Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180835 miejsce

Z reżyserem Markiem Piwowskim o nazistach śpiewających "Mazurka Dąbrowskiego"

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-12-08 08:51

Sponsorzy chętnie wyłożą pieniądze na powtórkę z Rejsu. Nie stawiają żadnych warunków co do fabuły. Mają tylko jedną uwagę - akcja ma się dziać na statku. Ja ich pytam wtedy - a co się ma dziać? Oni na to - cokolwiek, byle na statku.

Rozmowa z reżyserem Markiem Piwowskim

Trudno się z panem ostatnio skontaktować...
- Bo ja nie odbieram telefonów, kiedy się nie wyświetla numer. Unikam anonimowych kontaktów. Tak mnie nauczyła komisja do spraw... nieważne jakich. I na początku naszej rozmowy chciałbym powiedzieć, że nie znam osobiście posła Łyżwińskiego.

Rozumiem. Ale co u pana słychać?
- Właśnie wróciłem z przeglądu swoich filmów w Berlinie. Przed tymi pokazami rektor tamtejszej szkoły filmowej, żeby przybliżyć Polskę i Polaków wygłosił co następuje: - Z Polską i Polakami zetknąłem się już wcześniej, jako dziecko w czasie wojny. Do naszego majątku przywieziono robotników z Polski na przymusowe roboty. Myśmy ich traktowali bardzo dobrze. Jedliśmy przy wspólnym stole. A nawet poprosiliśmy ich, żeby nas nauczyli jakiejś polskiej piosenki ludowej. I oni nas nauczyli śpiewać „Jeszcze Polska nie zginęła”. Przy tych biesiadach obecna była moja ciotka - szefowa partii nazistowskiej w miasteczku. Dzięki niej cała komórka partyjna również nauczyła się śpiewać „Jeszcze Polska nie zginęła”.To była tak popularna u nas piosenka, że my jako dzieci w czasie świąt hitlerowskich w Niemczech szliśmy ze swastykami przed trybuną, śpiewając „Jeszcze Polska nie zginęła”...

To brzmi trochę kabaretowo...
- Ale to jest piękne, proszę pani.

Co pana teraz pasjonuje?
- Telewizja publiczna otwiera nowy kanał pod tytułem Rozrywka. Rozmawiałem o kilku projektach...

Co miałby pan tam robić?
- Tego pani nie powiem. Byłbym głupi, odkrywając karty.

Ale nie będzie pan telewizyjnym prezenterem?
- Nie będę.

Kamień spadł mi z serca
- Ja mam złą dykcję. Kiedyś w szkole filmowej wysłali mnie karnie na lekcje dykcji. Profesorowie twierdzili, że nikt mnie nie zrozumie na planie, nawet operator. Poszedłem więc na te lekcje. I tam akurat jakaś studentka zwalniała się z zajęć. Panie profesorze, muszę się zwolnić - powiedziała. A profesor na to: - Proszę wolno i wyraźnie mówić.
Chciałam się zwolnić ponieważ umarł ojciec i dziś jest pogrzeb - wycedziła. A profesor jej odpowiedział: No widzisz, jak chcesz, to potrafisz. Więc ja nie chcę mieć dobrej dykcji, ani być prezenterem.

Bo tak naprawdę Marek Piwowski jest reżyserem. To pana pierwsze powołanie.
- Ja nie wiem czy powołanie. To trochę taki damski zawód.

Reżyser to damski zawód?
- Sztuka to takie coś zamiast. Jeżeli ktoś nie osiągnie czegoś w życiu, to pokazuje te swoje tęsknoty. A zaczęło się już w jaskiniach. Jaskiniowiec, który nie potrafił upolować mamuta, zostawał artystą, malując swoje marzenie o upolowanym mamucie na ścianie.

Ucieka pan od reżyserii...
- Co chce pani usłyszeć, że kombinuję coś przy Rejsie 2? Kombinuję.

Ale ja już panu nie wierzę w te kombinacje.
- Ja przede wszystkim sam sobie nie wierzę. Tyle razy podchodziłem do tego pomysłu. I wystarczyło, że w połowie drogi coś innego mnie zafrapowało.

A tak poważnie, na czym polega problem?
- Problem polega między innymi na tym, że koledzy dziennikarze, ja przecież kiedyś skończyłem również dziennikarstwo, przestrzegają mnie: - Nie rob Rejsu 2 ani 3, bo to będzie gorsze. Nawet jeżeli będzie lepsze, to i tak wszyscy uznają, że jest gorsze. Nie rób tego. Bo cię sflekujemy w gazetach - straszą.

Tak panu obiecują?
- Tak, ale z drugiej strony, tak zwani sponsorzy chętnie wyłożą pieniądze na powtórkę z Rejsu. Nie stawiają żadnych warunków co do fabuły. Mają tylko jedną uwagę - akcja ma się dziać na statku. Ja ich pytam wtedy - a co się ma dziać? Oni na to - cokolwiek, byle na statku. Więc nie ma problemu z uzyskaniem funduszy na film.

Pan już w tym roku przymierzał się do castingu na... statek, który miał zagrać w Rejsie 2.
- Bo rzeczywiście miałem nakręcić 13 odcinków dla programu II TVP. Ale tak naprawdę cały czas jest ten sam problem. Rejs to była improwizacja. Tymczasem ode mnie wymaga się ortodoksyjnego scenariusza z numerami scen, dokładnymi opisami. To wyklucza możliwość improwizacji. Improwizacja daje spontaniczność, lekkość, którą trudno podrobić.

Czyli w którym miejscu Rejsu 2 jesteśmy? Jeszcze nie weszliśmy na statek.
- Ja bym powiedział, że jeszcze nie mamy biletów. Ale to się wszystko zacznie wcześniej, na lądzie, jeszcze przed kontrolą biletów. Za trzy miesiące będzie gotowy kolejny szkic.

I znowu pan obiecuje. Ale na razie dał się pan namówić do zabawy w filmie Ryś - Stanisława Tyma .
- A wie pani jak to było? Zadzwoniłem do niego, żeby zagrał w Rejsie 2, a on do mnie, że to ja najpierw muszę zagrać w jego Rysiu.

Czyli podszedł pana szantażem.
- Tak się czasy zmieniają, że teraz sztukę uprawia się przy pomocy półśrodków typu szantaż, wymuszenie...

Forma usługowa, ja pomogę tobie, a potem ty mnie.
- No tak, film i sztuka schodzą na pozycje usługowe. Kiedyś po festiwalu filmowym czy kongresie pisarzy, w wydziale Kultury KC przez całą noc paliło się światło. Oni się trzęśli ze strachu, co myśmy tam nakręcili, napisali czy nagadali. A teraz? Nikt się nami nie przejmuje. Jesteśmy pajacami na dworze. Mamy dostarczyć rozrywki, która zapewni wysoką oglądalność albo wysoki nakład. I tylko tyle. To taka odwrócona piramida. Im bardziej w dół, tym wyższa oglądalność.

Wracam do Rysia, bo pan tam dał swoją twarz polityce.
- To była fajna zabawa. Bo u Stasia Tyma przyjemnie się grało ze względu na kultowość samego Tyma. Ja zagrałem posła. Negatywną postać. Kiedyś zapytałem Stasia jakby określił mojego bohatera? On pokazał mi poduszkę i zapytał - jak myślisz, który to poseł? A ja na to: - Twarz poznaję, tylko nazwisko mi wyleciało. I Staś wtedy powiedział: - No właśnie, taką masz zagrać postać. Bez twarzy. Jak cała nasza polityka.

Ryszarda Wojciechowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.