które pozyskują fundusze na programy profilaktyczne, ponieważ takiego zapisu w niej nie było. Jak pani myśli, co stanie się pani zdaniem z tą ustawą?

W pierwotnym projekcie tej ustawy, rzeczywiście nie wymieniono profilaktyki. Poszła ona do Senatu, gdzie te poprawki naniesiono, a teraz czeka na podpis prezydenta. Cóż, wprawdzie wpisano tą profilaktykę jako świadczenie gwarantowane, ale w samej ustawie nic się nie zmieniło. Najważniejsza jest ta zasadnicza kwestia czyli to, co będzie gwarantowane w ramach składki zdrowotnej, a co będzie współfinansowane przez pacjenta w dalszym.Te kwestie w dalszym ciągu nie wynikają z ustawy. Cały czas pani minister tłumaczy, że pojawią się do niej rozporządzenia, w których wskaże, co będzie współfinansowane a co finansowane. Czekamy więc na decyzję pana prezydenta. Jeżeli będzie weto, to zastanowimy się czy je podtrzymać czy nie. Jednak wszystko wskazuje na to, że Lech Kaczyński skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Dlaczego?

Przede wszystkim z takiego powodu, jakim była decyzja o podjęciu pracy nad nią - błędna definicja świadczenia zdrowotnego. Wciąż nie wynika z niej czy jest to świadczenie w całości finansowane ze środków publicznych czy i w jakim stopniu ze środków obywateli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.