Facebook Google+ Twitter

Z przymrużeniem oka: godzina z życia kolportera ulotek

Nie chcesz siedzieć w domu? Zostań kolporterem ulotek! Praca na świeżym powietrzu, kontakt z ludźmi, a przy tym darmowy prysznic. Zachęcające? No, to zapraszam na ulice naszych miast. Oto garść przemyśleń z pierwszego dnia pracy.

Ubrana w kurteczkę XXL, zaopatrzona w gustowny plecak oraz czapkę z daszkiem, sama wyglądam jak żywa reklama. Wychodzę do ludzi, zaczepiam ich. Przerywam burzliwe myśli, zmuszam do wyciągnięcia ręki z kieszeni, do przełożenie parasola, włożenia papierosa do ust. Ich gonitwę przerywam jednym słowem: "proszę". Potem: "dziękuję". Bogata konwersacja. Zacina deszcz, jest zimno - przemokłam, ale staram się uśmiechać. Im głośniej powiem "proszę", tym większa szansa, że wezmą ulotkę…
- To kredyty? – pytają przechodnie.
- Nie, języki obce - odpowiadam z niezmiennym uśmiechem.
- A, to dziękujemy.
Część osób wykonuje pewien szczególny gest po otrzymaniu ulotki: nawet nie zerkając na treść, zwija świstek papieru i wyrzuca do najbliższego kosza. Zresztą sama tak zazwyczaj robię. Niektórzy komentują: "Wezmę, muszę wziąć. Wiem, jaka to ciężka praca". Albo: "wezmę ulotkę, ty tu tak stoisz na deszczu, bidulko". Rozbawiły mnie słowa pewnego mężczyzny: "Dziewczyno, wrzuć to do kosza i idź do domu".

Ja chodzę wzdłuż, znudzony barman pokonuje deptak wszerz. W zatłoczonym przez całe lato ogródku piwnym nie ma żywej duszy. Pada deszcz. Stoję z koleżanką.
- Ludzie w tym kraju traktują ulotkarza jak robaka. Omijają z daleka – mówi Ania. Jak reagują ludzie na moją dłoń podtykającą im ulotkę? Nie miałam pojęcia, że można odmówić na tyle sposobów... Niektórzy dziękują za ulotkę z uśmiechem:
- Pani, ja za stary jestem. Całe życie przepracowałem w szkolnictwie i na emeryturze wyrósł mi tu o taki… – mówi na oko sześćdziesięcioletni mężczyzna z fantazyjnym kucykiem. Inni prychają z oburzeniem. Nie będę cytować niecenzuralnej wypowiedzi pewnego faceta, przytoczę tylko komentarz koleżanki:
- Kultura w naszym kraju zanika.
Niektórzy traktują mnie jak punkt informacyjny – aż trzy osoby zapytały o drogę. Część przechodniów udaje, że mnie w ogóle nie widzi. Chowają się pod parasolem albo podziwiają wypukłości bruku.

Nie mam pretensji do tych ludzi, że nie wzięli ulotek. Zdaję sobie sprawę, że taka forma reklamy to straszne marnowanie papieru. Ale na to nie mamy wpływu – ani ja, ani Ty, przechodniu – los sprawił, że natykamy się na siebie w takich, a nie innych okolicznościach – nie warto wylewać błota na kolportera. Serdeczny uśmiech na pewno działa lepiej niż złośliwe prychnięcie.

- Ulotka za ulotkę? – zagaduje chłopak, który do mnie podchodzi. Pewnie! - myślę. Rozmowa się rozkręca.
- Jak wam płacą? Za godziny? Nam 3 grosze za ulotkę. Ile rozdasz na godzinę…. - Wymieniamy uwagi, dowcipy, czas mija szybciej, nieustannie wciskamy przechodniom papierki… W końcu każdy odchodzi w swoją stronę. Niecierpliwie zerkam na komórkę. Jeszcze kilkadziesiąt minut i koniec. Rozdam te ulotki i biegnę do ciepłego domu.
Tak wygląda codzienność wielu ludzi. Nie tylko młodych…

Jakimś cudem na kilka minut przestało padać. Przez chwilę nie ma przechodniów, więc pierwszy raz w życiu przyglądam się kamienicom, które mijam codziennie. Kiedyś słyszałam, kiedy je wybudowano, ale teraz nie mogę przypomnieć sobie dat. Te budynki mają w sobie jakiś wewnętrzny urok, jakiś czar, którego próżno by szukać w blokach z wielkiej płyty. Trzeba je sfotografować, zanim wszystkie zostaną pomalowane na pstrokate kolory. Dobrze, że je remontują - przechodniom nie sypie się tynk na głowy, a mieszkańcom nie pleśnieją pokoje. Szkoda tylko, że przez to tracą swoją architektoniczną magię - pod warstwą tynku giną niepowtarzalne detale…

Wyrwana z marzeń, wracam do swojej pracy. Uśmiech, proszę, dziękuję, dzięki...
- A czemu tylko papier pani rozdaje? Ja myślałem, że może tu jakaś stówka będzie?!
- Proszę spróbować jutro, może będzie promocja - śmieję się...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.09.2007 14:39

(+) Sympatyczny, dowcipny tekst... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

jak wyżej-plus za przedstawienie drugiego dna zwykłej czynności

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo-dla mnie to przedstawienie głębii prozaicznej czynności to istota dziennikarstwa obywatelskiego-podziwiam za wytrwałość,sama próbowałam tak zarobkować,tylko że odpowiadałam za ulotki z dostawą do domu ;-)
To również ciężki kawałek chleba i chyba jeszcze większe ryzyko doświadczenia na własnej skórze że kultura w naszym kraju zanika a większość ludzi nie zna znaczenia słowa empatia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ago, nie z życzliwością, tylko z życzliwości ;) Czasem mam ochotę wyrwać tę ulotkę i tocząc pianę z pyska, zacząć po niej skakać :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Bez marudzenia zabieram spod drzwi... Ale myślę sobie: po co ta improwizacja?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grunt, że z życzliwością. Z życzliwością można też odmówić... czego część społeczeństwo nie rozumie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z życzliwości biorę te ulotki, ale tak sobie myślę: czy ja wyglądam na pojemnik na makulaturę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Agato ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato! Wytrwałości, albo... może nie...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert - na razie cztery godziny - pierwszy dzień. Dziś nie poszłam, bo strasznie lało i wizja przemoknięcia drugi dzień z rzędu nie napawała mnie optymizmem... W poniedziałak: powtórka z rozgrywki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.