Facebook Google+ Twitter

Z rodziną wychodzi się dobrze...

Dzisiejszy świat to nic innego jak wyścig szczurów, w którym często zapominamy o najważniejszym - rodzinie.

Moja rodzina zawsze była całkiem liczna i przede wszystkim zgrana. Tym też wyróżnialiśmy się na tle innych. Myślę, że powodem mógł być fakt, iż każde z rodziców pochodziło z wielodzietnej rodziny, w której wszyscy się kochali i celebrowali wspólnie spędzany czas. Dlatego też i u nas w domu panowały takie zwyczaje. Wszystkie święta spędzaliśmy z całą rodziną, wspólnie wyjeżdżaliśmy na wakacje, odwiedzaliśmy się, przyjaźniliśmy i zwyczajnie mogliśmy na siebie liczyć. Tak też wyglądały relacje między mną, a moją - niewiele młodszą - siostrą Igą. Byłyśmy dla siebie kimś więcej niż tylko siostrami - byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, po prostu nierozłączne. Wspólni znajomi, wspólne rzeczy, wspólne zajęcia pozalekcyjne - to była naprawdę piękna i wyjątkowa więź.

... na zdjęciach czarno - białych i


Do czasu. Rodzice się rozwiedli, każda z nas zaczęła dorastać, dla każdej zaczęły liczyć się zupełnie inne rzeczy. W końcu poszłyśmy w zupełnie różnych kierunkach. Ja wylądowałam w Warszawie, Iga we Wrocławiu. Każda z własnym planem na życie i każda - wydawać by się mogło - obojętna na to, co robi ta druga. Uwierzcie, że dzielące nas kilometry były tu najmniejszą przeszkodą.
Spotkałyśmy się wreszcie po paru ładnych latach. Nie, nie dlatego, że któraś w końcu okazała się mądrzejsza. Nadarzyła się okazja - chrzest dziecka naszej kuzynki. Porozmawiałyśmy, spędziłyśmy razem trochę czasu i zdecydowałyśmy, że najwyższy czas naprawić to, co obie - nie ma co się oszukiwać - koncertowo schrzaniłyśmy. Na miejsce "rozejmu" wybrałyśmy neutralny grunt Krakowa. Zabukowałam nam pokój w Ibisie na Starym Mieście (to zawsze była nasza ulubiona część miasta). Tak, jeden dwuosobowy. Miałyśmy obawy, bo w końcu obie jesteśmy już dorosłe i prawdopodobnie zupełnie różne - nie wiadomo było zatem, czy się nie pozabijamy. W końcu jechałyśmy tam na cały weekend, mogło zatem być niezręcznie.

... na kolorowych też, ale przede wszystkim


I na początku było. Spotkałyśmy się na miejscu, w hotelowym bistro. Mimo, że panująca w nim atmosfera była bardzo przyjemna, to i tak niemal w milczeniu zjadłyśmy obiad (bo rozmowy o pogodzie chyba nie powinnam liczyć?), potem wzięłyśmy kawę i wybrałyśmy się na spacer po naszej ukochanej Starówce. Wróciły wspomnienia i wróciłyśmy tamte my. Zaczęłyśmy rozmawiać. O wszystkim. I niczym. Zupełnie jak kiedyś. Wyjaśniłyśmy sobie wszystkie nieporozumienia i poczułyśmy, że znowu możemy na siebie liczyć. To był naprawdę świetny, siostrzany weekend. Zapomniałyśmy o diecie (widząc w hotelu tyle pyszności nie dałoby rady inaczej), piłyśmy wino, zwiedzałyśmy i śmiałyśmy się jak nigdy dotąd. Zsunęłyśmy nawet łóżka i skakałyśmy na jak wariatki, a potem urządziłyśmy sobie bitwę na poduszki (obsługa hotelowa zapewniła, że zostanie nam to wybaczone :D). Dawno, naprawdę dawno się tak dobrze nie bawiłam. Chyba ostatni raz...z Igą. ;) Obie doszłyśmy do jednego, jedynego wniosku: lata milczenia (albo raczej oschłych rozmów o niczym) były najgłupszym pomysłem na świecie. Żadna z nas nawet nie wiedziała co było powodem! Gdyby tylko któraś zrobiła pierwszy krok, nie zmarnowałybyśmy tyle czasu.

...zawsze. W każdej sytuacji.


Piszę to głównie po to, żeby może uświadomić osoby, które znajdują się w podobnej sytuacji co ja i moja siostra jeszcze jakiś czas temu. Czasem, gdy jesteśmy młodzi podejmujemy decyzje, które nie wiedzieć dlaczego wydają nam się słuszne. Gonimy za karierą i pieniędzmi, zatracamy się w tym bez pamięci zapominając co tak naprawdę jest ważne. Jeśli mamy szczęście, to otrząśniemy się i naprawimy błąd jeszcze w miarę wcześnie. Gorzej, jeśli całe życie gnamy nie wiadomo za czym, żeby na koniec zostać z niczym. Jedyne, co naprawdę liczy się w życiu to obecność bliskich osób. Na nich zawsze można polegać. Pamiętajmy o tym, póki nie jest za późno. :)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.